16:31 18 Sierpień 2017
Warszawa+ 28°C
Moskwa+ 27°C
Na żywo
    Встреча Д. Киселева с журналистами-ветеранами

    Leonid Sigan: Jako pierwszy odczytałem przed mikrofonem dokument o wyzwoleniu Warszawy

    © Sputnik. Władimir Trefiłow
    Świat
    Krótki link
    Na szlaku Zwycięstwa (10)
    0 345251

    7 maja jest świętowany w Rosji jako Dzień Radia. U progu święta Zwycięstwa bohaterem naszego szkicu stał się nasz starszy kolega Leonid Sigan, który wspomina o tym, jak w latach wojny rozpoczął swoją pracę w redakcji audycji w języku polskim.

    Uważam, że wyciągnąłem szczęśliwy los, – mówi Leonid Sigan. W 1943 roku chciał pójść na front jako ochotnik, lecz w jego dokumentach zanotowana była znajomość języka polskiego i zamiast linii przedniej w okopach skierowano go na linię przednią wojny informacyjnej – do Komitetu Radiowego, gdzie właśnie kompletowano grupę spikerów dla tworzonej akurat rozgłośni radiowej Związku Patriotów Polskich w Moskwie.

    „Byłem z tego powodu nader strapiony, — przyznaje się Leonid Sigan, — Cała moja rodzina, która pozostała na Zachodniej Ukrainie, zginęła. Czułem się pokrzywdzony, przecież nie powołano mnie do wojska nie dlatego, że nie nadawałem się fizycznie, lecz dlatego, że urodziłem się w „nieodpowiednim” miejscu. Było rozporządzenie Stalina, aby ludzi, pochodzących z zachodnich Ukrainy i Białorusi angażować albo do batalionów budowlanych, albo do innych prac, lecz nie pozwalano im na przybliżanie się do frontu. Teraz z dumą myślę, że w tamtym czasie byłem pożyteczny, mimo, że nie poszedłem na front”.

    Odpowiedzialnych zadań było w radiu pod dostatkiem. Pewnego razu – tak się złożyło – Leonid Sigan – „wyprzedził” nawet Jurija Lewitana, głównego informatora o zwycięstwach Armii Czerwonej:

    „Wszyscyśmy czekali na chwilę wyzwolenia polskiej stolicy, uważnie śledziliśmy doniesienia. Jednakże obowiązywała żelazna reguła – w przypadku wyzwolenia dużego miasta, czy też gdy Dowódca Naczelny wydawał rozkaz, to tekst rozkazu przedstawiał przed mikrofonem Lewitan, a dopiero po tym serwis zagraniczny mógł ten tekst tłumaczyć i nadawać na antenę. Jednakże stał się cud. Pilnie wywołano mnie do redakcji i powiedziano: za chwilę będzie bardzo ważny dokument, musisz się skupić.

    Rzeczywiście, dostaję do ręki kopię dokumentu, w sprawie wyzwolenia Warszawy. Potem Jurij Lewitan, który, wypada dodać, był przychylnie wobec mnie usposobiony, gdy spotykaliśmy się, żartem groził mnie palcem – gdyż byłem chyba jedyny, który go y wyprzedził”.

    Leonid Sigan był świadkiem i uczestnikiem rozwoju radia – od płyt robionych z wosku, które często się zacinały i które spikerzy uruchamiali własnoręcznie, aż do radia internetowego. Na pytanie, czy nie ma dość robienia wciąż tego samego, odpowiada – „Pan, chyba, przejęzyczył się”.

    „W radiu nie da się robić w kółko tego samego. Codziennie napływa nowa informacja, wyłaniają się nowe podejścia, nowe formy, przychodzą nowi ludzie. Powiedziałbym, że radio to wspaniała szkoła życia, szkoła polityczna. To jest poważną próbą dla początkujących – trzeba dostosowywać się do tego napiętego rytmu, rozstrzygać zadania na bieżąco. Jest to szczególny rodzaj dziennikarki, uważam się za człowieka szczęśliwego, że już nie jeden rok jestem w tym kotle”.

    Leonid Sigan wie, jak obecnie, w epoce nadzwyczaj sztywnej konkurencji w mediach, utrzymać uwagę słuchacza. Tak naprawdę, nie ma żadnych specjalnych sztuczek – „potrzebna jest po prostu dobra praca”.

    Tematy:
    Na szlaku Zwycięstwa (10)

    Zobacz również:

    Negowanie roli ZSRR jest znieważaniem historii
    Jeśli Polska nie chce podziękować Armii Czerwonej z serca, to powinna przynajmniej zrobić to z wyrachowania
    Tagi:
    rocznica zakończenia II wojny światowej, Dzień Zwycięstwa, "Głos Rosji", Sputnik, Jurij Lewitan, Leonid Sigan, Rosja, Warszawa, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz