22:42 09 Grudzień 2018
Na żywo
    Myśli na głos

    Na Ukrainie nie szanuje się wolności słowa

    Myśli na głos
    Krótki link
    0 21

    Służba Bezpieczeństwa Ukrainy wydała zakaz wjazdu na terytorium kraju dwóm hiszpańskim dziennikarzom - Antonio Pampliedze i Manuelowi Angelowi Sastre z powodu ich antyukraińskiej działalności.

    SBU poinformowała także, że dziennikarze otrzymali zakaz wjazdu do 2020 roku „z powodu ich działalności, która jest sprzeczna z interesami narodowymi Ukrainy".

    24 sierpnia Antonio Pampliega i Manuel Angel Sastre przylecieli na lotnisko w Kijowie, gdzie poinformowano ich o zakazie wjazdu z powodu zagrożenia, jakie stanowią  dla bezpieczeństwa narodowego Ukrainy. Sputnik przeprowadził wywiad  Manuelem Angelem Sastre:

    — W Rosji przyzwyczailiśmy się już, że ukraińskie władze mają negatywny stosunek do rosyjskich dziennikarzy, jednak teraz ten problem dotyczy również Was, hiszpańskich dziennikarzy. Jak możecie to wytłumaczyć?

    — Nie możemy tego wytłumaczyć. Trzy lata temu byliśmy już w obwodzie donieckim i ługańskim. Robiliśmy reportaże  przedstawiające punkt widzenia obydwu stron, zarówno prorosyjskiej, jak i ukraińskiej, a nawet  bardziej radykalnej, na przykład Prawego Sektora. I wygląda na to, że kiedy byliśmy przetrzymywani w Syrii, ukraińskie władze wpisały nas na czarną listę obok 400 innych osób. Powiedziano nam, że stanowimy zagrożenie dla bezpieczeństwa państwowego.

    Kilka dni temu pojawił się komunikat rządowy, zgodnie z którym publikowaliśmy fałszywe informacje ws. ukraińskiej armii jeszcze trzy lata temu.

    — To nie pierwszy raz, kiedy tak się dzieje i dziennikarze nie mogą wykonywać swojej pracy. Pana zdaniem jest to łamanie prawa do informacji. Tym niemniej ukraińskie władze tego nie przyznają i twierdzą, że nie dochodzi do naruszania praw. Kraj znajduje się po prostu w wyjątkowej sytuacji, kiedy wokół jest wiele kłamstwa i musi się przed tym kłamstwem bronić. Co Pan o tym myśli?

    — Myślę, że na Ukrainie nie szanuje się wolności słowa. Przez rok byłem w niewoli w Syrii, teraz przyjechałem z Wenezueli. Granica Turcji i Kataru jest dla mnie zamknięta. Znam metody takich autorytarnych państw, które nie szanują wolności prasy i wydalają (dziennikarzy — red.) z kraju albo ich po prostu nie wpuszczają. To samo dzieje się na Ukrainie. I nie sądzę, że obecnie jest to kraj bezpieczny dla dziennikarzy. Chciałbym, aby mój rząd podjął kroki wobec Ukrainy, która uważa się za kraj europejski i chce wstąpić do Unii Europejskiej, jednak nie szanuje wolności słowa.

    — Jak zrozumiałem, Pan i Antonio nie mogliście udać się do strefy konfliktu. Myśli Pan, że Ukraińcy mają co ukrywać?

    — Ciężko mi powiedzieć. Na początku mieliśmy wszystkie niezbędne pozwolenia na wjazd do strefy działań wojennych. Nie wiem, dlaczego nie pozwolono nam tam pojechać. Wiem tylko tyle, że trzy lata temu opisaliśmy sytuację wśród ludności cywilnej, mieszkającej w tej strefie, kiedy Ukraina zamknęła dostęp do produktów spożywczych i gazu zimą i mieszkańcy byli zmuszeni żyć z jałmużny od Kozaków. Widziałem to na własne oczy. Była to kara ukraińskich władz za to, że ludzie mieszkali w separatystycznej, prorosyjskiej strefie.

    — Gdyby Rosja wydaliła ze swojego terytorium jakiegoś dziennikarza, mówiłby o tym cały świat. Na Ukrainie podobne zdarzenia mają miejsce stale, ale w mediach się o tym w ogóle nie mówi. Czy nie jest to dowód na to, że Ukrainie „pozwala się" więcej, niż innym krajom, a zwłaszcza Rosji?

    — Często spotykam się z podobnymi sytuacjami ograniczania wolności. Jednak dla Ukrainy jest to zła polityka. Powinna zerwać z  image'em dyktatury i kraju autorytarnego, który ma co ukrywać i dla którego problemy ludności cywilnej nie są ważne, jeśli chce być częścią Europy.

    — Jest Pan jedną z niewielu osób, która na własne oczy widziała, co dzieje się na Donbasie. Proszę powiedzieć, jak bardzo jest tam niebezpiecznie?

    — To prawdziwa wojna. Jednak każda wojna jest indywidualna. Są bombardowania, moździerze, snajperzy, wojna w okopach. Nie jest to wojna otwarta. Nie jesteśmy po stronie Rosji czy Ukrainy, jesteśmy po stronie narodu. Najstraszniejsze jest to, że obecnie wszyscy zapominają o tym konflikcie. Teraz nie ma już praktycznie świadków tego, co się tam dzieje i można  robić wszystko. Władze są bardzo zadowolone, że nie ma dziennikarzy, którzy będą to nagłaśniać. Europa nie naświetla wydarzeń, tak jak powinna" — powiedział Manuel Angel Sastre.

    Tagi:
    dziennikarz, wolność słowa, Hiszpania, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz