07:22 07 Sierpień 2020
Społeczeństwo
Krótki link
5113
Subskrybuj nas na

Do końca stulecia, w wariancie pesymistycznym, mieszkańców Polski może być tylko 17 milionów – ostrzega pełnomocniczka rządu ds. demografii Barbara Socha w „DGP”.

Według optymistycznej prognozy po długim okresie niżu demograficznego, w pewnym momencie dzietność wzrośnie do poziomu ok. 1,55. Wariant pesymistyczny mówi o 17 mln Polaków, przy dzietności na poziomie 1,4. To są fakty.

Jak powiedziała rządowa ekspertka obecnie rodzi się ok. 400 tys. dzieci rocznie. Roczniki powojenne, które powoli odchodzą, liczyły prawie 800 tys. W ocenie Sochy jest to przepaść, a przyrost naturalny nadal będzie mocno ujemny.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego ludność Polski na koniec 2018 roku wynosiła 38,41 mln. Teraz szacuje się, że co roku będzie nam ubywać ok. 200 tys., a nawet 300 tys. osób rocznie.

„To tak, jakby znikały z mapy Gliwice czy Radom” – mówi Socha.

Według rządowej ekspertki, zmniejszenie liczebności kraju o połowę nie będzie miała miejsca „na zasadzie pstryknięcia palcami”. W jej ocenie Polska będzie musiała z mierzyć się także z potężnym starzeniem się społeczeństwa. Socha zaznaczyła, że według danych już w 2050 roku polska populacja będzie jedną z najstarszych w Europie. W konsekwensji czego bardzo mało osób w wieku produkcyjnym będzie musiało utrzymać rzeszę osób w jesieni życia.

Barbara Socha podkresliła, że przytaczane dane to nie jej wymysł, tylko prognoza ONZ, która jest bardzo trzeźwiąca. Niektórzy bowiem wciąż myślą o Polsce w kategoriach niemal 40-milionowego kraju. Powinni jednak to myślenie mocno zweryfikować.

Zobacz również:

Polska i Japonia zamierzają wspólnie wybudować reaktor jądrowy
Sześciolatek wymyślił niezwykły sposób na uratowanie koali
Tagi:
Prawo i Sprawiedliwość, PiS, Polska, katastrofa demograficzna, demografia
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz