20:20 18 Sierpień 2017
Warszawa+ 29°C
Moskwa+ 27°C
Na żywo
    Imigranci przybywają do portu Zarzis w Tunezji około 50 kilometrów na zachód od granicy z Libią po akcji ratowniczej przeprowadzonej przez Tunezyjskich żołnierzy

    Europejska pomoc: ratować czy topić?

    © AFP 2017/ FETHI NASRI
    Świat
    Krótki link
    0 708301

    Wczoraj Norwegia ogłosiła, że zamierza wysłać statek do brzegów Włoch do uczestnictwa w operacji Unii Europejskiej „Triton” w celu ratunku uchodźców próbujących dotrzeć do Europy drogą morską. Erna Solberg poinformowała, że norweski okręt przyłączy się do operacji nie później niż 1 sierpnia.

    Europejscy przywódcy i społeczność są zgodni, że śmierć nielegalnych imigrantów na Morzu Śródziemnym wymaga zdecydowanych działań. Jednak oferowane działania są różne.

    Dziś komisarz europejski ds. Migracji, Spraw Wewnętrznych i Obywatelstwa Dimitrios Awramopulos zaproponował okrętom UE na Morzu Śródziemnym, aby „przechwytywać i niszczyć łodzie używane przez nielegalnych przewoźników imigrantów”. A publicystka brytyjskiego The Sun Kate Hopkins wywołała skandal pisząc, że na Morze Śródziemne należy wysyłać nie statki ratownicze, lecz wojskowe, aby zatrzymać „karaluchy” rozprzestrzeniające się po Europie. Ten artykuł wywołał burzę protestów, które przeobraziły się w petycję potępiającą tego typu wezwania. Jednak skandaliczny artykuł nie zniknął ze strony tabloidu.

    Giulietto Chiesa, redaktor Sputnik Italia komentując sytuację uchodźców na Morzu Śródziemnym nazwał operacje „Mare Nostrum”, „Triton” „krótkoterminowymi półśrodkami”.

    „Nie chcemy zrozumieć, że to, co się dzieje, nie jest wypadkiem, epizodem, a nawet katastrofą”, — pisze Chiesa. „Ten wynik, masowa ucieczka, jest ostatnim aktem niesamowitej tragedii. Albo będziemy w stanie przerwać ten łańcuch przyczynowy, albo potoki migrantów będą przybywać — i to jest już ignorancja”.

    Oni uciekają przed wojną, którą my, zachodnie kraje, sami im zgotowaliśmy. Libia i Syria to dwa najbardziej wyraźne przykłady destrukcyjnych wyników europejskiej i amerykańskiej polityki. Były to stabilne i przewidywalne państwa, a my je zburzyliśmy. I obecni uchodźcy pozostali na ruinach, które stworzyliśmy my. Teraz oni uciekają z głodu i pragnienia. I z tego punktu widzenia nasza imperialna polityka, w połowie z rabunku, stała się także, przynajmniej w części, impulsem do takiej sytuacji.

    I nie zorganizowaliśmy wyjścia, bo jesteśmy bez serca. Udajemy zaskoczonych i zdenerwowanych, ponieważ nie widzimy (lub nie chcemy widzieć) związku między tragedią, która dzieje się na naszych oczach, i „globalizacją” świata, który stworzyliśmy, naszego świata.

    Swobodny przepływ kapitału, na przykład, odbywa się w mgnieniu oka, ale ludziom z krwi i kości potrzeba więcej czasu. Ale oni również są zmuszeni do przemieszczania się. Teraz widzimy rezultaty tego, co zrobiliśmy w ciągu ostatnich 50 lat nie przewidując konsekwencji.

    Teraz, aby zmienić tę sytuację, potrzeba czasu, dużo czasu. Potrzeba dużych inwestycji, mądrzejszego planowania wydatków i uwzględnienia interesów i potrzeb różnych narodów. Wszystko to jest bardzo trudne do zrobienia i nie ma natychmiastowego rozwiązania, które mogłyby zatrzymać prawdziwie „biblijny exodus”.

    Zobacz również:

    Wybory w Finlandii: eurosceptycy rosną w siłę
    ONZ: od początku konfliktu zbrojnego dom rodzinny porzuciło ponad 2 mln osób
    Tagi:
    migranci, Unia Europejska, Europa
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz