15:19 29 Marzec 2017
Na żywo
    Batalion „Anioł” w Donbasie. W środku Aleksej Smirnow

    Aleksiej anioł, który ratuje ludzi Donbasu

    © Zdjęcie: Archiwum Alekseja Smirnowa
    Świat
    Krótki link
    Tatiana Santi
    0 23979917

    Donbas dziś — to głód i spustoszenie, dla którego nie ma miejsca w zachodnich mediach. Ale są tacy, którym nie jest wszystko obojętne. Oni jadą tam i ratują tych, którzy jeszcze żyją.

    Spustoszenie, głód, zniszczona infrastruktura. Tak dziś wygląda Donbas. Zachodnie media nie znajdują miejsca dla tej tragedii. Ale są ludzie, którzy są gotowi ryzykować życie, aby ratować innych. Tak jest w przypadku Aleksieja Smirnowa, reżysera z Moskwy. O sytuacji humanitarnej na Wschodzie Ukrainy Aleksiej opowiedział korespondentowi radia „Sputnik”.

    Kiedy ludziom dziej się nieszczęście, prawdziwi mężczyźni jadą ich bronić, — uważa Aleksiej Smirnow. W czerwcu ubiegłego roku on i kilku innych ochotników w składzie batalionu „Anioł” wywieźli ze strefy walk 15 dzieci, które dosłownie umierały z głodu. Do tej pory wywieziono 15 000 — niemal całe miasto.

    —  Donbas w dalszym ciągu znajduje się w stanie katastrofy humanitarnej?

    — To, co dzieje się w Donbasie, to powtórka z blokady Leningradu. Ukraiński rząd ustanowił „żelazną kurtynę”: żywność tutaj nie dociera, granice są zamknięte, a ludzie nie mogą wyjechać do rodziny, mieszkańcy od 8 miesięcy nie otrzymują zasiłków na dzieci i emerytur. Nie ma komunikacji, światła, wody i żywności — i w takiej sytuacji znajduje się duża część Donbasu z wyjątkiem Doniecka i niektórych zaludnionych punktów obwodu ługańskiego.

    Batalion „Anioł” w Donbasie. W środku Aleksej Smirnow
    © Zdjęcie: Archiwum Alekseja Smirnowa
    Batalion „Anioł” w Donbasie. W środku Aleksej Smirnow

    —  Na czym polega wasza pomoc? Jak zwykły człowiek może pomóc?

    — Zbieramy pieniądze, jedzenie, rozdajemy je wśród mieszkańców. Dostarczamy generatory, aby naładować telefony komórkowe. Dzięki temu ludzie, którzy od kilku miesięcy nie rozmawiali z rodziną, mogą powiedzieć bliskim, że wciąż żyją. My również wywozimy ludzi. Ostatni raz wywieźliśmy rodzinę z Gorłówki — matkę z siedmiorgiem dzieci. Ukraińskie pociski bombardowały naszą kolumnę, ale w nas nie trafiły. Ale dom tej kobiety został zbombardowany. Ta rodzina na dwie godziny minęła się ze śmiercią. To się często zdarza.

    —  Jakie są plany na przyszłość waszego batalionu „Anioł”?

    — Będzie tysiąc osób. Teraz co tydzień wstępuje około 50 osób. My ich sprawdzamy, aby nie okazało się, że są to jacyś rozbójnicy. Nie otrzymują oni żadnego wynagrodzenia, dajemy im kamizelki kuloodporne — i naprzód. Będziemy nadal rozwijać system, który pozwoli nakarmić wszystkich potrzebujących w Donbasie bez względu na to, co robią politycy. Cała Europa nie dba o tych ludzi, ale nie my. Cała Europa pluje na tych ludzi, ale nie my.

    „Apeluję do wszystkich mediów, a zwłaszcza do tych, które działają w Donbasie. To nie jest już pierwszy rozejm i za każdym razem opowiadacie, że wojna się skończyła i ten rozejm kładzie kres wojnie. Nie oszukujcie ludzi, oni wam wierzą i zaczynają wracać do domu, a my wywoziliśmy tych ludzi w bezpieczne miejsce i ci z nich, którzy uwierzyli i wrócili, są już martwi. Ukraińska armia buduje siły do następnego ataku. Lepiej powiedzcie ludziom prawdę i mówcie o tym, gdzie mają się chowają, w co zaopatrzyć, co robić i gdzie uciekać w przypadku gdy coś się stanie. Błagam was, nie oszukujcie ich — oni wciąż są żywi”, — pisze Aleksiej Smirnow na swoim Facebooku.

    Zobacz również:

    Ukraińskie siły zbrojne: powstańcy generalnie przestrzegają rozejmu
    Polska „bratnia pomoc” dla Ukrainy
    Tagi:
    Donbas, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz