02:03 19 Lipiec 2018
Na żywo
    Eksplozja atomowa

    Chińska broń atomowa na Kubie: plotki, które mogą stać się rzeczywistością

    © flickr.com/ The Official CTBTO Photostream
    Świat
    Krótki link
    61415

    Dziwaczne publikacje poszczególnych chińskich mediów internetowych zawierające hipotetyczne rozważania na temat umiejscowienia broni atomowej na Kubie wywołały nieoczekiwanie poważną reakcję w tajwańskim i amerykańskim internecie.

    Oczywiście możliwość, że Chiny zdecydują się na taki krok jest na tyle fantastyczna, że biorąc pod uwagę osobliwości obecnej chińskiej polityki zagranicznej nie ma w ogóle o czym mówić. Jednak w przyszłości sytuacja może się zmienić, uważa ekspert Centrum Analizy Strategii i Technologii Wasylij Kaszyn. 

    Nowy kryzys karaibski jest możliwy za 10-15 lat, kiedy klimat polityczny zmieni się i sprzeczności pomiędzy Chinami i USA staną się na tyle poważne, że ich wzajemne atomowe powstrzymywanie będzie centralnym tematem polityki światowej, jak to miało miejsce w okresie zimnej wojny. 

    Już teraz Chiny to rosnąca gospodarka, realizująca aktywną handlowo-ekonomiczną ekspansję. Dziś w Ameryce Łacińskiej są reżimy zainteresowane stosunkami z Chinami i Rosją i opierające się przed naciskiem Stanów Zjednoczonych. USA stale mówią o rozmieszczeniu dodatkowej broni i wojsk w otaczających Chiny państwach Azji Wschodniej. 

    Amerykańscy specjaliści piszą artykuły o możliwości wykorzystania tych sił w celu realizacji niszczącej blokady morskiej Chin. W innych pracach rozpatruje się warianty rozmieszczenia na wyspach „pierwszego łańcucha” amerykańskich wojsk lądowych, a także rakiet zenitowych i rakiet „powierzchnia-powierzchnia”. 

    A co się wydarzy, jeśli w przyszłości Chiny zdecydują się odpowiedzieć na to symetrycznie? W tej chwili nie miałoby to sensu. Chiński arsenał jądrowy jest zbyt mały i liczy, według większości szacunków, około 250 gotowych głowic. Chiny w okresie pokoju przetrzymują swój niewielki arsenał jądrowy w chronionych podziemnych kryjówkach w głębi swojego terytorium, co daje pewną szansę na przeżycie pierwszego uderzenia. 

    Jednak w przyszłości liczba chińskich głowic wzrośnie. Na korzyść tego przemawiają takie fakty jak pojawienie się w Chinach pierwszych międzykontynentalnych rakiet z oddzielającymi się częściami głowicowymi, wprowadzenie do użytku nowych atomowych rakietowych okrętów podwodnych oraz trwające opracowanie nowych typów rakiet balistycznych. 

    A wówczas może się pojawić sens stworzenia chińskich baz pod nosem Stanów Zjednoczonych. Pojawi się on dlatego, że w odróżnieniu od Stanów Zjednoczonych Chiny dysponują silną produkcją rakiet balistycznych średniego zasięgu dwóch typów (DF-21 i DF-26) o zasięgu ponad 1700 i ponad 3000 km. Poza tym, produkowana jest rakieta DF-16 o zasięgu od 1000 km i pociski manewrujące naziemnego bazowania. 

    Mieszkaniec Ufy przy wejściu do Wioski Etnicznej Watan
    © Sputnik . Host photo agency/Alexei Danichev
    Chiny nie są ograniczone żadnymi zobowiązaniami odnośnie redukcji produkcji i rozmieszczenia tych systemów broni. Produkcja jest unormowana i działa stabilnie. Jeśli USA, idąc za wezwaniem niektórych amerykańskich polityków, wystąpi z umowy z Rosją o rakietach średniego zasięgu i zacznie opracowywać takie rakiety, to miną długie lata, zanim zostaną one wyprodukowane i przetestowane, a nawet potem one będą o wiele droższe od swoich chińskich odpowiedników. 

    Czy USA mogą zareagować w przyszłości na takie działania tak samo, jak podczas kryzysu karaibskiego w 1962 roku? Przede wszystkim, należy wspomnieć o wszystkich okolicznościach kryzysu karaibskiego; w rzeczywistości on był wszystkim, tylko nie strategicznym zwycięstwem Stanów Zjednoczonych (choć mógł być uważany za osobisty sukces prezydenta Kennedy’ego w umocnieniu swojego prestiżu). 

    Strategiczne położenie Związku Radzieckiego i obozu komunistycznego po zakończeniu kryzysu karaibskiego, na przekór rozpowszechnionym mitom, było lepsze, niż w momencie rozpoczęcia operacji radzieckiej „Anadyr” dotyczącej rozmieszczenia rakiet na Kubie. W ramach tajnej transakcji zawartej po rozwiązaniu kryzysu, USA w zamian za wycofanie rosyjskich rakiet z Kuby, zabrały ponad 100 rakiet balistycznych Jupiter z Turcji i Włoch. 

    Te rakiety stanowiły dla Moskwy realne zagrożenie. Ponadto, nawet po kryzysie, na Kubie pozostała brygada radzieckich wojsk lądowych. Pytanie o możliwość amerykańskiego wtargnięcia na Kubę nie pojawiało się już nigdy później. W ten sposób Moskwa odstąpiła Kubę w zamian za symetryczne ustępstwa Stanów Zjednoczonych, a niektórzy amerykańscy wojskowi, w tym generał Curtis  Le May, rozpatrywali ten wynik jako „klęskę”. Czy zobaczymy powtórkę tej historii, tym razem z udziałem Stanów Zjednoczonych i Chin? W pewnych okolicznościach wydaje się to całkiem możliwe. 

    Zobacz również:

    USA wznawiają stosunki dyplomatyczne z Kubą
    Spiegel: Niemcy nie popierają rozmieszczenia rakiet atomowych USA w Europie
    Atomowe aspiracje, czyli „Polska szczerzy kły"
    Tagi:
    broń, Waylij Kaszyn, Kuba, Chiny
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz