13:22 17 Październik 2017
Warszawa+ 18°C
Moskwa+ 11°C
Na żywo
    Prosto z mostu

    Opinie: Waszyngton obiera kurs na rewidowanie układów w dziedzinie bezpieczeństwa

    Prosto z mostu
    Krótki link
    0 174150

    Na tle masowej histerii, wszczętej przez europejskie media w związku z ćwiczeniami rosyjsko-białoruskimi pod kryptonimem „Zapad-2017”, Zachód zwiększa skalę swej obecności wojskowej przy granicach Rosji. Przy tym pod wymyślonymi pretekstami, strasząc przeciętnych obywateli mitycznym zagrożeniem rosyjskim.

    Międzynarodowy konwój sił NATO dotarł do Polski
    © AP Photo/ Mindaugas Kulbis
    W mediach zachodnich i wschodnioeuropejskich aktywnie dyskutowano temat, że wojskowi rosyjscy po ćwiczeniach pozostaną na terenie Białorusi. W wyniku, jak oświadczył rzecznik Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej Igor Konaszenkow, wszystkie jednostki rosyjskie już dawno wróciły na miejsca swej stałej dyslokacji, natomiast siły zachodnie przy naszych granicach zwiększyły się.

    Jak podano w rosyjskim resorcie obrony, do Polski przerzucono dodatkową brygadę pancerną armii Stanów Zjednoczonych. Miała ona zastąpić taką samą jednostkę w ramach rotacji, lecz w wyniku w pobliżu granic rosyjskich są teraz dwie brygady.

     — Wbrew wszystkim oświadczeniom NATO i Stanów Zjednoczonych o „nieznacznej ilości” wojsk koncentrowanych w pobliżu granic rosyjskich, de facto rozmieszczono tam już nie brygadę, lecz zmechanizowaną dywizję sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych. W ciągu dwóch zaledwie godzin można tam przerzucić przygotowany skład osobowy z najbliższej bazy amerykańskiej w Europie – Ramstein na terytorium RFN. Natomiast cała histeria wszczęta wokół domniemanego zagrożenia rosyjskiego wynikającego rzekomo z ćwiczeń rosyjsko-białoruskich „Zapad-2017”, jest oszukańczym chwytem informacyjnym Pentagonu, mającym maskować tę operację, — oświadczył rzecznik ministerstwa obrony Rosji Igor Konaszenkow.

    Warto podkreślić, że w odpowiedzi na poczynania Stanów Zjednoczonych w krajach bałtyckich szef komitetu Dumy Państwowej ds. obrony Władimir Szamanow nie wykluczył wzmocnienia ugrupowania „Iskanderów”, w tym także w Kaliningradzie.

    Sytuację analizuje dyrektor Centrum Analiz Światowego Handlu Bronią Igor Korotczenko.

    „Ta decyzja Stanów Zjednoczonych stanowi dowód tego, że Waszyngton faktycznie obrał kurs na rewidowanie całego szeregu ogromnie ważnych układów międzynarodowych w dziedzinie zapewniania stabilności strategicznej”, — uważa Igor Korotczenko.

    Wyjaśnił on, że podobna decyzja jest bezpośrednim podważeniem Traktatu Rosja – NATO zakazującego rozmieszczania istotniejszych sił zbrojnych na terytoriach nowych krajów członkowskich przymierza północnoatlantyckiego.

    Czołg podczas ćwiczeń wojskowych Dragon-17 w Polsce
    © AP Photo/ Polish Armed Forces General Command
    Ekspert przypomniał, że przed tym „Stany Zjednoczone poddały w wątpliwość ustalenia Układu o otwartych przestworzach, podejmując jednostronne decyzje w sprawie zakazu lotów obserwacyjnych samolotów rosyjskich. Nie można także wykluczać wystąpienia Stanów Zjednoczonych z Układu w sprawie rakiet średniego i krótkiego zasięgu. „Obecnie widzimy jeszcze jeden krok Stanów Zjednoczonych na tym kierunku”,  - dodał Igor Korotczenko.

    „Obecność dodatkowych komponentów siłowych amerykańskiej machiny wojskowej na terytorium Polski jest nie tylko krokiem nieprzyjaznym: jest to decyzja, stwarzająca zagrożenie dla interesów narodowych Federacji Rosyjskiej” — powiedział na zakończenie ekspert.

    O skomentowanie faktu rozmieszczenia drugiej dywizji amerykańskiej w pobliżu granic rosyjskich korespondent radia Sputnik Leonid Sigan zwrócił się do admirała w stanie spoczynku Marka Toczka.

    -Kto więc przygotowuje agresję? Jak Pan sądzi?

    — Na pewno można powiedzieć, że brak transparentności w ocenie sytuacji może nieść takie właśnie opinie, takie sugestie co do przekraczania wcześniej ustalonych norm. Ja ubolewam, że w naszej strefie dochodzi do takich zdarzeń, bo przecież brakuje konkretnych informacji, które by świadczyły o tym, że ze strony Rosji następuje jakaś eskalacja zbrojeń czy działań, które można byłoby zakwalifikować jako zmierzanie do konfliktu na przykład zbrojnego. Sytuacja jest co najmniej dziwna, jeżeli tak to można określić. Ja się nie dziwię, że Rosjanie to w ten sposób opiniują, oceniają, że zgłaszają to jako problem. To może rodzić nie tylko w ich ocenie takie obawy. Także dla ludności tej strefy, czyli Polski i krajów nadbałtyckich może nieść jakieś niejasne sytuacje.

    Wojskowi podczas wspólnych ćwiczeń strategicznych sił zbrojnych Republiki Białoruś i Federacji Rosyjskiej Zapad 2017
    © Sputnik. Viktor Tolochko
     — Więc komu służy ten wzrost zamętu i napięcia?

    — To jest to, o czym wspomniałem. Wykorzystuje się różnego rodzaju sytuacje, które służą innym zupełnie celom, niż mającym miejsce. Głównym powodem przedyslokowania jednostek amerykańskich była sprawa tego ćwiczenia. Ale się okazało, że ćwiczenia się skończyły i jednostki wróciły do swoich garnizonów. Praktycznie ten strach zagrożenia przestał istnieć, ale niestety obserwujemy, że te działania są prowadzone w dalszym ciągu.

    Była to wypowiedź admirała w stanie spoczynku Marka Toczka. A oto opinia eksperta do spraw wojskowości, pułkownika w stanie spoczynku Wiktora Litowkina.

    — Stany Zjednoczone prowadzą przeciwko Rosji wojnę informacyjno-psychologiczną, strasząc swych sojuszników w Europie domniemaną „agresją rosyjską”, „inwazją rosyjską”, i pod parawanem całej tej demagogii rozmieszczają przy naszych granicach swoje siły zbrojne, instalując na terenach krajów bałtyckich, Polski, Rumunii, Bułgarii swój sprzęt bojowy. Jednak za wszystko to będą musiała płacić ludność tych krajów, do których wtargają Amerykanie ze swym kontyngentem. Wszystko, o co Amerykanie oskarżają nas, jest właśnie tym, co robią w rzeczywistości oni sami, prowadząc operacje hybrydowe, penetrując tereny państw obcych, wykorzystując cudze terytoria, bogactwa narodowe innych krajów w swych interesach. Gdy w Kongresie mówi się, że źródłem napięć na arenie światowej są rzekomo Rosja, Korea Północna i Iran, w rzeczywistości tym źródłem są same Stany Zjednoczone — powiedział Litowkin.

    Zobacz również:

    Moskwa rozważa wyjście z układu Rosja-NATO
    Rosja: USA rozmieściły całą dywizję przy rosyjskiej granicy
    Tagi:
    bazy NATO, NATO, Igor Korotczenko, Igor Konaszenkow, Rosja, USA, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz