22:44 25 Marzec 2017
Na żywo
    Konflikt wewnętrzny wybuch w kraju po tym, jak władzę przejęli lokalni szyici.

    Arabowie szykują się do walki o naftową cieśninę w Jemenie

    © AFP 2017/ Mohammed Huwais
    Świat
    Krótki link
    0 1621251

    Dziś w nocy w Jemenie rozpoczęto operację „Burza determinacji” skierowaną przeciwko szyickim buntownikom – Huti, zwolennikom ruchu „Ansar Allach”. Wiodącą rolę w interwencji zbrojnej w tym arabskim państwie wzięła na siebie Arabia Saudyjska. Prezydent Jemenu Mansur Hadi uciekł z kraju.

    Arabscy monarchowie, którzy rozpoczęli „Burzę”, zdecydowali się na walkę z ruchem Huti, który zdążył już zbudować dobre stosunki z Iranem. W Jemenie zderzyły się sprzeczne interesy takich regionalnych graczy jak szyicki Iran i sunnicka Arabia Saudyjska. 

    Należy wziąć także pod uwagę, że w Jemenie są jeszcze uzbrojone oddziały plemion, separatystyczne ruchy na południu oraz liczne ugrupowania terrorystyczne w rodzaju Al-Kaidy. Wszystkim im interwencja może się nie spodobać.  

    Możliwy rozmiar walk między Jemeńczykami pokazały zamachy terrorystyczne w stolicy państwa, Sanie, 20 marca. Tego dnia, kiedy pół świata oglądało zaćmienie słońca, dwóch zamachowców-samobójców z sunnickiego radykalnego ugrupowania (prawdopodobnie bliskiego Państwu Islamskiemu) skierowało się do meczetu. Trzeci terrorysta w tym czasie poszedł do innego dużego meczetu stolicy. 

    W obu meczetach zginęło około 150 osób, wśród nich 13 dzieci. Świadkowie opowiadają, że „krew lała się strumieniem”. Wśród ofiar był znany kaznodzieja szyicki i kilku liderów jemeńskiego szyickiego ruchu Huti, który w ciągu ostatniego pół roku objął kontrolę nad kilkoma ważnymi miastami Jemenu. 

    Od stycznia Huti utrzymają się w pałacu prezydenckim w Sanie. Prezydent Mansur Hadi został objęty aresztem domowym, ale pod koniec marca uciekł do stron rodzinnych na południu kraju, do Adenu, a potem zbiegł z Jemenu. 

    Uzbrojone oddziały Huti napotykając słaby opór we wtorek zdobyły niewielki port Mokka na południu. 

    To port nad Morzem Czerwonym, na brzegu Cieśniny Bab al-Mandab. Ciesnina jest bardzo wąska — ma nie więcej niż 30 km szerokości — i jest bardzo ważnym punktem strategicznym: tankowce z ropą naftową z Zatoki Perskiej płyną przez nią do Europy i Ameryki. Według niektórych danych, w ciągu doby przez Bab al-Mandab przewozi się prawie 3,5 miliona baryłek ropy naftowej, czyli mniej więcej 1/10 całej produkcji państw OPEC. Ale czy ropa naftowa nadal będzie transportowana tuż obok toczącej się wojny w Jemenie? 

    Mamy tu i ropę naftową, i krew, i rewolucję, i konflikt religijny, i zagrożenie rozpadem Jemenu na północ i południe. To, co dzieje się w Jemenie jest straszne, ale na dodatek jemeńskie problemy odbijają się na całym regionie. Pod wieloma względami są one odbiciem ogólnej sytuacji. Im gorzej dzieje się w Jemenie, tym gorzej dzieje się na całym Bliskim Wschodzie. 


    Zobacz również:

    Celem operacji „Burza determinacji” jest obrona prawowitego rządu Jemenu
    Zamachy na meczety w Jemenie. Zginęło 150 osób
    Tagi:
    Huti, Bab al-Mandab, Jemen
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz