Społeczeństwo
Krótki link
1461
Subskrybuj nas na

Niemiecki wokalista zespołu Rammstein Till Lindemann zaśpiewał utwór w języku rosyjskim, którego tekst jest wierszem Jewgienija Dołmatowskiego „Ukochane miasto”.

Piosenka pochodzi z filmu „Istrebiteli” („Myśliwce” – red.), w którym wykonał ją Mark Bernes.

„Ukochane miasto” w interpretacji Tilla Lindemanna pojawi się w nowym filmie „Diewiatajew” w reżyserii Timura Bekmambetowa. Sam reżyser ujawnił ten szczegół w wywiadzie dla gazety „Komsomolska Prawda”.

Klip wokalisty Rammsteina do utworu „Ukochane miasto” pojawił się już na YouTube. Niemiecki muzyk wciela się w nim – prawdopodobnie - w radzieckiego wykonawcę muzyki estradowej w stylowym garniturze. Bawi się modelem samolotu, by następnie za pomocą prostych trików montażowych wznieść się w niebo za sterami myśliwca, jednocześnie nie przestając śpiewać.

W teledysku pojawiają się też kadry z filmu „Diewiatajew”, który już niedługo trafi na ekrany rosyjskich kin. Lindemann chciał wziąć udział w kampanii promocyjnej filmu właśnie w ten sposób: wykonując jedną z najpopularniejszych rosyjskich piosenek z lat wojennych.

Nawiasem mówiąc, niektórzy już zwrócili uwagę na to, że myśliwiec w teledysku, choć z radzieckimi gwiazdami, jest amerykański (konkretnie - Bell P-39 „Airacobra”). Jednak nie jest to błąd, bo ZSRR otrzymał tysiące takich maszyn w ramach programu Lend-Lease.

To nie pierwszy raz, kiedy lider grupy Rammstein przemówił po rosyjsku. W 2019 roku Lindemann wypowiedział słowa „Kocham cię” w utworze „Ausländer" z siódmego albumu zespołu.

Kadr z klipu „Ukochane miasto” w wykonaniu Tilla Lindemanna
Kadr z klipu „Ukochane miasto” w wykonaniu Tilla Lindemanna

Zobacz również:

Amerykańskie F-22 czy F-35: jakie myśliwce mogą konkurować z rosyjskim Su-35?
„To apokaliptyczny dźwięk”: rosyjski myśliwiec Su-57 przeraźliwie wyje podczas lotu – wideo
Myśliwce NATO przechwyciły rosyjskie samoloty nad Morzem Bałtyckim. Wystartowały z Polski
Tagi:
Till Lindemann, Niemcy
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz