15:11 29 Marzec 2017
Na żywo
    Binjamin Netanjahu, premier Izraela

    Waszyngton traci przyjaciół i partnerów na Bliskim Wschodzie

    © AP Photo/ Richard Drew
    Świat
    Krótki link
    0 36490

    Powstaje dość zaskakująca korelacja polityczna: rzadka, prawie unikalna zgoda między Arabami a Izraelem, którzy wspólnie występują przeciwko podpisaniu porozumienia z Teheranem.

    W końcu marca ewentualnie dojdzie do wydarzenia na miarę historyczną — zaplanowano podpisanie ramowego porozumienia w sprawie uregulowania irańskiego problemu nuklearnego, co pozwoli przed nadejściem lata na zawarcie zakrojonego na pełną skalę wszechstronnego układu międzynarodowego. Teheran i sześciu negocjatorów — a przypominamy, że są to Rosja, Stany Zjednoczone, Francja, Wielka Brytania, Niemcy i Chiny — pracuje obecnie nad tą kwestią w nasilonym reżimie.

    Jednakże sprawa wcale nie jest tak prosta. Moskwa przez wiele lat zajmowała stanowisko zakładające, że Iran, jako niepodległe państwo, ma pełne prawo do realizacji własnego programu rozwoju atomu do celów pokojowych. Natomiast ze strony Zachodu, Izraela i niektórych krajów) Zatoki Perskiej pod adresem Teheranu padały ciągle bezpodstawne oskarżenia o opracowanie przez niego broni jądrowej. Następnie stał się prawie cud — Stany Zjednoczone zgodziły się z tym, że irański problem jądrowy da się uregulować bez uciekania się do nacisków, nowych sankcji czy izolowania Iranu, lecz jedynie w drodze prowadzenia rokowań. Przyczyny takiego zwrotu mogą być najróżniejsze. W tym także może to być konieczność, z punktu widzenia Waszyngtonu, zaangażowania się Iranu w walce z Państwem Islamskim.

    Tylko Izrael i część świata arabskiego nader nerwowo zareagowały na ocieplenie stosunków między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. W marcu za ocean wybiera się izraelski premier Binjamin Netanjahu. Ta wizyta, zanim jeszcze się zaczęła, uzyskała skrajnie skandaliczny charakter. Negocjacje między liderami nie są zaplanowane. Ponadto, doradczyni prezydenta Stanów Zjednoczonych Susan Rice niedwuznacznie dała do zrozumienia, że wizyta nie została uzgodniona z Białym Domem i może poważnie zaszkodzić stosunkom między dwoma krajami. Netanjahu, z kolei, nie ukrywa, że podejmie próbę przekonania członków amerykańskiego ciała ustawodawczego, a w pierwszej kolejności politycznych przeciwników prezydenta — republikanów — co do konieczności sztywnego oporu wobec planów sześciu mediatorów międzynarodowych i Teheranu.

    W wyniku powstaje dość zaskakująca korelacja polityczna: rzadka, prawie unikalna zgoda między Arabami a Izraelem, którzy wspólnie występują przeciwko podpisaniu porozumienia z Teheranem. Arabia Saudyjska, Egipt, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar są zdania, że uregulowanie sporów wokół programu nuklearnego Iranu pozwoli ich głównemu przeciwnikowi na zachowanie technologii i na wznowienie w każdej chwili prac nad produkcją broni jądrowej. Ostrzegają one, że spowoduje to początek nowego wyścigu zbrojeń na Bliskim Wschodzie, aż do realizacji własnego programu jądrowego przez najbogatszy kraj arabski — Arabię Saudyjską. Ponadto, Rijad wyraża gotowość do udostępnienia swej przestrzeni powietrznej dla lotnictwa wojskowego Izraela dla ewentualnego zaatakowania obiektów nuklearnych w Iranie, jeśli wyniknie taka konieczność.

    Biały Dom ma do rozstrzygnięcia dość trudne zadanie dyplomatyczne, polegające na zachowaniu przyjaźni z Izraelem i swymi partnerami w Zatoce Perskiej, a jednocześnie na doprowadzeniu do logicznego końca podpisania układu z Iranem. Wątpliwie, że Amerykanie potrafią poradzić z tym sobie. Doświadczenie Stanów Zjednoczonych w polityce zagranicznej w ostatnich dziesięcioleciach wykazuje że z kijem łatwiej dają sobie radę.

    Zobacz również:

    Iran i „szóstka”. Nowa runda negocjacji w Genewie
    Tagi:
    program jądrowy, ONZ, Binjamin Netanjahu, Susan Rice, Izrael, Arabia Saudyjska, Iran, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz