Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan

Państwo Islamskie coraz bardziej dzieli Turcję

© REUTERS / Umit Bektas
Świat
Krótki link
Tural Kerimow
1411

W ostatnich dniach Turcja stanęła w obliczu nowej rzeczywistości. W poprzednich latach spełniała ona przypisaną jej przez Zachód rolę państwa tranzytowego dla bojowników sił antyrządowych w Syrii. W rezultacie ci, którzy trafili do Syrii pod „szyldem” syryjskiej opozycji stworzyli najpotężniejszą organizację terrorystyczną na świecie.

W czasem tureckim władzom było coraz ciężej zorientować się kto z przybywających ochotników jest opozycjonistą, a kto terrorystą. Teraz dzieje się to, co lokalni eksperci nazywają „pakistanizacją”, tj. zapewniając transport, logistykę i inne usługi różnego rodzaju bojownikom kraj tranzytowy zderzył się z sytuacją, kiedy ci sami bojownicy zaczęli stwarzać zagrożenie dla niego. Sytuację komplikuje brak jasności na krajowej arenie politycznej, ponieważ od półtora miesiąca nie udało się sformować nowego rządu. Znacznie utrudnia to podjęcie jakichkolwiek ważnych decyzji.

Siły bezpieczeństwa próbują stosować środki zapobiegawcze, ale liczba obcokrajowców, którzy przyjechali do kraju w związku z sytuacją w Syrii przekroczyła kilka milionów. To istotnie utrudnia zidentyfikowanie i poszukiwanie potencjalnych terrorystów.

Po zamachu w Suruç i incydencie na granicy Turcja ostatecznie została pozbawiona „immunitetu” wobec tych, którzy wcześniej widzieli w niej bezpieczne zaplecze.

Wewnątrz kraju w ostatnich miesiącach coraz częściej słychać nawoływania do nawiązanie współpracy z syryjskim rządem i wspólnymi siłami rozpoczęcia walki ze wszystkimi organizacjami terrorystycznymi działającymi obecnie w Syrii. Godne uwagi jest to, że większość podobnych apeli pada z ust wysoko postawionych dowódców tureckich sił zbrojnych w stanie spoczynku.

Turecki rząd już oświadczył, że podejmie wszelkie niezbędne środki, aby zapobiec przedostawaniu się na terytorium kraju potencjalnych bojowników. Najwidoczniej brak jasnej polityki w stosunku do syryjskiego kryzysu ze strony Turcji i jej sojuszników, którzy w większości przypadków realizują różne cele, poważnie utrudnia podjęcie skutecznych kroków.

Uczestnicy organizacji „Prawy Sektor” na placu Niepodległości w Kijowie
© AFP 2019 / Sergei Supinsky
Na tle pogłębiającego się kryzysu w sąsiednim państwie, niekończącego się napływu uchodźców i bojowników, dochodzi do radykalizacji różnych warstw tureckiego społeczeństwa. Coraz więcej osób popiera Państwo Islamskie i inne radykalne organizacje. Potwierdza to m.in. przeprowadzona w nocy z 23 na 24 lipca w całym kraju operacji policji, w której uczestniczyło około 7000 funkcjonariuszy. Zatrzymano ponad 200 obywateli Turcji i około 50 obcokrajowców.

Tureccy eksperci coraz bardziej są zgodni: syryjski problem i problem Państwa Islamskiego dla Turcji przekształca się z regionalnego w wewnętrzny.

Zobacz również:

Ameryka koncentruje się bardziej na sobie niż na swoim społeczeństwie
Polska zaciągnęła pożyczkę w Banku Światowym. Prawie miliard euro
Cunningham: Zachód „dryfuje” w kierunku faszyzmu w interesach oligarchów
Tagi:
terroryzm, Daesh (Państwo Islamskie), Turcja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz