22:33 09 Grudzień 2018
Na żywo
    Moskwa-Warszawa: tango dla dwojga

    Znów wojna z pomnikami w Polsce

    Moskwa-Warszawa: tango dla dwojga
    Krótki link
    5120

    Kwestia wyburzenia pomników żołnierzy Armii Czerwonej, którzy zginęli w walkach o wyzwolenie Polski spod jarzma najeźdźców nazistowskich, znów stała się akutalna.

    Przypomnijmy, że 22 czerwca Sejm zatwierdził poprawki do ustawy w sprawie zakazu propagandy komunizmu i innego ustroju totalitarnego w nazwach budynków i innych obiektów, obejmując też działaniem pomniki, obeliski, tablice pamniątkowe i tak dalej. Z prawie 500 obiektów, które ma objąć ta ustawa, połowa związana jest z Armią Czerwoną. Reakcja Moskwy nie kazała długo na siebie czekać. W MSZ Federacji Rosyjskiej przypomniano, że „główny cios spadnie na monumenty i inne obiekty, wzniesione na cześć bohaterstwa Armii Czerwonej, która wyzwoliła Polskę spod okupacji hitlerowskiej, natomiast naród polski uratowała przed totalnym unicestwieniem".

    Następnego dnia, 23 czerwca, ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Moskwie Włodzimnierz Marciniak otrzymał zaproszenie na posiedzenie komitetu do spraw międzynarodowych Dumy Państwowej Federacji Rosyjskiej, które ma odbyć się 3 lipca, w sprawie obrony pamięci historycznej związanej z drugą wojną światową. Jednak ambasador odpowiedział, że w tym dniu nie będzie go na miejscu.

    Ministerstwo Spraw Zagranicznych Polski nie pozostało na uboczu i pilnie zainicjowało spotkanie ambasadora Federacji Rosyjskiej w Warszawie Siergieja Andriejewa z członkami polskiego Senatu w celu omówienia sytuacji wokół ustawy w sprawie zakazu propagandy komunizmu. Jednak Siergiej Andriejew był w tym czasie na urlopie, o czym polska strona świetnie wiedziała.

    Takie są rozgrywki dyplomatyczne. Natomiast sedno sprawy polega na tym, że polskie władze przez cały czas walczą o to, aby udział żołnierzy Armii Czerwonej w walkach w latach 1944 i 1945 o wyzwolenie Polski spod jarzma faszyzmu, a nawet ich zagłada, uznane zostały za propagandę komunizmu. Czy coś takiego w ogóle jest możliwe?

    Sytuację skomentował ekspert w zakresie prawa międzynarodowego Michaił Joffe:  

    „Oczywiście, gorzko jest być świadkiem tego, co dzieje się w Polsce, gdzie władze dążą do wymazania z pamięci szacunku dla czynu żołnierzy radzieckich, którzy zginęli w walkach o wyzwolenie tego kraju spod jarzma faszyzmu. Nie ma w tym nic, nawet zbliżonego do respektowania norm prawa międzynarodowego. Obowiązują przecież ustalenia Konwencji Genewskiej, której nikt nie unieważniał. Obowiązuje nadal prozozumienie, podpisane przez rządy Federacji Rosyjskiej i Rzeczypospolitej Polskiej w Krakowie w 1994 roku. Zgodnie z tym dokumentem, strony zobowiązały się do pielęgnowania i należytego utrzymywania miejsc pamięci i grobów wojskowych i cywili, poległych, zabitych i zakatowanych w wyniku wojen i represji" — powiedział ekspert.

    Strony zobowiązały się do informowania się nawzajem o wszystkich przypadkach wandalizmu wobec pomników i grobów. Jednak obecnie władze polskie starają się zrewidować historię, aby ich obywatele w ogóle zapomnieli o ważnej roli żołnierzy Armii Czerwonej w odniesieniu zwycięstwa nad Niemcami hitlerowskimi, podkreślając, że przynieśli oni Polsce nie wolność, lecz rzekomy „reżim okupacyjny".

    Trybunał w Norymberdze uznał nazizm niemiecki za reżim, który popełnił zbrodnie przeciwko ludzkości oraz, że działania Armii Czerwonej i wojsk koalicji antyhitlerowskiej były zgodne z prawem, gdyż miały na celu likwidację nazizmu. Próby rewidowania historii są podejmowanie nie tylko w Polsce, lecz również w krajach bałtyckich oraz na Ukrainie.

    Na przykład, oglądałem 9 maja reportaż telewizyjny z Kijowa, gdy na ulice wyszli starsi kombatanci drugiej wojny światowej, którzy walczyli w szeregach Armii Czewrowonej, natomiast zwolennicy Stiepana Bandery zaczęli zuchwale i obraźliwie zrywać z nich wstążki świętego Jerzego — symbol wojskowej odwagi i chwały. Podobne do tego jest bezczeszczenie pomników Armii Czerwonej w Polsce.

    Wiemy jednak, że nie wszyscy bynajmniej Polacy akceptują podobne poczynania aktualnych władz. Są przykłady troskliwego opiekowania się miejscami pamięci radziecko-polskiego braterstwa broni. Napawa to nadzieją na to, że nowe pokolenie dowie się prawdy o tamtych czasach, nie zaś będzie miało do czynienia z fałszowaniem hisorii.

     

    Zobacz również:

    Wspólne stanowisko Rosji i Izraela w sprawie radzieckich pomników
    Pomniki Bandery w Polsce i Ukraińcy w polskiej armii?
    Pomnik w Mikolinie do zniesienia?
    Pomniki „sławiące komunizm” mają zniknąć z Polski
    Gdańsk: zniszczony pomnik Kindertransportów. Sprawca poszukiwany
    Tagi:
    MSZ Rosji, Armia Czerwona, Rosja, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz