15:34 20 Sierpień 2017
Warszawa+ 16°C
Moskwa+ 31°C
Na żywo
    Danger Mines

    Witamy na Gotland! Mamy dobre miny!

    © flickr.com/ Stuart Chalmers
    Świat
    Krótki link
    0 1414643

    Na szwedzką wyspę Gotlandia wracają wojska, których nie było tam od 2005 roku. W marcu minister obrony Szwecji Peter Hultqvist oświadczył, że na wyspie zostanie rozmieszczony niewielki kontyngent 150 osób.

    Jednak to okazało się za mało. Nowa inicjatywa w celu wzmocnienia obrony wyspy pochodzi nie od wojska, a od władz lokalnych.

    We wtorek kanał TV4 Nyheterna poinformował o życzeniu lokalnego polityka z „Partii Ludowej” Ulfa Klassona odnośnie budowy specjalnej jamy pod trzema portami Gotlandii: Slite, Klintehamn i Visby. Te wgłębienia w razie potrzeby można zaminować, aby zapobiec ewentualnej inwazji nieprzyjaciela. Jako nieprzyjaciela rozumie się przede wszystkim Rosję.

    „Gotlandia jest ważną bazą strategiczną Bałtyku. Chcemy spowolnić ewentualną inwazję, aby mieć czas na otrzymanie pomoc z kontynentu”, — powiedział Ulf Klasson w wywiadzie dla DN.

    Co więcej nie można dopuścić, aby potencjalny wróg mógł rozbroić całą tę strukturę do czasu przybycia pomocy z kontynentu. Karlis Neretnieks, były rektor Instytutu Obrony uważa, że na wyspie powinno stacjonować co najmniej 1 500 wojskowych, 20-30 czołgów, 50 transporterów opancerzonych, mały batalion artylerii i pożądana jest bateria artylerii przeciwlotniczej dla 200 osób.

    Praktycznie zdemilitaryzowana wyspa Gotlandia sama w sobie jest interesująca wyłącznie dla turystów, ale według Karlisa Neretnieksa teoretyczne zagarnięcie Gotlandii może zagrozić krajom bałtyckim, którym NATO nie zdąży z pomocą.

    Przez wiele lat Szwecja prowadziła politykę nieuczestniczenia w blokach wojskowych i sojuszach, tak więc do tej pory nie jest ona związana żadnymi zobowiązaniami i obietnicami pomocy z krajami bałtyckimi, a tym bardziej z NATO. Tak więc albo szwedzcy wojskowi są gotowi zaangażować się w dobroczynność, albo przystąpić do Sojuszu — to już rozstrzygnięta sprawa.

    Według Petera Mattsson z tego samego Instytutu Obrony, do obrony wyspy potrzeba od 3000 do 5000 żołnierzy plus sprzęt. Potrzebny jest batalion przeciwlotniczy z 675 osobami, z dwoma różnymi urządzeniami, które mogą atakować helikoptery i walczyć z pociskami manewrującymi. Dodatkowe 460 osób z rakietami należy na wszelki wypadek rozmieścić na wybrzeżu.

    Okrętów podwodnych wroga u wybrzeży Gotlandii na razie nie widać. Za to kilka razy dziennie do portu Visby przybywa prom z kontynentalnej Szwecji. Możliwe, że wkrótce jego pasażerowie będą mogli połaskotać sobie nerwy schodząc na zaminowany brzeg.

    Zobacz również:

    Finlandia i Szwecja dołączą do ćwiczeń NATO
    Fińskie władze szukają niezidentyfikowanego obiektu podwodnego w pobliżu wybrzeża
    Tagi:
    NATO, Gotlandia, Szwecja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz