19:55 28 Styczeń 2020
Świat
Krótki link
Szczyt G7 w Ellmau, 7-8 czerwca 2015 (16)
1561
Subskrybuj nas na

W Bawarii zakończył się szczyt G7. Jednak, według politologa Aleksandra Gusiewa, „spotkanie na szczycie” nie przyniosło znaczących rezultatów. Uważa on, że bez udziału Rosji jest bardzo trudno rozwiązać globalne problemy.

W końcowej deklaracji na temat „spotkania na szczycie” przywódcy krajów „Wielkiej Siódemki” mówili o jedności wartości, wyrażali zamiar walki z terroryzmem, globalnym ociepleniem i epidemiami. Na szczycie wszystkie kraje zgodziły się kontynuować nacisk na Rosję pod pretekstem tego, że Moskwa nie zapewnia w wystarczającej mierze wykonania porozumień z Mińska.

Przedsięwzięcie miało na celu pokazanie publice jedności świata zachodniego i jeszcze raz przypomnieć, kto w nim rządzi, uważa doktor nauk politycznych, dyrektor Instytutu Planowania Strategicznego Aleksander Gusiew.

„Trzeba było pokazać, że USA są wiodącym krajem na świecie, który określa globalny porządek dnia. Wszystkie kraje G7 w rzeczywistości zgodziły się ze stanowiskiem, które Stany Zjednoczone wypracowały jeszcze przed szczytem. W związku z tym jeśli mówimy o wynikach szczytu, to nie mogło ich być. Wszystko, o czym tam rozmawiano, wiedzieliśmy jeszcze przed wydarzeniem”, — powiedział Aleksander Gusiew w radiu Sputnik.

Zastępca dyrektora Departamentu Informacji i Prasy MSZ Rosji Maria Zacharowa na swoim blogu w ten sposób skomentowała stanowisko prezydenta USA: „Po raz pierwszy widzę prezydenta dużego kraju uważającego się za cywilizowane państwo, który jest naprawdę dumny z tego, że zrobił coś złego dla innego narodu, z którym nie jest w stanie wojny. Nie wykluczam, że wynika to z braku możliwości bycia dumnym z tego, że zrobił coś dobrego dla innego państwa.

Jeśli zaś Obama wychodzi z tego, że karze Rosję za „pogwałcenie prawa międzynarodowego”, to powinien zacząć od prześladowania własnego państwa za zamierzone i długoterminowe nie tylko naruszenie, ale także zniszczenie międzynarodowych ram prawnych… Bombardowanie Jugosławii, śmierć setek tysięcy irackich cywilów, antysyryjska kampania, która doprowadziła do powstania PI, zniszczenie państwowości w Libii i ingerencja w wewnętrzne sprawy kilkudziesięciu krajów na całym świecie — od czego zacząć, ciekawe?

„Szczyt był bez znaczenia, bez konstruktywnego dialogu”, — uważa Aleksander Gusiew. „Rosyjska i ukraińska tematyka zajmowały główne miejsce, jak to było na poprzednich dwóch szczytach. Ale bez udziału Rosji omawianie takich kwestii jest po prostu śmieszne. Ona obecnie w rzeczywistości jest państwem, które w dużej mierze determinuje porządek obrad światowych liderów. To, nawiasem mówiąc, zaznacza również wielu zachodnich polityków i wiele głów państw wchodzących do G7”, — uważa Aleksander Gusiew.

Ekspert zauważył, że kraje „Wielkiej Siódemki” przestają być najważniejsze na świecie. W G7 nie ma czołowych gospodarek świata — Chin, Indii, Rosji, Brazylii (I, III, VI, VII miejsce pod względem PKB). Według ocen ekspertów kraje BRICS prześcigają pod względem PKB kraje G7:

„SOW rośnie na znaczeniu, rośnie wpływ grupy BRICS, Chin i to również nie daje spokoju Zachodowi. Pojawili się także drudzy główni gracze”, — zaznacza Aleksander Gusiew.

Teraz kraje BRICS są jedną z głównych sił napędowych globalnego rozwoju. Stanowią one 26% terytorium i 46% ludności świata, a także posiadają bogate zasoby. Według MFW udział krajów BRICS w światowym PKB wynosi 30% (przy stałym wzroście). Ich łączny PKB w 2014 roku wyniósł 32,5 biliona dolarów. A państw G7 — 34,7 biliona dolarów.

Porównania z „Wielką Siódemką” brzmiały także na pierwszym forum parlamentarnym krajów BRICS, które rozpoczęło się 8 czerwca w Moskwie. Parlamentarzyści „Piątki” wyznaczyli sobie ambitne cele — od reformy ONZ i stworzenia jednolitego rynku, do wprowadzenia stowarzyszenia swoich krajów na wiodące pozycje na świecie.

„Mieszkańcy Niemiec, które tym razem były gospodarzem szczytu, mają swoje specjalne życzenia do liderów grupy G7: na przykład być bardziej miękkim z Moskwą, aby przywrócić Rosję jako członka grupy, aby powrócić do formatu G8. Były również rozmowy o tym, aby zaprosić Chiny do drużyny i stworzyć wpływowy mechanizm G9 i tak dalej”, — pisze chińska gazeta Hauntsyu Shibao.

„Nieobecność Chin w grupie i odmowa przywrócenia statusu Rosji to oczywiste braki G7. Jeśli „Wielka Siódemka” chce być bardziej wpływowa, ona musi pójść na kompromis i słuchać dobrych rad. A jeśli ona będzie sprzeciwiać się wszystkiemu, co jej oferują, to może tylko pogorszyć i tak już osłabioną pozycję”, konkluduje wydanie.

Tematy:
Szczyt G7 w Ellmau, 7-8 czerwca 2015 (16)

Zobacz również:

Ekspert: Tusk naruszył protokół zabierając na G7 żonę
Zamieszki przed szczytem G7
WSJ: na szczycie G7 liderzy UE zażądają od USA przedstawienia stanowiska ws. Rosji
Tagi:
Szanghajska Organizacja Współpracy (SOW), BRICS, G7, Barack Obama, Chiny, Rosja, USA, Niemcy
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz