12:22 21 Czerwiec 2021
Polska
Krótki link
19054
Subskrybuj nas na

Wiceszef MSZ Marcin Przydacz skomentował atak hakerski na skrzynkę mailową i portale społecznościowe szefa KPMR Michała Dworczyka i jego żony. W ocenie Przydacza to, co się stało, to akcja dezinformacyjna, za którą stoją osoby rosyjskojęzyczne.

Przydacz w rozmowie z TVP 1 zapewnił, że służby wyjaśniają przyczyny i przebieg hakerskiego włamania. Wiceminister skupił się na publikacji, która pojawiła się na profilu żony Michała Dworczyka w Facebooku, a następnie została usunięta. Wcześniej szef KPRM w oświadczeniu poinformował, że wiadomość została sfabrykowana. We wpisie rzekomo żona Dworczyka informowała, że doszło do ataku hakerskiego, którego miały dokonać „nieznane osoby”. 

ABW bada sprawę

Wiceszef MSZ zwrócił uwagę, że dla osoby, która zna język rosyjski to oczywiste, że ten, kto pisał na profilu żony szefa KPRM tylko próbował pisać w języku polskim, o czym świadczą użyte rusycyzmy. - Ktoś, kto zna język rosyjski, widzi, że to pisała osoba władająca językiem rosyjskim, próbująca pisać w języku polskim, więc sprawa jest dosyć jasna - podkreślił Przydacz.

Fragmenty wisu przytacza tvn24 (pisownia oryginalna - red.): „Z przykrością muszę poinformować, że moja skrzynka e-mail została zhakowana przez nieznane osoby. (...) Sprawcami zostały skradzione dokumenty służbowe, które zawierają informacje niejawne i mogą być wykorzystane do wyrządzenia szkody bezpieczeństwu narodowemu RP, a także mogą być wykorzystane jako dowód rzekomej polskiej ingerencji w sprawy wewnętrzne Białorusi”.

Jednocześnie wiceminister zapewnił, że na poczcie nie znajdowały się żadne niejawne informacje, jak sugerują niektóre media. - Dziennikarze, którzy tego typu informacje podają w charakterze newsowym, tak naprawdę służą rosyjskiej dezinformacji - stwierdził Przydacz, precyzując, że „każdy, kto w administracji polskiej miał kiedykolwiek do czynienia z dokumentami niejawnymi i wie, w jaki sposób one są procedowane, pisane i kolportowane, ma na pewno świadomość, że nie ma możliwości, aby dostały się na skrzynkę prywatną”.

Pytany o incydent w Radiu Plus wicepremier Jarosław Gowin stwierdził, że cała akcja wygląda na prowokację rosyjskich służb. - Wygląda na to, że atak hakerski na prywatną skrzynkę mailową szefa KPRM Michała Dworczyka to była prowokacja rosyjskich służb. Takie prowokacje są liczne, fakt, że włamano się na prywatne konto nie oznacza, że zabezpieczenia zawodzą - ocenił Gowin.

Dodał, że takie sytuację są częste i dotyczą nie tylko polskich polityków, ale też i z zachodniego świata.

Podobnego zdania jest szef klubu PiS Ryszard Terlecki, który był pytany o całą sprawę przez dziennikarzy w Sejmie. - Niestety, zdarza się to wszędzie na świecie, więc zdarza się też u nas; widocznie hakerzy okazali się sprawniejsi niż służby - powiedział.

Rzecznik koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn potwierdził RFM FM, że zgłoszeniem Michała Dworczyka ws. ataku hakerskiego zajmują się eksperci z ABW. - Złożone wczoraj wieczorem zawiadomienie już wczoraj trafiło do ABW – powiedział Żaryn.

Dodano, że informatycy agencji badają okoliczności incydentu, a biorąc pod uwagę, że „tropy prowadzą za granicę”, to sprawa jest traktowana bardzo poważnie.

Mamy do czynienia z informacją o możliwym ataku z użyciem narzędzi cybernetycznych, o ataku hakerskim, mamy do czynienia z próbą publikowania informacji, która wpisuje się w rodzaj walki dezinformacyjnej przeciwko Polsce. To wszystko musi zostać przeanalizowane przez ekspertów – podkreślił rzecznik koordynatora służb specjalnych.

Atak hakerski na pocztę Dworczyka

Wcześniej szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk przekazał, że doszło do ataku hakerskiego na jego skrzynkę mailową i portale społecznościowe. Jednocześnie zapewnił, że na poczcie nie znajdowały się żadne informacje o poufnym charakterze.

Dworczyk o całej sprawie poinformował za pośrednictwem Twittera. Wcześniej oświadczenie na ten temat pojawiło się na profilu jego żony w Facebooku, ale szef KPRM przekazał, że komunikat został sfabrykowany. Dodał, że o całym incydencie powiadomiono odpowiednie służby państwowe.

Jego zdaniem za cyberatakiem mogą stać osoby związane z Rosją, ponieważ dokumenty pojawiły się „w rosyjskim serwisie społecznościowym Telegram”. Dworczyk uważa również, że wskazuje na to również fakt, że przez 11 lat miał zakaz wjazdu do Rosji i na Białoruś, ponieważ jest osobą, która „aktywnie wspiera przemiany demokratyczne na terenie byłego ZSRR”.

Zobacz również:

Dworczyk o ataku hakerskim: „Przez 11 lat miałem zakaz wjazdu na teren Rosji”
Bojownicy atakują wojsko syryjskie: są ofiary
USA wystraszyły się ataku jądrowego ze strony Rosji
Ataki terrorystów w Syrii. Strefa Idlib w ogniu
Tagi:
Michał Dworczyk, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz