18:32 23 Luty 2019
Poznaj Rosję

„Wierzę” lub „nie wierzę”: życie wg metody Stanisławskiego

Poznaj Rosję
Krótki link
0 30

„Należy kochać Teatr w sobie, a nie siebie w Teatrze", „Teatr zaczyna się od garderoby" - te znane powszechnie zdania wykroczyły daleko poza środowisko teatralne.

Według systemu ich autora — Konstantego Stanisławskiego — szkoli się obecnie aktorów na całym świecie, chociaż tak naprawdę nie opracował żadnego spójnego systemu. Słynny założyciel MchATU zmarł 80 lat temu, jednakże jego zasady w reżyserii teatralnej są aktualne dotychczas.

Nie istnieje żaden tak zwany system Stanisławskiego w charakterze dokładnie i systematycznie opracowanej metody. Jednakże zastał on ujęty w rozprawach reformatora teatru. Jednym z chwytów podstawowych jest całkowite wcielenie się aktora w postać sceniczną.

Aktor musi rozumieć dokładnie, jaką postać ma stworzyć, i czego ta postać chce. Inaczej będzie bezsensownie poruszać się po scenie i działać jako nakręcony mechanizm, — uważał Stanisławski. Wymagał od aktorów opowiadania mu o pełnym życiu swych postaci, chociaż nie zostało ono uwzględnione w sztuce. Każda postać wymagała rzetelnej pracy.

Właśnie dzięki Konstantemu Stanisławskiemu w szkołach teatralnych na całym świecie początkujący aktorzy wykonują różne ćwiczenia, mające za podstawę obserwacje zwierząt, ludzi, zjawisk… Mają sprzyjać rozwojowi uwagi.

Metoda Stanisławskiego okazała się przydatna także w sztuce filmowej, czemu sprzyjało pojawienie się dźwięku w filmach. Reżyser Wsiewołod Pudowkin pisał, że aktor filmowy pod względem systemu jego szkolenia zawodowego musi być najbliżej właśnie szkoły Stanisławskiego, i na wszelkie możliwe sposoby rozpowszechniał to podejście teatralne. Rozprawy teoretyka teatru rosyjskiego badali uważnie także tacy reżyserzy filmowi, jak Siergiej Ejzensztejn i Siergiej Gierasimow.

Hollywood także wiele zawdzięcza Stanisławskiemu, na przykład, Dustin Hoffman przed przystąpieniem do zdjęć filmu "Maratończyk", wcielając się w postać mężczyzny biegacza, nie mył się, nie spał dobrze, ubrany był w szmaty.

Trzeba powiedzieć, że Konstanty Stanisławski był człowiekiem bardzo niezależnym. W trudnych latach 1920-tych i 1930-tych bronił tradycyjnych wartości artystycznych sceny rosyjskiej. Wobec Moskiewskiego Teatru Artystycznego wysuwano oskarżenia natury społeczno-politycznej, zarzucano mu „zacofanie". Nawet z wyglądu Stanisławki, który nosił pince-nez, garnitur, często z muszką — w żaden sposób nie kojarzył się z reżyserem proletariackim.

Mając lat 70, na pięć lat przed zgonem, legendarny reżyser przyznawał się: "żyłem długo. Widziałem wiele. Byłem zamożny. Potem straciłem majątek. Widziałem świat. Miałem dobrą rodzinę, dzieci. Życie porozrzucało wszystkich po świecie. Szukałem sławy i znalazłem ją. Zestarzałem się. Już wkrótce trzeba umierać. Teraz można zapytać mnie: Co jest szczęściem na ziemi?  Otóż, poznanie, sztuka i praca. Poznając sztukę w sobie, poznasz naturę, życie świata, sens życia, poznasz duszę — talent! Nie ma większego szczęścia od tego!"

Zobacz również:

CNN bawi się w teatrzyk uliczny
Nowy sezon teatralny w Moskwie
Asystent głosowy Siri wtrącił się w spektakl w brytyjskim teatrze
ŚWIATOWY DZIEŃ TEATRU: „nowy dramat" nie tylko „tu i teraz"
Teatr na celowniku PiS
„Rosja to kraj teatru”
Tagi:
aktor, teatr, kino, Konstanty Stanisławski, Hollywood, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz