13:21 23 Marzec 2017
Na żywo
    Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko i Ihor Kołomojski

    Opinia: Ukrainę czeka dyktatura albo rozpad. Być może nawet krwawy

    © REUTERS/ Mikhail Palinchak
    Świat
    Krótki link
    0 2840812

    Ukraina na własne życzenie znalazła się w sytuacji, z której są tylko dwa wyjścia. I oba są złe. Przy czym w realizacji każdego z dwóch scenariuszy zauważalną rolę odegra Ihor Kołomojski — uważa politolog, specjalista od spraw Ukrainy Dmirij Kulikow.

    Dymisja Ihora Kołomojskiego ze stanowiska szefa obwodu dniepropietrowskiego może stanowić dla oligarchy jedynie taktyczne wycofanie się. Pozbawiając się bezużytecznego a nawet uciążliwego w nowych warunkach aktywu, miliarder i właściciel prywatnych armii będzie najprawdopodobniej przygotowywał się do kolejne decydującej walki — uważa Dmitrij Kulikow.

    „Ukraińska władza zawsze miała charakter oligarchiczny. Natomiast prezydent albo zajmował się uzgadnianiem interesów, albo jak Janukowycz sam faktycznie był jednym z oligarchów, którzy próbowali podporządkować sobie pozostałych. Specyfika naszej sytuacji polega na tym, że Kołomojski jako jeden z najważniejszych inwestorów Majdanu, otrzymując w rezultacie tej rewolucji władzę, postarał się odsunąć resztę. Dlatego obecnie widzimy pewien skonsolidowany oligarchiczny front, składający się z byłych towarzyszy Kołomojskiego, nastawionych przeciwko niemu. Czyli powstał taki oligarchiczny konsensus. W tym sensie Kołomojski obecnie zastępuje Janukowycza, przeciwko któremu wcześniej łączono siły" — powiedział Dmitrij Kulikow w wywiadzie dla radia Sputnik.

    Ekspert uważa, że oficjalne sformułowanie o odejściu Kołomojskiego ze stanowiska „na własne życzenie" w pełni się zgadza z rzeczywistością.

    „Dlatego że Kołomojski to realna władza na południowym wschodzie Ukrainy, za wyjątkiem walczącego Donbasu. A więc stanowisko gubernatora nie jest dla niego konieczne, tylko stwarza mu niepotrzebne trudności. Nie wykluczam, że Kołomojski rzeczywiście odszedł na własne życzenie, aby mieć wolną rękę dla dalszej walki i pozbyć się niepotrzebnego ciężaru jakim jest stanowisko gubernatora" — przypuszcza Dmitrij Kulikow.

    Zdaniem eksperta, w tej walce Petro Poroszenko, jak może się wydawać, na razie nie jest pewien swoich sił. Jednym z dowodów jest niechęć spełnienia przez prezydenta obietnic wyborczych i pozbawienia się swoich aktywów gospodarczych.

    „Świetnie zdaje sobie sprawę, że sytuacja jest bardzo niestabilna. W każdej chwili może stracić władzę, którą ma teraz — w tym przypadku powinno coś zostać. Dlatego myślę, że w najbliższej przyszłości Poroszenko nie pozbędzie się swoich aktywów. Oczywiście, jest to unikatowa sytuacja, gdy prezydentem jest oligarcha, posiadający znaczne aktywa przemysłowe oraz media. Takie oto osiągnięcia ukraińskiej demokracji" — mówi Dmitrij Kulikow.

    Jednocześnie, zdaniem eksperta, oficjalne kijowskie władze mogą skorzystać z okazji i spróbować „przykręcić śruby", i z obecnej „nacjonalistycznej anarchii" spróbować zrobić nacjonalistyczną dyktaturę.

    „Ukraina ma tylko dwie drogi: ustanowienie bezwzględnej dyktatury nacjonalistycznej. W tej postaci Ukraina będzie mogła skutecznie wykonywać funkcję, którą narzucają jej USA, czyli wywierania presji na Rosji. Albo też czeka ją ta czy inna forma rozpadu. Być może krwawego. Wygląda na to, że scenariusz uwzględniający próbę ustanowienia nacjonalistycznej dyktatury znajduje się obecnie w trakcie realizacji" — uważa Dmitrij Kulikow.

    Zobacz również:

    Poroszenko usunął Kołomojskiego ze stanowiska gubernatora
    Ukrainę czeka wojna Kołomojskiego i Poroszenki?
    Kijów postanowił wycofać depozyty Ukrtransnafty z banku Kołomojskiego
    Tagi:
    oligarchia, Igor Kołomojski, Petro Poroszenko, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz