14:14 23 Listopad 2017
Warszawa+ 9°C
Moskwa-3°C
Na żywo
    Poznaj Rosję

    Gdzie zachowała się jeszcze rosyjska dusza

    Poznaj Rosję
    Krótki link
    0 230190

    Za jeden z rosyjskich zakątków w Kanadzie uważane jest miasto Grand Forks, gdzie do tej pory zachowało się wiele rosyjskich napisów, działa muzeum duchoborców i można pójść do restauracji rosyjskiej kuchni.

    Za jeden z rosyjskich zakątków w Kanadzie uważane jest miasto Grand Forks, gdzie do tej pory zachowało się wiele rosyjskich napisów, działa muzeum duchoborców i można pójść do restauracji rosyjskiej kuchni. Duchoborcy – to adepci sekty chrześcijańskiej, która pojawiła się w Rosji w XVIII wieku. Jej wyznawcy odrzucają autorytet cerkwi, kult ikon i krzyży oraz głoszą, że wszyscy ludzie są równi.

    Duchoborcy zaczęli emigrować do Kanady na przełomie XIX i XX wieku, uciekając przed prześladowaniami ze strony władzy carskiej. W Rosji byli oni prześladowani i karani zesłaniem za odmowę odbywania służby wojskowej oraz brak należytego szacunku do cerkwi.

    Pierwszym przesiedleńcom na nowej ziemi było bardzo ciężko. Władze Kanady próbowały oduczyć ich życia we wspólnotach i skłonić do pracy w pojedynkę —  jako farmerzy. Byli zmuszeni wyprowadzić się z prowincji Saskatchewan i kupili ziemie w Kolumbii Brytyjskiej, gdzie mogli w końcu żyć we wspólnotach, podobnie jak w Rosji. Swoją nową osadę nazwali bardzo symbolicznie: Dolina Ukojenia.

    W Kanadzie mieszka obecnie 30 000 potomków duchoborców, 5000 z nich wyznaje wiarę swoich potomków, a wielu wciąż mówi po rosyjsku. Jednak w dzisiejszych czasach ciężko jest odróżnić ich w tłumie – zasymilowali się z Kanadyjczykami, jednak utrzymują ze sobą kontakty dzięki internetowi i różnym wspólnotom.

    W Stanach Zjednoczonych mieszka ponad 3 mln Rosjan, a ponad 700 000 uznaje rosyjski za swój język ojczysty. Duża rosyjskojęzyczna diaspora żyje w Chicago, Los Angeles, San Francisco, Houston i Nowym Jorku. Istnieje jednak kilka miejsc, które można nazwać „wysepkami” Rosji w Stanach Zjednoczonych, na przykład miejscowość Władimirowo w stanie Illinois. Mieszkają tutaj potomkowie byłych jeńców wojennych czasów II wojny światowej.

    Plac Konstytucji, Charków
    © Depositphotos/ GekaSkr
    Po wyzwoleniu z niemieckich obozów po II wojnie światowej ludzie nie chcieli wracać do Związku Radzieckiego – wyjeżdżali do Stanów Zjednoczonych „za wolnością”. Większa część uchodźców zamieszkała w dużych miastach, takich jak Chicago. Jednak niektórzy, obawiając się utraty swojej kultury i języka, chcieli mieszkać razem z innymi rosyjskojęzycznymi emigrantami.
    W 1961 roku lokalna prawosławna eparchia otworzyła we Władimirowie obóz dziecięcy dla prawosławnych rosyjskich emigrantów i wkrótce w miejscowości zaczęły się pojawiać kolejne domy.  Samo Władimirowo składa się z ulicy Czajkowskiego, Puszkina i  Igora Sikorskiego. Co ciekawe,obecnie oprócz Rosjan mieszkają tam także Polacy, Ukraińcy, Białorusini i Amerykanie.

    „Najbardziej” rosyjska miejscowość na Alasce to Ninilchik w Zatoce Cooka. Została ona założona przez pracowników Rosyjsko-Amerykańskiej Kompaniii Handlowej w 1847 roku. Kiedy w 1867 roku Alaska przeszła w posiadanie USA, część mieszkańców wróciła do Rosji, a część pozostała w Ameryce. Rosyjscy przesiedleńcy zbudowali prawosławną cerkiew oraz szkołę i przez długi czas żyli w całkowitej izolacji, ponieważ do Zatoki Cooka  nie wpływały statki.

    W 1917 roku rosyjska szkoła została zamknięta. Władze Stanów Zjednoczonych robiły wszystko, aby ludność Alaski zapomniała ojczystą mowę. Rząd realizował politykę asymilacji wobec rdzennych narodów półwyspu, dzieci były karane za używanie ojczystego języka w szkołach: zmuszano ich na przykład do mycia języka mydłem. Tym niemniej najstarsi mieszkańcy Ninilchika, choć nie znają już cyrylicy, nie zapomnieli całkiem języka rosyjskiego.

    Ponad 70% słów dialektu, w jakim rozmawiają mieszkańcy Ninilchika to zwykłe rosyjskie słowa, których brzmienie uległo niewielkiej zmianie. Część słów pochodzi z języka angielskiego. Jest to mieszanka języków, gdyż Rosjanie na Alasce zapożyczyli część wyrazów od swoich żon — Eskimosek lub Aleutek. Oprócz tego zarówno w Ninilchiku, jak i nawet w pobliskich miejscowościach, gdzie ludzie nie znają rosyjskiego, zachowała się tradycja krzyczenia na weselach tradycyjnego rosyjskiego „gorzko!"

    Zobacz również:

    Rosja: „dziewięć mostów" współpracy z Koreą Południową
    Rosja powraca na „Eurowizję”
    "Dla Polski Rosja jest czymś poważnym, a dla Rosji Polska jest czymś mniejszym"
    Tagi:
    Radio Sputnik, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz