07:42 06 Grudzień 2019
W polu widzenia

Zakaz udziału Samojłowej w Eurowizji. Rewanżyzm Ukrainy wziął górę nad zdrowym rozsądkiem

W polu widzenia
Krótki link
Autor
Eurowizja 2017 (67)
2164
Subskrybuj nas na

Po burzliwych dyskusjach zaraz po ogłoszeniu przez władze ukraińskie zakazu wjazdu i udziału w Eurowizji 2017 rosyjskiej uczestniczce Julii Samojłowej, obecnie nastąpiła cisza.

Radio Sputnik postanowiło wykorzystać tę pauzę, aby spokojnie, bez zbędnych emocji porozmawiać o skandalicznej decyzji Kijowa, brutalnej ingerencji polityki do świata muzyki i o przyszłości samej Eurowizji.    

Nasza korespondentka skontaktowała się przez telefon z polskim dziennikarzem muzycznym Marcinem Cichońskim.

- Panie redaktorze, Eurowizja i tak jest ostatnio krytykowana, a tu jeszcze mamy skandal związany z niedopuszczeniem do udziału rosyjskiej piosenkarki. Jak Pan ocenia tę sytuację?

— Oceniam jako przeciwną i troszeczkę kuriozalną, bo w regulaminie Eurowizji mieliśmy zapis, który raz został zastosowany, że piosenki mają nie mieć politycznego kontekstu. Reprezentanci Gruzji zostali zdyskwalifikowani, zresztą na prośbę Rosji, za wykonanie utworu „We Don't Wanna Put In", kiedy dziwnym trafem w czasie śpiewania „put in", zbiegało się w „putin".

Ale reprezentantka Rosji Julia Samojłowa  oprócz tego, że raz odbyła wyprawę artystyczną do spornego terytorium, niczym nikomu nie zaszkodziła. Stąd bardzo mieszane uczucia zarówno polskich dziennikarzy, jak i wśród opinii publicznej. Trzeba powiedzieć sobie jasno, że w polskiej opinii publicznej panuje przekonanie, że Krym jest cały czas terytorium ukraińskim. Mimo to nikt nie ma pretensji do pani Julii Samojłowej, że w tamtym miejscu zagrała koncert dla publiczności, tym bardziej, że tak naprawdę jej repertuar w żaden sposób z polityką nie ma niczego wspólnego.

Stąd są bardzo częste porównania do wydarzeń sportowych.

Mówi się, że jeżeli są rozgrywane zawody sportowe lub mecze piłkarskie, to bez względu na to, czy reprezentant danego kraju jest w innym mile widziany lub niemile widziany, to politykę odkładamy na bok, bo są to zawody sportowe.

I tak samo tutaj pojawiło się bardzo dużo opinii, że co prawda ukraińskie prawo stanowi jasno, że kto pojechał w celach zarobkowych, bądź artystycznych na Krym, nie powinien wjechać do Ukrainy nigdy, albo przynajmniej przez ileś lat, to powinno zrobić się furtkę, po to, że jest to wydarzenie rangi międzynarodowej, po  to, żeby zaprezentować artystę i dać mu szansę powalczyć. Sądzę, że jest to nie do końca przemyślana decyzja, że tutaj troszeczkę tani rewanżyzm i chęć odegrania się wzięło górę nad zdrowym rozsądkiem.

 — Czy może Pan przypuścić, co będzie dalej. Mowa była o bojkocie, o odebraniu Eurowizji Kijowowi…

— Myślę, że nikt Kijowowi Eurowizji w tym momencie nie odbierze. Bardzo prawdopodobne jest to, że rosyjska telewizja na rok, albo dłużej zbojkotuje Eurowizję. Chyba, że… Ten pomysł niezmiernie mi się spodobał — otóż Robbie Williams bardzo chciał reprezentować Rosję w konkursie Eurowizji. Gdyby Rosja wysłała go, i on by jeszcze wygrał, to by była fantastyczna pokojowa puenta tej całej niezrozumiałej akcji.

Dlaczego nie spodziewam się, że konkurs eurowizyjny zostanie Kijowowi odebrany? Jakkolwiek rosyjskie interesy i głos są bardzo ważne, ale jest też głos 40 czy 50-ciu kilku innych krajów, w tym bardzo znaczących innych rynków telewizyjnych, dla których to jest jedno z najważniejszych show roku. Eurowizja została założona przez grupę państw, które na początku między sobą rywalizowały — między innymi Francję, Włochy, Hiszpanię i Wielką Brytanię. Na przykład dla brytyjskiego widza oglądanie Eurowizji jest święte.

Eurowizja 2017
© AFP 2019 / Sergei Supinsky
Nie ma możliwości, żeby teraz na niecały miesiąc przed konkursem oddać go do organizacji komukolwiek innemu. Nikt nie jest w stanie sprostać takiemu wielkiemu przedsięwzięciu. Dlatego myślę, że ten głos, pojawiający się w rosyjskich mediach, jest całkowicie zrozumiałym jakby głosem oburzenia i taką eskalacją tego, co może się jeszcze wydarzyć, ale jest to oderwanie od faktów.

 — Jak Pan widzi przyszłość Eurowizji? Czy to jakoś wpłynie na zasady tego konkursu? Może, rzeczywiście trzeba zmienić regulamin, żeby coś takiego się nie powtórzyło?

— Wspominałem o Gruzji, która została raz zdyskwalifikowana. Mieliśmy jeszcze jeden przypadek, kiedy jeden kraj się wycofał. Wtedy organizował konkurs Azerbejdżan, i Armenia nie chciała w związku z tym wziąć udziału ze względu na pewne zaszłości. Nie da się chyba rozwiązać tego typu spraw na przyszłość regulaminowo. Jedynym lekarstwem jest zdrowy rozsądek.

Zdrowy rozsądek polega na rozsądnym kompromisie, a rozsądny kompromis jest wtedy, nie kiedy walczymy do ostatniej kropli krwi, lecz kiedy jesteśmy w stanie po jednej i drugiej stronie zrobić krok w tył.

Czyli po stronie ukraińskiej dopuszczać takich artystów, którzy przyjeżdżają tylko jednorazowo na konkurs. Natomiast najbardziej rozsądnym rozwiązaniem na przyszłość byłoby nie wysyłanie takich artystów, którzy mogą się nie podobać, a z drugiej, jeśli już w wyniku głosowania taka decyzja została podjęta, to pożądane byłoby w jakiś sposób opanowanie się. To nikomu nie służy, żeby konkursy muzyczne stały się areną politycznych wojen.

Pytała mnie jeszcze Pani o przyszłość konkursu Eurowizji. Myślę, że bez względu na to, w którym kierunku to się potoczy, ostatnie zmiany regulaminowe, które ustaliły, że głosowanie jest bardziej emocjonujące, a jednocześnie mniej widać te waśnie narodowościowe, na przykład to, czy Turcja zagłosowała na Grecję, a Grecja na Turcję, to wszystko spowodowało, że Eurowizję oglądało się znacznie lepiej, znacznie przyjemniej. Poziom muzyczny od kilku lat też poszedł do góry. Mamy przeboje, które stały się przebojami światowymi. Mam wrażenie, że ten konkurs zaczął wychodzić z kryzysu. Teraz najważniejsze jest opanowanie i oderwanie go znów od polityki.

Bo takie było zawsze założenie, że to jest konkurs apolityczny. I znów skupienie się na tym, co jest najważniejsze, a najważniejsze jest to, że wychodzą ludzie, śpiewają piosenki, a na końcu inni ludzie na nich głosują i wybierają najlepszą danego wieczoru piosenkę.

Tematy:
Eurowizja 2017 (67)

Zobacz również:

Kim jest Julia Samojłowa i dlaczego pojedzie na Eurowizję 2017?
Julia Samojłowa „informacyjnym żołnierzem” Eurowizji
Bojkot Eurowizji w przypadku zakazu wjazdu dla Samojłowej?
Ukraina zakazała wjazdu na 3 lata reprezentantce Rosji w Eurowizji Samojłowej
Tagi:
konkurs, Eurowizja, Julia Samojłowa, Rosja, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz