18:42 28 Listopad 2020

Krowy syberyjskie znalazły się na liście sankcji USA

Radio
Krótki link
1191
Subskrybuj nas na

Departament Skarbu USA w nocy z poniedziałku na wtorek opublikował tak zwany „raport kremlowski" - listę osób, powiązanych z prezydentem Władimirem Putinem, które mogą zostać objęte nowymi sankcjami Waszyngtonu.

W dokumencie znaleźli się najważniejsi członkowie rosyjskiego rządu, w tym premier Dmitrij Miedwiediew oraz wszyscy ministrowie, między innymi szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow. Również  nazwiska tak zwanych „oligarchów", czyli biznesmenów,  m.in. Roman Abramowicz, German Gref, Alieksiej Miller, Igor Seczyn, Michaił Prochorow, a także rosyjskie firmy z rocznym dochodem ponad 2 mld dolarów i udziałem państwowym, wynoszącym nie mniej niż 25%.

Okazało się więc, że na liście firm, wobec których obowiązują sankcje sektorowe, Waszyngton wpisał syberyjskie przedsiębiorstwo rolne w obwodzie Tiumeńskim. Farma zaopatruje w mleko, śmietanę i twaróg miejscowe sklepy. Wobec niej także obowiązuje teraz zakaz uprawiania działalności gospodarczej w Stanach Zjednoczonych i w Unii Europejskiej.

Festiwal serowarów w obwodzie moskiewskim
© Sputnik . Ilya Pitalyev
Pracownicy gospodarstwa farmerskiego „Czerwiszewski" wpadli w zakłopotanie po otrzymaniu wiadomości zza oceanu — ludzie nie wiedzą, co mają robić: płakać czy śmiać się. Czym sowchoz tiumeński zawinił wobec USA — wszyscy się zastanawiają — oborowi, traktorzyści, kombajniści.

„To jest jakaś bzdura. Nie boimy się tych sankcji. Czym one mogą nam zaszkodzić?" — powiedział operator sprzętu do dojenia krów Aleksiej Piermiakow.

Farmerzy, raczej z ciekawości, przeczytali w Internecie tę właśnie decyzję Departamentu Skarbu USA. Okazało się, że przedsiębiorstwo rolne we wsi Czerwiszewo zwróciło na siebie uwagę Waszyngtonu ze względu na podstawowego akcjonariusza — jest to spółka „Surgutnieftiegaz", która figuruje na listach sankcji poczynając od 2014 roku.

„Jest to zdziwienie na krawędzi śmiechu. Gdzie są ropa naftowa i gaz i gdzie nasze gospodarstwo! Dość trudno jest zrozumieć, jakie zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych może ono stwarzać. Nie staramy się nawet tego zrozumieć" — powiedział zastępca szefa rejonu Tiumeńskiego obwodu Witalij Biespałow.

Może  cała sprawa polega na zazdrości wobec nowego doświadczenia?— zastanawiają się pracownicy sowchozu. Tutejsze krowy, jak gdyby były specjalnie tresowane, same stawiają się do dojenia. W warunkach silnych syberyjskich mrozów zwierzęta nawet nie marzną. Wielkość produkcji mleka przez jedną krowę także jest do pozazdroszczenia. Zresztą, miejscowi pracownicy na pewno nie zamierzają podbijać rynków zagranicznych, obecnie dla nich niedostępnych. Miejscowy popyt odpowiada im jak najbardziej. „Proszę popatrzeć — krowy są dobrze odżywione, zapewniamy ciągłą produkcję" — powiedział dyrektor generalny sowchozu „Czerwiszewskij" Siergiej Grigorjew.

Żniwa pszenicy w Kraju Krasnodarskim
© Sputnik . Vitaliy Timkiv
Sovkhoz Chervishevski  -  tak właśnie na stronie Departamentu Skarbu USA nazwano to przedsiębiorstwo. Istnieje założenie, że tajemnica długowieczności tego przedsiębiorstwa tkwi w wyrazie „sowchoz", zachowanym jeszcze od czasów radzieckich. W swoim czasie Czerwiszewo nie doświadczyło na sobie cieszącej się smutną sławą poprawki Jacksona-Vanika, która ograniczyła skalę handlu ze Związkiem Radzieckim. A jednak rolników syberyjskich nie da się zastraszyć za pomocą sankcji sektorowych.

Tagi:
sankcje, rolnictwo, krowa, Rosja, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz