13:14 18 Wrzesień 2020
Świat
Krótki link
6402
Subskrybuj nas na

Stany Zjednoczone wprowadzają nowe sankcje przeciwko niektórym rosyjskim firmom w ramach amerykańskiego prawa o nierozprzestrzenianiu wobec Iranu, KRLD i Syrii. Zdaniem politologa Aleksandra Szatiłowa pod to prawo można podciągnąć każdą współpracę biznesową.

Nowe sankcje dotyczą rosyjskich firm, które władze Stanów Zjednoczonych podejrzewają o działania sprzeczne z amerykańską ustawą o nierozprzestrzenianiu wobec Iranu, Korei Północnej i Syrii.

MSZ Rosji oświadczyło, że Moskwa odpowie na rozszerzenie amerykańskiej czarnej listy  i ta odpowiedź niekoniecznie będzie lustrzana.

— Tym razem oprócz nieustających prób „wmontowania" sankcji przeciwko rosyjskim osobom fizycznym i prawnym w tragiczne tło wydarzeń na Ukrainie, poinformowano o zastosowaniu przeciwko nim niezgodnych z prawem restrykcji w ramach obowiązującego amerykańskiego ustawodawstwa w odniesieniu do Iranu, Syrii i Korei Północnej — podano w komunikacie rosyjskiego resortu polityki zagranicznej.

Mleko
© Fotolia / Olga Kochina
Politolog, dziekan Uniwersytetu Finansowego przy rządzie FR Aleksander Szatiłow uważa, że pod to amerykańskie prawo można podciągnąć każdą współpracę biznesową z krajami, wobec których Stany Zjednoczone mają pretensja, głównie natury politycznej.

— Amerykańska ustawa o nierozprzestrzenianiu zawiera cały rozbudowany system dyrektywnej dokumentacji, który ogranicza współpracę amerykańskich firm z zagranicznymi firmami, jeśli ona, zdaniem USA, stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju. Można na dowolną współpracę, jak to się mówi, zamknąć nieco oczy,  można też i szerzej otworzyć — powiedział Aleksander Szatiłow.

Według niego, Stany Zjednoczone liczą na to, że ich czarną listę poprą kraje wchodzące w strefę amerykańskich wpływów.

— Stany Zjednoczone tradycyjnie starają się rozszerzyć ograniczenia na współpracę z Rosją nie tylko na swoje firmy, ale i na firmy z innych krajów, które znajdują się w strefie ich wpływów. Należą do nich m.in. firmy ze Zjednoczonych 

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko
© REUTERS / Mykhailo Markiv/Ukrainian Presidential Press Service
Emiratów Arabskich i Turcji, czyli z krajów, będących tradycyjnymi amerykańskimi partnerami. Obecnie prezydent Turcji  Recep Tayyip Erdoğan podejmuje różnorakie działania i Waszyngton na wszelki wypadek próbuje go kontrolować, nie dać mu najbardziej sprzyjających możliwości. Odnośnie Emiratów, to tradycyjnie były one wciągnięte w politykę Waszyngtonu na Bliskim Wschodzie, ale, według niektórych doniesień, w ostatnim czasie też próbują samodzielnie grać, w tym na rynkach naftowych.  Myślę, że USA zdecydowały na wszelki wypadek „zawiesić" również swoich tradycyjnych partnerów — zauważył Aleksander Szatiłow.

Jego zdaniem nowe ograniczenia nie spowoduje nieodwracalnych szkód dla Rosji.

— Stany Zjednoczone, moim zdaniem, niemal całkowicie wykorzystały cały zapas sankcji. Psychologicznie w nas już na pewno nie uderzą. Odnośnie konkretnych projektów, to mogą pojawić się pewne trudności we współpracy z partnerami. Ale to raczej  nie będzie miało nieodwracalnych konsekwencji — podsumował politolog. 

Zobacz również:

„Obserwator Polityczny”: czy Europa porozumie się z Rosją?
Sankcje? Strata dla obu stron!
NATO otworzyło centra dowodzenia w sześciu krajach Europy Wschodniej
Tagi:
sankcje antyrosyjskie, Aleksander Szatiłow, Stany Zjednoczone, USA, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz