10:52 24 Sierpień 2017
Warszawa+ 13°C
Moskwa+ 15°C
Na żywo
    Strzelanina z udziałem Prawego Sektora w Mukaczowie

    Sytuacja w Mukaczewie odzwierciedla rozłam w ukraińskich elitach

    © AP Photo/
    Świat
    Krótki link
    51355451

    Sytuacja konfliktowa wokół wydarzeń w Mukaczewie a także reakcja aktywistów zakazanej w Rosji organizacji ekstremistycznej Prawy Sektor odzwierciedla rozłam w ukraińskich elitach; władza państwowa powinna dołożyć wszelkich starań, aby poradzić sobie z podobnymi zbrojnymi formacjami - uważają politycy i eksperci.

    W ubiegłą sobotę przedstawiciele Prawego Sektora wdali się w konfrontację z milicją i miejscowymi strukturami biznesowymi w mieście Mukaczewo w obwodzie zakarpackim na zachodzie Ukrainy: doszło do wymiany ognia z granatnika i karabinów. Według różnych danych, zginęło od jednego do trzech osób, 11 zostało rannych. Strzelający ukryli się w lesie i oznajmili, że zawieszą broń dopiero jeśli wyda im rozkaz lider Dmytro Jarosz. Jednocześnie wyjaśniają swoje działania walką z przemytem. Jarosz w niedzielę przybył na miejsce wydarzeń, lecz nie oddał rozkazu złożenia broni. Strony prowadzą rozmowy.

    W całej Ukrainie odbywają się wiece zwolenników prawicowych radykałów. Aktywiści Prawego Sektora ogłosili bezterminową akcję w Kijowie w pobliżu administracji prezydenta Ukrainy. Domagają się dymisji szefa MSZ Arsena Awakowa, szefa zarządu MSW w obwodzie zakarpackim a także lustracji w organach spraw wewnętrznych.

    Sam Awakow na razie nie komentuje apeli o dymisję, podkreślając tylko, że państwo powinno „zdecydowanie stawiać opór wszystkim przejawom zbrojnego bandytyzmu".

    Wicedyrektor Centrum Ukrainistyki i Badań Białoruskich MGU Bogdan Bezpalko uważa, że groźby Prawego Sektora wysłania batalionów na Kijów mogą wcielić się w życie. „Państwo ukraińskie obecnie znajduje się w stanie półanarchii i zorganizowanie tam (w Kijowie — red.) strzelaniny i zamieszek jest możliwe" — podkreślił Bezpalko.

    Jednocześnie podkreślił on, że prezydent Ukrainy posiada wystarczające zasoby do „całkowitej utylizacji tych batalionów". „Po prostu w tej sytuacji dla niego (Poroszenki — red.) będzie to dość ciężko, nieprestiżowo, poniesie on straty wizerunkowe. Ponieważ już po strzelaninie w Zakarpaciu zaczęto mówić, że ruch bezwizowy dla Ukrainy zostanie jeszcze bardziej odroczony, czyli wiz nigdy się nie zniesie" — powiedział ekspert.

    Dwa warianty rozwoju wydarzeń

    „W starciu są tylko dwa warianty: Prawy Sektor i jego liderzy de facto się poddadzą, czyli zgodzą się na bezwarunkową kierowniczą rolę oficjalnych władz kijowskich, albo dojdzie do starć zbrojnych" — uważa zastępca dyrektora Instytutu WNP Władimir Żarichin.

    Jego zdaniem, jeśli wydarzenia się potoczą zgodnie z drugim scenariuszem, zwycięstwo i tak będzie po stronie władzy państwowej — „słabe, ale oficjalne władze powinny sobie poradzić z tego typu zbrojnymi formacjami".

    Awakow nie odejdzie

    „Uważam, że w tej sytuacji Awakow raczej nie zostanie usunięty. Pomimo wszystkich sprzeczności, z którymi ma do czynienia Poroszenko z jednej strony, a Jaceniuk-Awakow z drugiej (ostatni człowiek Jaceniuka), w tym przypadku dymisja Awakowa zostanie potraktowana jako zwycięstwo Prawego Sektora. Poroszenko raczej się na to nie zdecyduje" — podkreślił Żarichin.

    Jednocześnie, jego zdaniem, UE od dawna wiedziała, czym jest Prawy Sektor. „Jednak sytuacja polega na tym, że na jaw wychodzi prawdziwa twarz ukraińskich rewolucjonistów, i władzom UE coraz trudniej będzie zachować lojalność ukraińskich władz" — podkreślił.

    Wicedyrektor Centrum Ukrainistyki i Badań Białoruskich Bogdan Bezpalko ma podobny pogląd na wpływ sytuacji z Prawym Sektorem na stosunki Kijowa i Brukseli. Jego zdaniem, wydarzenia w Mukaczewie mogą negatywnie wpłynąć na stosunki Ukrainy z UE.  

    „Niewątpliwie, utrudni to stosunki między Ukrainą i UE. Ponieważ, jakby Europa nie popierała Ukrainy w jej antyrosyjskich nastrojach, nikt nie chce wpuszczać do siebie nienormalnych fanatyków, uzbrojonych w broń strzelecką i granatniki" — konkluduje ekspert.

    Z punktu widzenia deputowanego ludowego Rady Najwyższej Siergieja Leszczenki, wydarzenie w Mukaczewie „bardziej przypomina Kolumbię niż Europę".

    Według niego, strzelanina w Mukaczewie stanowi podważenie prawomocności obecnej ukraińskiej władzy, jeśli „uzbrojonych przestępców" nie da się powstrzymać teraz, „następnym razem z granatników będzie się strzelało w centrum Kijowa".

    Takie właśnie historie niszczą europejską przyszłość Ukrainy — pisze Leszczenko w swoim blogu w Ukraińskiej Prawdzie.

    Deputowany Rady Najwyższej z ramienia Partii Radykalnej Ołeh Laszko ma inne zdanie. Z jego punktu widzenia, polegli bojownicy Prawego Sektora to „patrioci", odpowiedzialność za śmierć których „całkowicie spoczywa na władzy" — napisał on na swojej stronie na Facebooku.   

    Zobacz również:

    Puszylin: wybory w Donbasie mogą zostać omówione w „normandzkim formacie"
    NATO i Ukraina przeprowadzą wspólne ćwiczenia pod koniec lipca
    Były premier Ukrainy o mitach, którymi Kijów karmi społeczeństwo
    Tagi:
    Prawy Sektor, Unia Europejska, Dmytro Jarosz, Arsenij Jaceniuk, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz