18:16 23 Listopad 2020
Świat
Krótki link
31061
Subskrybuj nas na

Dunka kurdyjskiego pochodzenia Joanna Palani dołączyła do szeregów peszmergów - kurdyjskich sił, walczących z Państwem Islamskim w Iraku. Uczestniczyła w działaniach zbrojnych i uwolnieniu zakładników a także szkoliła kobiety.

Oto co powiedziała w wywiadzie dla radia Sputnik:

 — Dlaczego postanowiła Pani zaangażować się w walkę z PI razem z kurdyjskimi formacjami w Iraku?

— Postanowiłam tam pojechać, gdy terroryści zajęli miasta Kobani i Sindżar, zginęło tam wielu ludzi. 

 — Czy trudno było wszystko zostawić i wyjechać?

— Najtrudniej było zostać w Danii, podczas gdy mój naród był unicestwiany. Rzuciłam wszystko dla walki.

 — Czy uczestniczyła Pani w bezpośredniej walce z terrorystami PI?

— Wielokrotnie. Kilka razy brakło mi nabojów. Myślałam, że zginę. Pewnego razu terrorysta przedostał się do mojego pokoju. Nie miał broni, a ja miałam AK-47, ale bez nabojów. Popatrzył na mnie, podniósł ręce w górę i uciekł. Gdyby wiedział, że nie mam nabojów, najprawdopodobniej zginęłabym. 

 — Co Pani zwykle tam robiła?

— Rano szkoliłam dziewczyny. Jestem sierżantem-instruktorem od przygotowania wojskowego. Popołudniu wyruszałam na linię frontu, około godziny na piechotę.

 — Czy kurdyjska armia potrzebuje wsparcia, broni lub wyposażenia?

— W walkach z PI i Al-Kaidą ciągle odczuwaliśmy brak wyposażenia. PI ma broń przeważnie z USA, która została z 2003 roku, gdy iracka armia w pośpiechu opuszczała swoje pozycje. Jednak obecnie moim zdaniem ugrupowanie PI już nie jest takie silne jak wcześniej, dlatego każde wsparcie będzie pomocne.

Zobacz również:

NYT: nawet teraz Obama nie chce zmienić swojej strategii w stosunku do PI
Pieskow: USA popierają Rosję w walce z PI werbalnie
National Interest: Obama pomylił się z PI
Tagi:
Daesh (Państwo Islamskie), Irak
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz