22:19 20 Listopad 2017
Warszawa+ 2°C
Moskwa+ 2°C
Na żywo
    Migranci czekają na jedzenie na macedońskiej granicy

    Uchodźcy w Europie: dzień drugi

    © AFP 2017/ Dimitar Dilkoff
    Świat
    Krótki link
    0 452511

    Korespondent Sputnik Serbia w ciągu czterech dni pokonał z uchodźcami drogę od Belgradu do Budapesztu, na krótko przed tym, jak Węgry zamknęły swoją granicę. Dzisiaj – dzień drugi.

    Kaniża, obóz dla uchodźców:

    Syryjska rodzina siedzi na ziemi koło namiotu. Ojciec, matka, dwie córki i syn. Dziewczynka rysuje coś na papierze.

    — One są takie spokojne, bo się już przyzwyczaiły do wszystkiego”, mówi ich mama.

    Po pięciu latach od wybuchu wojny opuścili Syrię. Według ich słów, Państwo Islamskie, które zagarnęło większość terytorium Syrii i Iraku, terroryzuje cywili, szczególnie kobiety. W Aleppo i inyych miastach kobiety nie mogą wyjść na ulice z odsłoniętą twarzą. Muszą zasłaniać twarz, w przeciwnym razie czeka je chłosta – wyjaśnia nasza rozmówczyni.

    Ich celem jest Dania:

    — Tam mieszka moja siostra. Ona mówi, że w Danii dobrze traktują uchodźców, że można tam godnie żyć” – opowiada ojciec rodziny. Czego oczekują od życia w Europie? Tego, że dzieci pójdą do szkoły, że będą wolne. Mają nadzieję, że będzie im wreszcie lepiej.

    Czy trudno było opuścić ojczyznę? „Ciężko, serce bolało, ale nie było wyboru. Jeśli by nie dzieci, to nigdy nie wyjechalibyśmy z Syrii. Uwierzcie, że kiedy w Syrii nastanie pokój, to w Europie nie będzie ani jednego Syryjczyka. Jesteśmy bardzo przywiązani do naszego kraju, do naszej ziemi ojczystej” — tłumaczy ich słowa Jasmina, która wraz z bratem Kemalem pracuje w obozie jako wolontariuszka.

    Kemal to tłumacz z Bałkańskiego Centrum Migracji i Pomocy Humanitarnej. Jego serdeczność i zapał działają uspokajająco na zmęczonych i głodnych uchodźców. Jego ojciec jest Libijczykiem, a mama – Serbką. Z uchodźcami pracuje od początku sierpnia, kiedy obozu jeszcze nie było, a migranci spali w parkach pod gołym niebem.

    Warunki były straszne, opowiada Kemal. Ale teraz mają namioty, toalety, prysznice. Wydał je im Czerwony Krzyż.

    W minioną środę został pobity rekord – 3 tysiące uchodźców przeszło przez obóz. Kemal jest przekonany, że będzie ich coraz więcej.

    — Nie starcza nam jedzenia, odzieży, butów, tłumaczy. Politycy przyjeżdżają, fotografują się tu i wyjeżdżają, a obietnic nie spełniają. Ich pomoc nosi symboliczny charakter” – mówi Kemal. Największy trud spoczywa na barkach nielicznych wolontariuszy.

    Migranci na granicy węgiersko-serbskiej
    © REUTERS/ Marko Djurica
    Grupa Syryjczyków, przede wszystkim Kurdów, siedzi koło namiotów przekazanych przez Rosję. W nich może znajdować się do trzydziestu osób. W każdym namiocie jest prąd, można ładować telefony. To najcenniejsze, co mają uchodźcy, dlatego, że dzięki telefonom mogą kontaktować się z państwem, które zostawili i z państwami, do których podążają.

    Unia Europejska jest zupełnie blisko, ale tutaj migranci stają przed metalowym ogrodzeniem, które zbudowali Węgrzy – przed symbolem strachu Europejczyków przed napływem migrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej.

    Zobacz również:

    Uchodźcy w Europie: dzień pierwszy
    Tagi:
    migranci, uchodźcy, Unia Europejska, Serbia, Węgry
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz