05:14 18 Sierpień 2017
Warszawa+ 16°C
Moskwa+ 18°C
Na żywo
    Syryjczyk niesie portrety al-Asada i Putina

    USA ryzykują, że staną się niepotrzebne w walce z „Państwem Islamskim”

    © AFP 2017/ Louai Beshara
    Świat
    Krótki link
    7769652

    W Europie, która boryka się z nie dającym się kontrolować napływem uchodźców, zagrożeniem przeniknięcia na kontynent terrorystów oraz narastającym niezadowoleniem społeczeństwa, zaczyna się myśleć o tym, że być może Moskwa, działając według własnego planu w Syrii, może rozwiązać te problemy lepiej niż Waszyngton?

    Jeśli rządy wiodących państw europejskich postawią na pierwszym miejscu wojnę z terroryzmem Państwa Islamskiego zamiast żądania obalenia al-Asada, to znajdą się w kwestii syryjskiej bliżej Kremla niż Białego Domu. W każdym razie, jedności politycznej w państwach zachodnioeuropejskich już nie ma. Coraz głośniej pobrzmiewają głosy popierające działania Rosji – pisze portal What the say about USA

    Występując na podsumowaniu posiedzenia Rady NATO 8 października, szef Pentagonu Ashton Carter skrytykował działania rosyjskich wojskowych w Syrii. „Uważamy za nieprofesjonalne działania Rosji w Syrii: naruszenie przestrzeni powietrznej Turcji, które jest powietrzną przestrzenią NATO, wystrzelenie bez uprzedzenia pocisków manewrujących, które w odległości kilku mil minęły amerykański dron”. 

    Odpowiedź ministrowi obrony Stanów Zjednoczonych zaczniemy od jego krytyki pod adresem rosyjskich lotników i ich profesjonalizmu. Wiceminister spraw zagranicznych Syrii Feisal Mikdad ocenia efektywność działań rosyjskiego lotnictwa w następujący sposób: „Ataki lotnicze armii Federacji Rosyjskiej w Syrii w ciągu kilku dni spowodowały większe straty dla terrorystów, niż działania międzynarodowej koalicji z USA na czele przez rok”. 

    Ambasador Syrii w Moskwie Rijad Haddad zauważa, że „od czasu rozpoczęcia rosyjskiej operacji na terytorium Syrii zniszczono około 40% infrastruktury ISIS”. 

    8 października jeden amerykański myśliwiec dwukrotnie uderzył w rejonie Al-Houl, a obiektem bombardowania była stacja benzynowa. Tego typu „aktywność” amerykańskiego lotnictwa można było odnotować w ciągu całego poprzedniego tygodnia. W tym czasie rosyjskie lotnictwo uderzyło w 112 obiektów ISIS. 

    Jednocześnie wydatki Stanów Zjednoczonych na prowadzenie operacji wojskowych, które zaczęły się 8 października 2014 roku wyniosły 3,87 miliardów dolarów. Każdy dzień wojny z ISIS kosztuje amerykańskiego podatnika prawie 10 milionów dolarów. Liczbę zlikwidowanych bojowników Pentagon ocenia na 6 tysięcy, ale przyznaje, że szeregi ISIS w tym roku uzupełniło 20 tysięcy nowych „wojowników dżihadu”. Do połowy 2015 roku ponad 30 organizacji i ugrupowań terrorystycznych na całym świecie przysięgnęło wierność Państwu Islamskiemu. Takie są efekty wojny Stanów Zjednoczonych z ISIS. 

    I bez względu na to, Ashton Carter pozwala sobie mówić o „błędnej strategii” Rosji w Syrii. 

    Ciekawe, że w ostatnich dniach wzrosła aktywność Stanów Zjednoczonych w zakresie bombardowania w Iraku. Po prostu Waszyngton zrozumiał, że do oficjalnego wniosku Iraku do Moskwy o pomoc wojskową pozostał tylko jeden krok. Minister obrony Stanów Zjednoczonych może blefować przed swoimi kolegami z NATO, ale ci nie mogą nie widzieć, że na Bliskim Wschodzie powstaje antyterrorystyczny sojusz Rosji, Iranu, Iraku i Syrii. 

    Chodzi o to, że USA ryzykują, że staną się niepotrzebne w walce z Państwem Islamskim. 

    Zobacz również:

    MSZ FR: Ławrow i Kerry omówili telefonicznie sytuację w Syrii
    PI zaczęło wycofywać się z pozycji w Syrii
    Media: USA i Rosja wkrótce zawrą umowę w sprawie bezpieczeństwa lotów w Syrii
    Tagi:
    ISIS, USA, Rosja, Syria
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz