12:32 21 Czerwiec 2021
Polska
Krótki link
283
Subskrybuj nas na

Jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata domaga się prokuratura dla Roberta S., który odpowiada za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu Ukrainki Alony Romanenko. Do zdarzenia doszło w 2017 roku w Luboniu.

Pochodząca z Ukrainy Alona Romanenko straciła dłoń podczas pracy w pralni. Ręka kobiety została wciągnięta i zmiażdżona przez magiel. Nie miała zezwolenia na pracę ani odpowiedniego przeszkolenia. Kiedy po wypadku do zakładu przyjechali strażacy (jej rękę udało się uwolnić po około 40 minutach), jeden z pracowników zabronił im niszczenia maszyny w celu ratowania koleżanki. Tragedia miała miejsce w grudniu 2017 roku. Pracodawca 32-latki, Robert S. stanął przed sądem. Przedtem jednak on oraz inni Ukraińcy pracujący w zakładzie usiłowali przekonać Alonę, by nie nagłaśniała sprawy. Lekarze amputowali kobiecie rękę na wysokości ramienia. 

Podczas rozprawy, która odbyła się w poniedziałek 7 czerwca, sąd zamknął przewód sądowy i wysłuchał mów końcowych stron – pisze portal Polsat News. Według prokuratury, Alona Romanenko przed podjęciem pracy nie miała podpisanej umowy, nie miała pozwolenia na pracę, nie przeprowadzono badań lekarskich oraz instruktażu BHP, a maszyna, przy której pracowała, nie była w pełni sprawna.

Prokurator oraz pełnomocnik kobiety domaga się dla Roberta S. kary 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, orzeczenia grzywny w wymiarze 300 stawek dziennych w wysokości 20 zł każda oraz nawiązkę w wysokości 80 tys. zł – podkreślono. Natomiast obrońca oskarżonego domaga się uniewinnienia Roberta S.

Wyrok w sprawie ma zostać ogłoszony w tym miesiącu.

Zobacz również:

Warszawski sąd rozpatrzy wniosek o areszt kontrolerów lotu ze Smoleńska
Wybory korespondencyjne. Premier powinien stanąć przed sądem?
Tagi:
sąd, praca, zdrowie, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz