10:42 19 Październik 2018
Na żywo
    À propos

    Inwazja smombie, czyli plemię z głową w dół

    À propos
    Krótki link
    0 71

    Trudno sobie wyobrazić życie współczesnego człowieka bez internetu, a tym bardziej bez smartfona. Chcemy cały czas być w kontakcie z całym światem, szybko reagować na wiadomości, czytać artykuły online czy dodawać zdjęcia z urlopu. Jesteśmy tak bardzo pochłonięci elektronicznymi gadżetami, że nie dostrzegamy tego, co się wokół nas dzieje.

    Zjawisko jest najbardziej widoczne w państwach azjatyckich — W Chinach, Korei i Japonii, czyli stolicach technologicznych świata eksperci mówią już o całych plemionach chodzących z głową w dół. Mało tego, lekarze już dzisiaj alarmują o możliwych konsekwencjach zdrowotnych tej obsesji.

    Dziewczyny z Malezji robią sobie zdjęcia w szklanym pomieszczeniu Sky Box na tle panoramicznego widoku z wieży telewizyjnej Manara Kuala Lumpur.
    © AFP 2018 / Mohd Rasfan
    W internecie ogromną popularnością cieszą się wideo, gdzie na przykład młoda kobieta jest tak zajęta telefonem, że nie widzi na swojej drodze fontanny i wpada do wody, czy nagrania z kamer samochodowych, gdzie piesi nie odrywając się od swoich elektronicznych gadżetów wchodzą bezwiednie pod koła autobusów. Zachodnia prasa nazywa ten fenomen „nieuważnym chodzeniem", a ludzi „cyfrowymi żywymi trupami" czy nawet smombie (od słów smartfon i zombie).

    Tłumy snujące się ze wzrokiem wbitym w ekran to nie tylko zwiastun apokalipsy czy koszmar, spędzający sen z powiek reumatologom. To także zagrożenie dla samych snombie, a także innych uczestników ruchu drogowego. Widząc skalę problemu władze wielu krajów postanowiło zdecydowanie działać. Na przykład w chińskim mieście Chongqing zaprezentowano specjalny chodnik dla Homo smartphonus. Jedna strona przeznaczona jest dla zwykłych przechodniów, a drugą mają się poruszać korzystający z telefonów. Dla pewności namalowano też strzałki, wskazujące kierunek wędrówki.

    Niemcy również postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i wmontowali sygnalizację świetlną w chodniki. W Augsburgu w ramach programu pilotażowego zainstalowano sygnalizatory z diodami LED, które zmieniają kolor. Mają one sprawić, że nawet osoba wpatrzona w ekran smartfona, chociaż kątem oka zauważy znak drogowy.
    A władze Korei Południowej poszły jeszcze dalej i zapowiedziały pojawienie się nowej funkcji w specjalnej aplikacji, którą koreańscy rodzice ściągają na smartony dzieci. Jej wyjątkowośc polega na tym, że automatycznie blokuje telefon, kiedy jego właściciel znajduje się w ruchu.

    Niepokój władz jest zrozumiały: tylko przez ostatnie pięć lat w Korei Południowej dwukrotnie wzrosła liczba wypadków drogowych, spowodowanych przez wpatrywanie się w telefon, a w 40% przypadków dotyczyły one nastolatków.

    W Stanach Zjednoczonych zabrano się za problem na szczeblu prawnym. Już w ubiegłym roku władze Honolulu na Hawajach, jako pierwsze na świecie uchwaliły ustawę o karze grzywny dla pieszych, korzystających ze smartfona lub tableta na przejściu: złapany na gorącym uczynku smombie będzie musiał zapłacić do 35 dolarów. A w tym roku podobne prawo zacznie obowiązywać w jednym z miast Kalifornii.

    „Ludzkość zetknęła się już z koniecznością dostosowania swojego życia do nowych technologii, na przykład pod koniec XIX wieku, kiedy pojawiły się pierwsze samochody" — powiedział Andriej Michajluk, dyrektor ds. badań Social DiscoveryVentures.

    „Media tamtych czasów aktywnie omawiały każdy wypadek samochodowy, chociaż incydenty z udziałem koni były o wiele częstsze. Wszyscy wiemy, czym się to skończyło: samochody stały się masowym zjawiskiem, ludzie się do nich przyzwyczaili, pojawiły się przepisy ruchu drogowego. Jestem przekonany, że przypadki, kiedy ludziom z telefonem w rękach przytrafia się coś złego są na razie jednostkowe. Trzeba na nie jednak reagować na szczeblu prawnym. W Rosji tego jeszcze nie ma" — podkreślił Andriej Michajluk dodając, że „ustawodowawsto może być motorem postępu" w tej kwestii.

    Wcześniej jak gdyby nigdy nic rozmawiałem przez telefon za kierownicą. Kiedy pojawiły się jednak ograniczenia na takie rozmowy, producenci wprowadzili zestawy słuchawkowe handsfree i systemy głośnomówiące. Zamiast ręcznego pisania sms-ów można teraz skrzystać z głosowego wprowadzania tekstu. W taki sposób państwo i rynek nieźle się uzupełniają — uważa Andriej Michajluk.

    Wygląda jednak na to, że problem nie ogranicza się tylko do ruchu drogowego. Na przykład naukowcy z Uniwersytetu Illinois w Chicago udowodnili, że „spożywanie posiłków z rozproszoną uwagą" — czyli kiedy jemy i jednocześnie patrzymy w ekran prowadzi do otyłości! Albo jeszcze jeden szokujący fakt: wiele osób nie może oderwać się od swojego smartfona nawet na randce! Jest to jeden z przejawów tak zwanej nomofobii, czyli lęku przez utratą smartfona, bez którego niektórzy ludzie wpadają w panikę.

    Samo zjawisko nomofobii rzeczywiście staje się coraz bardziej powszechne — stajemy się zakładnikami naszych gadżetów elektronicznych — podkreślił dziekan wydziału psychologii Instytutu Nauk Społecznych w Moskwie Władimir Spiridonow i podał przykład, kiedy studenci na egzaminie, zamiast spróbować przypomnieć sobie prawidłową odpowiedź zastanawiają się, jak znaleźliby ją w internecie.

    „Jest to oczywiście również cecha charakterystyczna pokolenia: ludzie, którzy wychowali się w świecie gadżetów nie boją się ich" — podkreślił Władimir Spiridonow.

    Zobacz również:

    Pingwiny cesarskie z Antarktydy zrobiły sobie selfie i stały się sławne (wideo)
    Selfie z Marsa (foto)
    Wielbiciele selfie „uwięzili" Putina (wideo)
    Selfie-kamera w lodówce sposobem na oszczędzanie
    Selfie za 200 tysięcy dolarów (wideo)
    Dlaczego ludzie robią selfie?
    Robiły sobie selfie - zostały bez głów
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz