01:11 09 Kwiecień 2020
Świat
Krótki link
0 04
Subskrybuj nas na

Chińscy wojskowi zwrócili się poprzez łączność radiową do załóg amerykańskich samolotów B-52 z wezwaniem, aby latali dalej od wysp Spratli, jednak według danych amerykańskiej gazety, piloci nie posłuchali.

USA wysłały dwa bombowce B-52 w pobliże sztucznych wysp chińskich na Morzu Południowochińskim i to jest „oczywiste wyzwanie” rzucone Chinom w kontekście ich pretensji terytorialnych w tej strefie, pisze gazeta The Hill.

Wydanie powołuje się na anonimowego przedstawiciela Stanów Zjednoczonych, który potwierdził, że dwa amerykańskie samoloty wojskowe zbliżyły się do wysp na odległość 12 mil morskich. Według jego słów, chińscy żołnierze za pomocą łączności radiowej wezwali amerykańskich pilotów do „odlecenia dalej od wysp”, jednak bombowce tego nie zrobiły. 

Po informacji w The Hill Pentagon potwierdził informacje o dwóch bombowcach. Przedstawiciel resortu dowódca Bill Urban oświadczył, że dwa B-52 wyleciały na „standardową misję w międzynarodowej przestrzeni powietrznej w pobliżu wysp Spartli na Morzu Południowochińskim”. Potwierdził on także, że amerykańskie samoloty otrzymały dwa ustne ostrzeżenia od naziemnych kontrolerów. Według jego słów, amerykańskie samoloty nie podlatywały do chińskich obiektów bliżej niż na 15 mil morskich. 

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk
© AP Photo / Geert Vanden Wijngaert
Amerykańska gazeta zauważa, że USA wysyłały swoje bombowce na Morze Południowochińśkie także krótko potem, jak Chiny w ramach swoich szkoleń marynarki wojennej podniosły niszczyciele nad swoim  terytorium. Z punktu widzenia ekspertów, w ten sposób Chiny dają do zrozumienia powagę swoich zamiarów w zakresie obrony suwerenności. 

Sytuacja na Morzu Południowochińskim zaostrzyła się po tym, jak USA pod koniec października skierowały do basenu Morza Południowochińskiego w pobliżu spornych wysp Spratli swój niszczyciel Lassen. MSZ Chin wyraziło protest wobec Stanów Zjednoczonych, mówiąc, że te działania naruszają suwerenność Chin. 

Później chiński admirał Shengli nazwał działania Stanów Zjednoczonych prowokacyjnymi i oświadczył, że nawet „nieznaczny incydent może sprowokować wojnę”. Niemniej jednak, USA oświadczyły, że nadal będą pływać wszędzie, gdzie zezwala na to prawo międzynarodowe. 

Zobacz również:

Admirał Harris: USA będą kontynuować operacje na Morzu Południowochińskim
Chiny ostrzegły USA o ryzyku wybuchu wojny na Morzu Południowochińskim
Japonia, Korea Południowa i Chiny wezwały do dialogu ws. KRLD
Tagi:
konflikt, samolot, USA, Chiny
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz