01:06 22 Wrzesień 2017
Warszawa+ 12°C
Moskwa+ 11°C
Na żywo
    À propos

    Uczciwy człowiek przeklina,a kłamców w sieciach społecznościowych zdradzają zaimki osobowe

    À propos
    Krótki link
    1517115

    Panuje przekonanie, że używanie przekleństw, tym bardziej niecenzuralnych, stanowi przejaw agresji, braku szacunku do otoczenia i jest oburzającą cechą antyspołecznego zachowania. Jednak międzynarodowy zespół uczonych doszedł do wniosku raczej przychylnego dla amatorów brzydkich wyrazów.

    Ustalono mianowicie, że zamiłowanie do nich jest oznaką – zwiększonej uczciwości człowieka.

    W trakcie pierwszego eksperymentu badano grupę składającą się z 37 osób. Najpierw wolontariuszom proponowano sporządzenie – bez zażenowania – listy brzydkich wyrazów, jakie stosują oni na co dzień. Następnie zaś poddano ich badaniom na poligrafie, aby ustalić, kto z nich jest skłonny do kłamania. Okazało się, że ci z nich, którzy wręcz wirtuozowsko posługiwali się niecenzuralnym słownictwem, byli wzorcami uczciwości. Przy tym z reguły w ankietach wskazywali oni, że klną nie po to, aby kogoś obrazić, lecz w celu wyładowania negatywnych uczuć.

    Redaktorka naczelna telewizji RT i agencji Sputnik Margarita Simonian
    © Sputnik. Aleksey Kudenko
    Inna grupa uczonych analizowała wpisy użytkowników Facebooka. Chodzi o to, że istnieje cały szereg konstrukcji gramatycznych i zwrotów stylistycznych, wskazujących na to, że człowiek, który chętnie po nie sięga, jest skłonny do kłamstwa. Na przykład, kłamcy unikają raczej zaimków w pierwszej osobie – „ja” czy „mnie”. Wiąże się to z dążeniem do zachowania pewnego dystansu między sobą, a swymi kłamstwami. Ponadto, często sięgają po wyrazy wyrażające negatywne uczucia. Na przykład zaniepokojenie, zdenerwowanie, trwoga. Powodem tego jest stan wewnętrzny kłamcy, gdyż kłamstwo samo przez się wiąże się z zaniepokojeniem i poczuciem winy.
    Na podstawie tej metodyki opracowano komputerowe programy lingwistyczne, które z prawdopodobieństwem osiemdziesięciu procent potrafią odróżnić kłamliwy wpis na Facebooku od prawdziwego.

    Natomiast całkowitym zaskoczeniem było to, że stek obelg i wymysłów pomaga w zagospodarowaniu kosmosu. Taki eksperyment uczeni przeprowadzili w latach sześćdziesiątych minionego stulecia w trakcie przygotowań do pierwszego lotu na Mars, który, zresztą, wówczas nie doszedł do skutku.

    Ale urwał!
    © Sputnik.
    Kilka załóg wiele tygodni spędzało w ruchomym imitatorze statku międzyplanetarnego o przekroju dwudziestu metrów. Ze względu na ustawiczne kołysanie uczestnicy eksperymentu ciągle przebywali w stanie ciężkiego stresu. Stanowi temu towarzyszyły wyniszczające mdłości, wymioty, bóle głowy i depresje. Co mogło pomóc w tej sytuacji? Przeprowadzono szereg badań, które wykazały, że endorfina – hormon radości i środek znieczulający – jest wytwarzana w organizmie pod wpływem trzech emocji – gniewu, śmiechu i podniecenia seksualnego. Wszystkie te trzy części składowe cechują niecenzuralne wyrazy i żarty. Uczeni postanowili specjalnie prowokować niektóre załogi do tworzenia niecenzuralnej atmosfery, jednak pod warunkiem, że będą to przekleństwa żartobliwe, wolne od agresji. W wyniku w załogach używających przekleństw, negatywne objawy uległy złagodzeniu w porównaniu do tych, które unikały brzydkich wyrazów, starając się zachowywać kulturalnie.

    Podobny eksperyment przeprowadzono także na wydziale urazowym Instytutu imienia Sklifasowskiego w Moskwie. Złamania i rany goiły się o wiele szybciej na tych salach, gdzie lekarze prosili pacjentów o częstsze używanie niecenzuralnych wyrazów.

    Zobacz również:

    Przekleństwo wyklętych
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz