19:24 17 Kwiecień 2021
Społeczeństwo
Krótki link
0 191
Subskrybuj nas na

Jan Błachowicz obronił w Las Vegas pas mistrza UFC w kategorii półciężkiej i tym samym przeszedł do historii po pokonaniu na punkty zawodnika pochodzenia nigeryjskiego Israela Adesanyi.

W rozmowie z Polsatem Sport zawodnik znany pod pseudonimem „cieszyński książę” przyznał, że była to ciężka walka, ale czuł „że jest jego” i podczas dwóch ostatnich rund dał z siebie maksimum. Niemniej jednak oznajmił, że mógł dać z siebie jeszcze więcej. Błachowicz ocenił, że Adesanya był wolniejszy niż się spodziewał, zwłaszcza jeśli chodzi o pracę nóg, ale odczuwał jego ciosy. Dla Nigeryjczyka była to pierwsza porażka w karierze po wcześniejszych 20 zwycięstwach, a dla Błachowicza pierwsza obrona mistrzowskiego pasa kategorii półciężkiej. 

- Czułem, że dużo kopie. Ja trochę tym boksem „gryzłem”. Te dwie ostatnie rundy były na sto procent dla mnie. Nie było łatwo, to była ciężka walka. Muszę ją obejrzeć. Czułem, że ta walka jest moja. Powinienem był szybciej ruszyć z tym boksem na niego, ale to był jeden z najlepszych zawodników na świecie, bo teraz ja nim jestem. Czułem się dobrze. Może powinienem był trochę więcej z siebie dać - powiedział po pojedynku.

Israel Adesanya to mistrz UFC w wadze średniej, postanowił jednak powalczyć o jeszcze jeden pas i przeszedł do kategorii półciężkiej. Walka trwała pięć rund, ostatecznie o zwycięstwie Polaka jednogłośnie zadecydowali sędziowie (49-46, 49-45, 49-45). Tym samym Polak nie tylko zatrzyma pas u siebie, ale wzbogaci się najprawdopodobniej o ok. milion dolarów.

Zobacz również:

Robert Lewandowski coraz bliżej pobicia legendarnego rekordu?
Polscy skoczkowie negatywni. Wystartują w Oberstdorfie
Piotr Żyła mistrzem świata: „Zwycięstwo dedykuję ciężkiej pracy i dobrej zabawie”
Tagi:
UFC, Nigeria, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz