15:41 25 Styczeń 2021
Świat
Krótki link
Katastrofa rosyjskiego Su-24 przy tureckiej granicy (82)
111072
Subskrybuj nas na

Ocalały z katastrofy rosyjskiego bombowca nawigator Konstantin Murachtin relacjonuje, jak przebiegał lot bojowy w syryjskim niebie, nim tureckie myśliwce niespodzianie wystrzeliły w samolot rakietę. Choć lotnik przebywa jeszcze w szpitalu, obiecuje szybki powrót na bazę, by „wziąć odwet za dowódcę".

Dziennikarze: Jak Pana samopoczucie?

Konstantin Murachtin, ocalony nawigator zestrzelonego Su-24: Ogólnie dobre. Nasi lekarze wojskowi dokonują cudów.

Dz: Proszę powiedzieć, wasza załoga dobrze zna rejon, nad którym doszło do katastrofy?

KM: Oczywiście. Nie raz wykonywaliśmy tam loty bojowe. Znam ten rejon jak własną kieszeń. Wykonywaliśmy tam zadania bojowe i wracaliśmy tą samą drogą do bazy. Ja w ogóle, jako nawigator, rozpoznaję praktycznie zawsze, na jakiej wysokości się znajduję. Potrafię się orientować nawet bez oprzyrządowania.

Dz: Mówi się, lotnicy wojskowi przemierzają jeden kilometr w ciągu zaledwie jednej sekundy. Czy mogło tak się zdarzyć, że Pan razem z dowódcą samolotu nie zauważyliście, że na przeciąg bardzo krótkiej chwili wyszliście poza granice syryjskiej przestrzeni powietrznej?

KM: Nie, to wykluczone. Nawet przez sekundę nie mogło tak się zdarzyć, tym bardziej, że znajdowaliśmy się na wysokości ok. 6 tys. metrów i niebo było bezchmurne. Na tysiąc procent. Całkowicie kontrolowałem lot do momentu wybuchu rakiety. Doskonale widziałem, i na mapie, i na miejscu, gdzie znajdują się granice i gdzie my się znajdujemy. Nawet nie istniało niebezpieczeństwo wejścia w turecką przestrzeń powietrzną.

Dz: Turecka strona zapewnia, że F-16 niejednokrotnie podawali Wam sygnały, że przekraczacie turecką granicę. Co tak naprawdę miało miejsce?

Rosyjski samolot Su-24 startuje z bazy Hmeimim w Syrii
© Sputnik . Dmitriy Vinogradov
KM: W rzeczywistości nie otrzymaliśmy żadnych sygnałów ostrzegawczych, ani wizualnych, ani radiowych. Strona turecka w ogóle nie nawiązywała z nami kontaktu. Dlatego wchodziliśmy na kurs bojowy w zwykłym trybie. Trzeba sobie uświadomić, jaką prędkość osiągają samoloty bojowe, a jaką myśliwce F-16. Jeśli chcieli by nas uprzedzić, to mogli się ujawnić, zrównując się z nami w locie. Nic takiego nie miało miejsca. I rakietę wycelowano w ogon naszego samolotu zupełnie nieoczekiwanie. Nawet jej nie mogliśmy zaobserwować, żeby wykonać unik przeciwrakietowy.

Dz: Jest Pan teraz na leczeniu? Co planuje Pan robić dalej?

KM: Oczywiście niecierpliwie czekam, kiedy mnie wypiszą. Żeby od razu wrócić do służby. Będę prosił dowództwo, żeby zostawili mnie na tej bazie. Muszę wziąć odwet za dowódcę".

Tematy:
Katastrofa rosyjskiego Su-24 przy tureckiej granicy (82)

Zobacz również:

Ławrow: incydent z rosyjskim Su-24 wygląda na zaplanowaną prowokację
MSZ Syrii: zestrzeleniem Su-24 Turcja agresywnie naruszyła suwerenność
Ławrow: NATO i UE nie wyraziły ubolewania ani złożyły kondolencji
Tagi:
Su-24, zestrzelenie Su-24, Konstantin Murachtin, Syria, Turcja, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz