14:00 16 Grudzień 2017
Warszawa+ 1°C
Moskwa+ 3°C
Na żywo
    Wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Federica Mogherini

    Przeciwko prawdzie - żelazna kurtyna?

    © AFP 2017/ JOHN THYS
    Świat
    Krótki link
    Oleg Sewiergin
    0 373

    „Unia Europejska zamierza przeprowadzić kampanię przeciwko rosyjskiej dezinformacji”, - pod takim tytułem europejski portal internetowy „EurActiv” ogłosił o planach Brukseli w sprawie przeciwdziałania temu, co w Europie przyjęto teraz nazywać „rosyjską propagandą”.

    Pomysł sam w sobie wygląda oczywiście absurdalnie, ale ma być on jednym z tematów dyskusji rozpoczynającego się 19 marca w Brukseli posiedzenia Rady Europejskiej, w którym uczestniczą szefowie państw i rządów wszystkich 28 państw członkowskich UE.

    Czy to możliwe, aby w epoce planety splątanej globalnymi sieciami telekomunikacyjnymi obejmującymi wszystkie rodzaje łączności i informacji, prowadzić walkę ze stale rosnącym przepływem wiadomości i komentarzy, nawet jeśli dotyczy to tylko jednego kraju, w tym przypadku — Rosji? Bruksela i wiele innych europejskich stolic uważa najwyraźniej, że rosyjskie media stanowią bardzo realne zagrożenie dla milionów Europejczyków dając im inne, niż te przyjęte w tych właśnie stolicach, spojrzenie na wydarzenia mające miejsce w Rosji i na świecie. Wydawałoby się, że należy prezentować swoje spojrzenie na wydarzenia i niech obywatele sami wyrobią swoją opinię w tej sprawie. Ale tu właśnie przejawia się prawdziwe znaczenie wcześniej osławionych „demokratycznych wartości”. Mianowicie — wolni pod każdym względem obywatele zjednoczonej Europy nie mogą, jak się okazuje, mieć wyboru odnośnie poglądów na życie.

    Jak informują media powołując się na dyplomatów w Brukseli, uczestnicy szczytu Unii Europejskiej zamierzają zlecić wysokiemu przedstawicielowi Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Federici Mogherini opracowanie do czerwca tego roku tak zwanego „planu działań w sferze komunikacji strategicznych wspierających wolność prasy”. Jego celem jest przeciwdziałanie trwającej „kampanii dezinformacji”, którą prowadzi Rosja.

    Pierwszym krokiem, jak mówi się w dalszej części decyzji o projekcie, powinno być stworzenie tak zwanego „zespołu komunikacji”, który analizowałby przychodzące z Moskwy informacje, ustalałby fałszywe w ich opinii przekazy, wydawałby niezbędne wyjaśnienia i już wraz z takimi komentarzami wysyłałby dalej komunikaty do krajów członkowskich UE.

    Asystentka sekretarza stanu ds. Europy i Eurazji Victoria Nuland podczas konferencji prasowej w Tbilisi
    © AFP 2017/ VANO SHLAMOV
    Tutaj sama nasuwa się wypowiedź słynnego brytyjskiego pisarza science fiction George’a Orwella o tym, że „istnieje prawda i istnieje fałsz”. W wymyślonym przez niego kraju z powieści „1984”, gdzie wszystko nadzorowało oko „Wielkiego Brata”, ludziom wmuszano takie prawdy: „Wojna — to pokój”. Albo — „Wolność — to niewolnictwo”. Kogo w zjednoczonej Europie można uznać za „Wielkiego Brata” — na ten temat nie trzeba szczególnie dyskutować. A odnośnie terminu „propaganda”, to byłoby lepiej mówić po prostu o „prawdzie” i „fałszu”.

    Ekspert Wiktor Litowkin w rozmowie z radiem „Rossiya Segodnya” dość ostro zareagował na politykę informacyjną Europy.

    „Próba zwyciężenia Rosji przymusem nie powiodła się. Nie powiodła się również próba zamienienia Ukrainy w zagraniczną placówkę NATO. Wszystko to przekłada się na histeryczne wypowiedzi, które niewiele przypominają rozmowę przyzwoitych ludzi z przyzwoitym europejskim wykształceniem.”

    I jeszcze jedno. W próbach napisania historii II wojny światowej na nowo, służby specjalne USA i kraje NATO chcą izolacji świata od rosyjskiej informacji. Zniekształcenie historii jest także częścią wojny informacyjnej, gdy czarne jest przedstawiane jako białe.

    Zobacz również:

    TVN24: „Cała prawda, całą dobę”
    Tagi:
    media, Unia Europejska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz