00:36 15 Grudzień 2018
Na żywo
    À propos

    Czarna turystyka

    À propos
    Krótki link
    0 31

    Większości z nas urlop kojarzy się z morzem, słońcem i miłymi wspomnieniami. Są jednak miłośnicy tak zwanej „czarnej turystyki", którzy w wolnym czasie wybiorą się chętniej na cmentarz czy miejsce katastrofy.

    Niestety, a może na szczęście, na planecie nie ma wielu miejsc, do których mogliby się wybrać miłośnicy naprawdę mocnych wrażeń. Jednak, jeśli dobrze poszukać, to takie obiekty znajdą się na całym świecie, także w Rosji oraz krajach byłego Związku Radzieckiego.

    Miasto widmo Prypeć w Strefie Wykluczenia pod Czarnobylem to miejsce, gdzie kwitną klomby i zielenieją się trawniki, na których nikt się już jednak nie bawi. Żeby zobaczyć ten postapokaliptyczny świat turyści musza dostać specjalne pozwolenie. Można tu zobaczyć byłą remizę strażacką, pomnik zmarłych ratowników, zakopane fragmenty reaktora oraz muzeum poświęcone katastrofie, do której doszło w kwietniu 1986 roku w Czarnobylskiej Elektrowni Atomowej.

    „Myślałem, że zobaczę tylko puste domy, ale w trakcie wycieczki zrozumiałem, że wszystko tu jest o wiele straszniejsze. Pewnego razu specjalnie odłączyłem się od grupy i wsłuchałem w ciszę miasta. To naprawdę przeraża" — opowiada Dmitrij Szemiakin.

    Jeszcze jeden uczestnik wycieczki Michaił Żytuchin podkreśla, że „Prypeć szokuje, a szpital miejski № 126, do którego przywożono ofiary w ogóle wygląda jak z horroru: to miejsce pachnie śmiercią" — mówi mężczyzna.

    Maska przeciwgazowa dla dzieci w mieście Prypeć
    © REUTERS / Gleb Garanich
    Jak podaje jedna z agencji, organizujących wycieczki do Czarnobyla w ciągu ostatnich dziesięciu lat zainteresowanie wyjazdami do Strefy Wykluczenia bardzo wzrosło. Na przykład w 2008 roku pojechało tam około 5,5 tys. turystów, a w 2017 było to już prawie 50 tys. W tym roku prognozuje się liczbę 80 tys. osób.

    Ruiny czwartego bloku energetycznego elektrowni atomowej, przykryte specjalną konstrukcją-sarkofagiem, gigantyczne anteny radaru „Duga-1", tajne miasteczko wojskowe „Czarnobyl-2" odwiedzają przeważnie młodzi ludzie w wieku od 23 do 35 lat: fotografowie, dziennikarze, historycy, studenci, naukowcy i gamerzy.

    Bloger Siergiej Anaszkiewicz nie uważa takich podróży za „czarną turystykę". Odwiedził Prypeć, kilka razy pojechał do „miast umarłych" na Kaukazie Północnym — Dargaws w Osetii i Coj-Pede w Czeczenii.

    Rosja. Górna Czeczenia. Miejscowość Hoj
    © Zdjęcie : Roman Wojciechowski
    „Na przykład w Dargaws dla wygody turystów zrobiono ścieżki, postawiono ławki i kosze na śmieci, przy czym opłat za wejście i sklepów z pamiątkami oczywiście nie ma. To po prostu cmentarzyska. To to samo, co powiedzmy pójść na wycieczkę po cmentarzach Paryża" — opowiada Siergiej.

    Opuszczona wieś Dargaws, nazywana „Miastem umarłych" to jedno z najbardziej tajemniczych miejsc w Osetii Północnej.

    Jest to ogromna nekropolia i skupisko grobowców w kształcie małych kamiennych domków, mających nawet do 4 kondygnacji. Dachy w kształcie piramidy albo stożka są ułożone schodkowo z płyt łupkowych. Niektóre źródła podają, że najstarsze pochodzą z XIV wieku i powstały po wielkiej zarazie, która przetoczyła się przez okolice, dziesiątkując populację. To górskie miejsce niemal zawsze spowija gęsta mgła. Miejscowi trzymają się od niego z daleka, mówiąc, że stąd nie wraca się żywym. W przeszłości, podczas epidemii, niektórzy chorzy przychodzili tu, by samotnie czekać na nieuniknioną śmierć. Ale nawet to nie powstrzymuje turystów, których z każdym rokiem jest tu coraz więcej.

    Natomiast w sąsiedniej Czeczenii, w górskim regionie Malchiste znajduje się jedno z największych cmentarzysk na Kaukazie Północnym — Coj-Pede. W tłumaczeniu z czeczeńskiego oznacza to „świątynia bóstwa". Historycy datują nekropolię na XIV-XVI wiek. Zachowały się tutaj dwie wieże strażnicze i ponad 40 grobowców. To unikalne miejsce zostało wpisane na listę dziedzictwa kulturowego Rosji. A magazyn Forbes umieścił Coj-Pede w rankingu siedmiu najtrudniej dostępnych dla turystów miejsc kraju. Czyż to nie dobry powód, by sprawdzić swoje siły i się tam wybrać?

    Zainteresowanie „czarną turystyką" wciąż rośnie, a specjaliści nie mogą ustalić przyczyn takich upodobań podróżniczych.

    „W Rosji niestety nigdy nie prowadzono takiego rodzaju badań, dlatego chcemy w pewnym stopniu zapełnić tę lukę" — powiedziała Jekaterina Bugrowa, specjalistka katedry serwisu społeczno-kulturowego i turystyki na Uralskim Uniwersytecie Federalnym w Jekaterinburgu.

    Jej studenci starają się w swoich pracach pokazać, że „czarna turystyka" to nie marginalne zjawisko, a fenomen, odgrywający określoną rolę w zachowaniu pamięci o kulturze i historii danego narodu.

    Tymczasem lekarz psychoterapeuta Konstantin Olchowoj dzieli „czarnych" turystów na kilka kategorii. „Po pierwsze, są to ludzie z niską wrażliwością emocjonalną, którym do niesamowitych przeżyć potrzebne są mocne wrażenia. Po drugie ci, którzy są przesyceni spokojnym, ułożonym życiem. A trzecia grupa — to wieczni nastolatkowie, którzy „romantyzują" śmierć. Nie wolno zapominać też o tym, że nawet w turystyce istnieje pojęcie mody, za którą wiele osób po prostu podąża" — podkreślił specjalista.

    Zobacz również:

    Pożar w Czarnobylskiej Strefie Wykluczenia
    Szczeniaki z Czarnobyla polecą do USA
    „Ukrainę zniszczy drugi Czarnobyl"
    Czarnobyl nową Doliną Krzemową?
    Czarnobyl: Miasto, o którym nie da się zapomnieć
    Strefa Czarnobyla na niezwykłych zdjęciach
    Tagi:
    turystyka, Czarnobyl, Czeczenia, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz