02:01 19 Październik 2017
Warszawa+ 12°C
Moskwa+ 11°C
Na żywo
    Mowa

    Różnice między językami są uwarunkowane klimatem i krajobrazem

    © Fotolia/ lassedesignen
    Świat
    Krótki link
    0 657171

    Jeśli stojąc w tłumie na peronie, zdecydowałeś się krzyknąć do koleżanki, która stoi 20 metrów od ciebie, to powinno to być proste zdanie. Spróbuj wypowiedzieć słowo „niejednoznaczny”! Nikt cię nie usłyszy.

    Spiętrzenie spółgłosek zaniknie w otaczającym cię hałasie, nie zdołają się one przebić przez barierę ludzi, kiosków itp. Proste „hej” trafi do pożądanych uszów znacznie szybciej – pisze „Newsweek".

    Narody rozwijają się w bardzo różnych warunkach. Równolegle rozwijają się języki. Nic dziwnego, że, najwyraźniej, właściwości tych języków w dużej mierze zależą od otoczenia, w których się kształtowały, zwłaszcza od klimatu i krajobrazu. Temu tematowi poświęcone są badania, które będą przedstawione w środę na 170 posiedzeniu Amerykańskiego Stowarzyszenia Akustycznego w mieście Jacksonville w stanie Floryda.

    Narody, których kultury rozwijały się w ciepłych i zalesionych regionach, zwykle posługują się językami z mniejszą liczbą spółgłosek i stosunkowo prostymi sylabami. Zdaniem badaczy chodzi o to, że gorące powietrze i roślinności powodują, iż przekaz dźwięków o wysokiej częstotliwości (do których należą spółgłoski) jest mniej wyrazisty. Według lingwisty z New Mexico State University Iana Maddiesona, właśnie dlatego narody ze stref tropikalnych używają więcej samogłosek i prostszej struktury sylabicznej niż narody z otwartych i stosunkowo chłodnych rejonów.

    Naukowcy przeanalizowali bazę danych 700 języków pisanych z całego świata. Wykluczyli języki, którymi mówi ponad 5 milinów osób, głownie angielski i chiński, bo ich nosiciele są rozproszeni na zbyt dużym obszarze. Następnie nanieśli te dane na mapę języków i porównali otrzymane rezultaty z mapami klimatycznymi. Okazało się, że średnie roczne opady, średnia temperatura w ciągu roku, zalesienie i pofalowanie regionu oraz wysokość nad poziomem morza korelują z właściwościami języków.

    Zdaniem  Maddiesona – jak pisze „Newsweek” – oznacza to, że hipoteza akustycznej adaptacji, która była używana przede wszystkim w odniesieniu do ptaków, odnosi się również do ludzi. Od lat 70. XX wieku  naukowcy przypuszczali, że ptasi śpiew w dużej mierze zależy od miejsca, gdzie występuje dany gatunek. – U ptaków, które występują na zalesionych obszarach, wysokie tony i zakres nut są niższe, niż u ptaków żyjących na otwartych przestrzeniach  - wyjaśnia Maddieson. Widocznie ptaki rozwijały środki komunikacji pod wpływem tych samych akustycznych czynników, które zespół Maddiesona rozpatrywał w odniesieniu do ludzi.

    — Teraz w ramach jednego gatunku ptaków okazuje się, że ptaki żyjące w miastach z hałasującymi samochodami itp., śpiewają wyżej niż ptaki na wsiach, – twierdzi naukowiec. – Ptaki przystosowują się do szumu miejskiego. Bardzo przypomina to przedmiot naszych badań – adaptację do warunków w granicach jednego gatunku”.

    Czy język mieszczuchów też stopniowo adaptuje się do miejskich warunków?

    — Spodziewam się, że z czasem stanie się coś takiego. Na razie za krótko żyjemy wśród hałasu miejskiego. Ale może kiedyś się tego dowiemy – „Newsweek” cytuje wypowiedź naukowca.

    Zobacz również:

    Sędziemu w USA grozi do 37 lat więzienia za przekupienie agenta FBI dwoma skrzynkami piwa
    Zastępca sekretarza generalnego ONZ: Donbas pilnie potrzebuje pomocy humanitarnej
    Putin zgodził się zawiesić loty do Egiptu
    Tagi:
    ciekawostki, nauka, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz