21:38 16 Sierpień 2017
Warszawa+ 24°C
Moskwa+ 17°C
Na żywo
    Aleksander Sokurow

    Wenecka „Frankofonia” Aleksandra Sokurowa

    © Sputnik. Ekaterina Chesnokova
    Świat
    Krótki link
    0 794181

    Najstarszy na planecie Wenecki Festiwal Filmowy po raz 72. rozdał nagrody.

    „Złoty Lew” został wręczony wenezuelskiemu reżyserowi Lorenzo Vigasa za film „Desde Alla”. Według krytyków jury pod przewodnictwem Meksykanina Alfonso Cuaróna zademonstrowało w scenariuszu nagród dość konserwatywne spojrzenie preferując ściśle skrojone dramaty społeczne niż eksperymenty artystyczne. Jednak wszystkie pokazy odbyły się przy pełnych salach, a zakończyły się długimi owacjami

    Obraz rosyjskiego reżysera Aleksandra Sokurowa „Frankofonia” przez cały festiwal był w gronie faworytów oraz w czołówce trzech głównych rankingów — międzynarodowej prasy, włoskich krytyków i publiczności. Film o próbach uratowania skarbu paryskiego Luwru przed hitlerowcami w czasie okupacji Francji podczas II wojny światowej słusznie stał się jednym z najjaśniejszych wrażeń festiwalu filmowego w Wenecji. Mimo to nie został uwzględniony na liście zwycięzców, ale został uznany za najlepszy europejski film programu konkursowego zdaniem Federacji Europejskich i Śródziemnomorskich Krytyków Filmowych (FEDEORA). Ponadto film otrzymał nagrodę Fundacji im. Mimmo Rotelli — włoskiego malarza i poety „Nowego realizmu”.

    Aleksander Sokurow uważa to za sukces, ponieważ przed pokazem mówił, że nie liczy na ciepłe powitanie w krajach śródziemnomorskich. „Ten obraz jest zbyt skomplikowany dla takich festiwali. A z drugiej strony jest zbyt bezpośredni, otwarty i szczery”, — powiedział Sokurow dodając, że dzisiejsi europejscy filmowcy nienawidzą i zbyt zależą od koniunktury i polityki.

    Film został nakręcony przy udziale ekspertów z 43 krajów, w tym z Francji, Niemiec i Holandii. Według reżysera jego obraz nie tylko opowiada o próbach uratowania paryskiego muzeum przed nazistami, i nie tylko o latach 40-ch.

    „Historia niczego nas nie uczy…” — to zdanie mogłoby być mottem dla „Frankofonii”. Wydarzenia II wojny światowej i dzisiejsza „kulturowa czystka” islamistów. Czy dla Sokurowa ta analogia była tak oczywista cztery lata temu, kiedy rozpoczęły się prace nad filmem, — pytanie bez odpowiedzi. Jedno jest pewne — jeszcze przed tym, jak pokazowe „kaźnie” dzieł sztuki stały się masowe, on — reżyser i myśliciel — miał wrażenie, że o ratunku muzeum-symbolu Europy powinny dowiedzieć się miliony.

    „Frankofonia” to film, który integruje kino dokumentalne, opowiada o tym, jak ratowano arcydzieła Luwru. Obraz trochę przypomina inny film Sokurowa „Rosyjską arkę”, który autor poświęcił Ermitażowi w Petersburgu, a także poprzez dramatyczną historię muzeum bada historię i ducha narodu.

    Walerij Kiczyn, krytyk filmowy cieszący się wielkim autorytetem, nazwał „Frankofonię” rozprawą historyczno-filozoficzną.

    „Obraz zostało w całości nakręcony w Luwrze, co jest rzadkością. Dla grup filmowych jest on zwykle zamknięty, a w tym przypadku było na odwrót — zamknięto go dla publiczności. Myślę, że w kontekście obecnej generacji, która przybyła do światowego kina, obraz Sokurowa jest bardzo widoczny.”

    Francuz i Niemiec, demokrata i arystokrata, dyrektor Luwru Jaujard i hrabia Wolff-Metternich, który był odpowiedzialny w nazistowskiej armii za losy wartości kulturowych. Ratunek Luwru stał się sprawą ich dwojga. W 1939 roku Jaujard przeprowadził „operację specjalną” — na jego polecenie rzeźby i ponad 3,5 tysięcy obrazów wywieziono i ukryto w zamkach Loary. A w latach 40-ch Metternich ryzykując karierę obszedł dyrektywę Hitlera i zwrócił skarby do Paryża. Czy znajdą się dziś tacy ratownicy i czy daleka jest droga z Palmyry do Luwru?

    Sokurow nie o to pyta bezpośrednio, ale jak gdyby rzuca pomost między epokami. W kadr wpada obraz Tratwa Meduzy Theodore’a Gericaulta. Na płótnie — tratwa z pasażerami z Senegalu, którzy przeżyli katastrofę. Poprzez tę scenę reżyser dodaje obrazowi tragedii i aktualności rysując porównanie ze współczesną Europą…

    Prawdopodobnie dlatego Aleksander Sokurow z takim smutkiem mówił przed premierą swojego nowego filmu: „Mistrz może tylko ostrzegać, prawdziwa historia dzieje się po drugiej stronie ekranu”.

    „Pisarze, filmowcy zawsze rzucają w stronę społeczeństwa myśli, uczucia, idee, ale oni nie mogą nic zmienić, a to prawdziwa katastrofa. Jedyne, co może filmowiec, to odwoływać się do waszych emocji, waszych dusz, dopóki umysł śpi.”

    Ale taki artysta, jak Aleksander Sokurow, mówiąc o przeszłości mógł rozbudzić umysł i skłonić do myślenia o teraźniejszości.

    Zobacz również:

    Rosja może ubiegać się o „złoty pociąg”
    USA odmówiły Polsce ekstradycji rosyjskiego handlarza sztuką
    Moore nakręcił film o amerykańskiej polityce
    Tagi:
    kultura, kino, Mdzynarodowy Festiwal Filmowy w Wenecji, Aleksander Sokurow, Europa, Włochy, Wenecja, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz