Renifery

Chciał zagłosować jako pierwszy w Rosji – przeszkodziły mu renifery

© Sputnik . Pavel Lvov
Aktualności
Krótki link
2320

Korespondent specjalny gazety „Komsomolskaja Prawda” Oleg Adamowicz chciał zagłosować jako pierwszy w Rosji. I oto do czego doszło:

Czukocki Okręg Autonomiczny i Kamczatka głosują w Rosji jako pierwsze (dziewięć godzin różnicy z czasem moskiewskim). Nigdy w życiu nie chodziłem na wybory tuż po otwarciu lokali wyborczych. Ale tym razem przed 18 marca poleciałem do Anadyr.

Karty do głosowania
© Sputnik . Aleksandr Piragis
Mam szansę zagłosować jako pierwszy w kraju — taka mi przyszła myśl do głowy. Trzeba skorzystać z takiej możliwości. Dobrze, że zdążyłem przez portal usług publicznych złożyć wniosek, że będę głosować w miejscu przebywania na tydzień przed podróżą na północ. (Od tego roku obowiązują nowe zasady głosowania według miejsca pobytu; należało wcześniej złożyć wniosek i wskazać w nim konkretny lokal wyborczy, do którego dana osoba uda się w dniu głosowania – przyp. red.).

Anadyr to małe miasto, liczące zaledwie 12 tysięcy mieszkańców. Z hotelu do wybranego lokalu wyborczego trzeba było przejść 200 metrów. Poszedłem głosować 20 minut przed rozpoczęciem, żeby naprawdę być w czołówce.

W nocy miasto pokryła śnieżyca. Na ulicy ledwie widziałem ściany najbliższego domu. Oczy natychmiast załzawiły od śniegu lecącego z prędkością huraganu. Rzęsy były lodowate i zamarznięte. W drodze nie widziałem ani jednego przechodnia. Prognoza pogody pokazała —20 stopni, ale biorąc pod uwagę wiatr temperatura była odczuwalna jak — 35.

Hmm, w taką pogodę nie należy spodziewać się wysokiej frekwencji, jak sądzę.

Przed wejściem do lokalu wyborczego znajduje się samotny policjant. Kuli się z zimna, ale co robić — tereny powinny być chronione i na zewnątrz. Ciekawe, czy policja też ma arktyczne mundury jak armia?

Ewentualnych wyborców nie widać, ale dla mnie to lepiej. 

Otwieram szkolne drzwi i wchodzę w tłum. Nieoczekiwanie okazało się, że cały hol jest pełen ludzi w kurtkach i futrach. 

— Co, wszyscy na głosowanie?— pytanie rodzi się samo.

"Oczywiście, muszę być w pracy na ósmą. Trzeba szybko zagłosować i lecieć. Jestem kucharką" — odpowiedziała kobieta w wielkiej futrzanej czapie. 

Drzwi za mną otworzyły się i jeszcze kilka osób weszło do ciepłego foyer. Zrobiło się bardzo ciasno. Na zewnątrz jest zimno, ale nie można przesunąć się dalej, bo lokal jest jeszcze zamknięty. 

Dokładnie o 8 rano wszystkich wpuszczono. Zawahałem się i natychmiast straciłem okazję, by zagłosować jako pierwszy. Do list wyborców były wielkie kolejki. Około 200-300 osób przyszło równocześnie ze mną na otwarcie lokalu wyborczego.

Kolejka była taka, że mogłem zagłosować dopiero po 45 minutach od otwarcia lokalu wyborczego w Anadyr. 

Najdłuższa kolejka była do stołu, przy którym wydawano karty do głosowania osobom niezameldowanym w rejonie (obecnie to są „oddzielne listy”). Wokół mnie byli i starzy, i młodzi. Od razu stałem się podejrzliwy: dlaczego tak wielu ludzi nie głosuje w miejscu zameldowania? Karuzela? (Metoda fałszowania wyborów polegająca na tym, że jeden wyborca głosuje wielokrotnie w różnych miejscach – przyp. red.). Próba podniesienia frekwencji?

— Po prostu większość z tych, którzy żyją i pracują w dni robocze w Anadyr, zameldowanych jest w innych rejonach Czukotki lub w wioskach pasterzy reniferów. Jechać do domu, zwłaszcza w zamieć, nikt nie chce, bo to długo i drogo. Wzięłam talon w urzędzie, żeby zagłosować tam, gdzie aktualnie mieszkam — wyjasniła młoda dziewczyna. — A czy mogę stanąć przed tobą? Pierwszy raz głosuję, chciałabym jak najszybciej wziąć kartę do głosowania.

Nie czekając na zgodę dziewczyna wcisnęła się przede mnie.

W lokalu jest gorąco i duszno. Na każdym są po trzy warstwy ciepłej odzieży, a kaloryfery w szkole pracują na pełnych obrotach. Czuję, że pot dosłownie płynie po mnie pod grubym wełnianym swetrem.

Stałem tam przez 45 minut, aż przyszła moja kolej na wzięcie karty.

Na Czukotce wiedzą, jak zachęcić lokalnych mieszkańców do udziału w wyborach. Każdy, kto przyszedł głosować po raz pierwszy, otrzymuje telefon komórkowy. W przeszłości dawano laptopy, tablety, aparaty fotograficzne. Rodzice, którzy przyszli z dziećmi, otrzymują słodkie prezenty.

Wszyscy, którzy zdążyli pierwsi zagłosować otrzymali darmowe bilety na wieczorny koncert zepołów Miasto 312 i Trofima. Liczba zaproszeń jest ograniczona — kto pierwszy przyjdzie, ten dostanie.

Zobacz również:

Obserwator z Polski o wyborach w Rosji: „Nie mam się do czego przyczepić"
Rosjanie wybierają prezydenta w Warszawie (wideo)
Gdańsk: Rosjanie - do urn (wideo)
Tagi:
głosowanie, Wybory prezydenckie-2018 w Rosji, Anadyr, Czukotka, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz