02:35 25 Wrzesień 2017
Warszawa+ 13°C
Moskwa+ 6°C
Na żywo
    Tayyip Erdogan

    Erdogan chyba znalazł się w kłopocie...

    © AP Photo/ Burhan Ozbilici
    Świat
    Krótki link
    642011282

    Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan wyraził gotowość dymisji, jeśli tylko dowiedziony zostanie fakt, że Ankara zakupuje ropę od ugrupowania terrorystycznego Daesh. Po zebraniu w całość wszystkich poszlak i dowodów okazuje się, że Erdogan był zbytnio nieostrożny w słowach.

    Na marginesie szczytu klimatycznego w Paryżu, Erdoğan oświadczył dziennikarzom, że „oskarżenia pod adresem Turcji, jakoby zakupuje ona ropę od terrorystów Państwa Islamskiego są amoralne i nie do przyjęcia. Tego tematu nie można ot tak sobie podejmować. Konieczne są dowody. Jeśli takowe są — niech zostaną przedstawione. Jeśli ten fakt zostanie dowiedziony — podam się do dymisji".

    Jak zauważa RT, nie jest to pierwsza kontrowersyjna wypowiedź tureckiego lidera, którego działania w Syrii prezydent Rosji Władimir Putin określił jako „cios w plecy" ze strony „popleczników terrorystów". Agencja przywołuje też szereg faktów ukazujących na to, że Ankara uczestniczy w dostawach ropy z obszaru znajdującego się pod kontrolą terrorystów Daesh (Państwa Islamskiego).

    Zdjęcia z kosmosu

    Władimir Putin był jednym z pierwszych demaskatorów. Na spotkaniu grupy G-20 w tureckiej Antalyi, prezydent przestawił rosyjskie zdjęcia z kosmosu, na których widać skalę bezprawnego handlu ropą naftową: „Ustawione w szeregu i niknące za horyzontem cysterny" wyglądają jak „żywy ropociąg. I my widzimy, dokąd ciągną te cysterny — one dniami i nocami zmierzają do Turcji".

    Śledztwo brytyjskiej gazety The Guardian

    Zademonstrowane przez rosyjskiego prezydenta zdjęcia zainspirowały autora brytyjskiego The Guardian do przeprowadzenia własnego śledztwa. Ustalił on, że już w 2012 roku, kiedy to dżihadyści zaczęli napływać do Syrii, ślady ich obecności były w Turcji wyraźnie widoczne. Oni nawet nie myśleli o tym, by zachowywać dyskrecję. Zuchwale panoszyli się w tureckich restauracjach i kawiarniach, by podpisywać tam z miejscowymi biznesmenami kontrakty na "bajeczne pieniądze". Na nich terroryści zarabiali tygodniowo co najmniej 10 mln dol.

    Zestrzelenie rosyjskiego Su-24

    Jak zauważyła w wywiadzie dla RT Anna Głazowa, kierownik Ośrodka Azji i Bliskiego Wschodu Rosyjskiego Instytutu Badań Strategicznych, rosyjski bombowiec został strącony kilka dni po tym, jak rosyjskie lotnictwo zaczęło bombardować karawany terrorystów odprowadzających nielegalną ropę ku tureckiej granicy. Zdaniem Głazowej, łańcuchy cystern „nie mogły ujść uwadze tureckich władz, a więc tak czy inaczej tureccy liderzy uczestniczyli w tym biznesie".

    Turecka opozycja

    Wielu członków opozycji też zauważa, że oskarżenia pod adresem tureckiego rządu nie są niebezpodstawne. Wśród nich Mehmet Ali Ediboglu, który jasno zarysowuje sytuację: „PI zarabiało na eksporcie ropy 800 mln dol. rocznie i za te pieniądze zakupywało broń. Tym samym ropa stała się środkiem finansowania terroryzmu. W Kirkuku, na północy Iraku, działa czworo pośredników w handlu ropą powiązanych z liderem irackiego Kurdystanu Masudem Barzani. Od niego dziesiątki tureckich biznesmenów skupuje ropę i sprzedaje na światowym rynku. Zapytałem o to w parlamencie ministra energetyki. Jego odpowiedź była wielce zajmująca: „Kupujemy ropę od Masuda Barzaniego. A skąd się ona bierze — tego wiedzieć nie możemy. To nie nasz problem".

    Areszt tureckich dziennikarzy i wojskowych

    W maju 2015 roku tureckie wydanie Cumhuriyet opublikowało zdjęcia kolumny tureckich samochodów ciężarowych przewożących broń i amunicję dla bojowników. Jednocześnie w sieci pojawiło się wideo, na którym utrwalone jest, zdaniem dziennikarzy, uzbrojenie dostarczane przez tureckie władze terrorystom z sąsiednich krajów. Za tę demistyfikację sam prezydent Erdogan nakazał aresztować redaktora gazety i jednego z jego korespondentów. Inna demistyfikacja wypłynęła od trzech wysoko postawionych tureckich wojskowych, którzy w styczniu 2014 roku zatrzymali trzy ciężarówki z nielegalną bronią, ukrytą w skrzynkach pod lekarstwami. Wojskowi zostali oskarżeni o szpiegostwo i tworzenie ugrupowania terrorystycznego.

    Powiązania rodzinne

    Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan z żoną Emine i synem Bilalem w Ankarze
    © AP Photo/ Selahattin Sonmez, Pool
    Nie jest też sekretem zaangażowanie syna tureckiego lidera Bilala Erdoğana w nielegalny handel ropą z udziałem PI. Zdaniem wielu ekspertów, Bilal osobiście kontroluje handel ropą, którą terroryści nielegalnie dostarczają Turcji.

    Politycy i eksperci

    Wielu światowych polityków wypowiada się też na temat powiązań Turcji z terrorystami, w tym były francuski premier François Fillon, który mówi o dowodach na to, że prawie cała ropa wywożona przez PI dostarczana jest bezpośrednio tureckim zakładom petrochemicznym: „Handel prowadzony jest bezpośrednio z tureckimi przedsiębiorstwami. Zmowa pomiędzy Turcją i „Państwem Islamskim" jest oczywista. A wśród ekspertów zacytować można Dominique'a Trinquand, byłego szefa misji wojskowej przy ONZ, który oświadczył, że Turcja nie walczy z Daesh i w żaden sposób „nie utrudnia handlu rozlicznymi produktami, i nie ważne jakimi: ropą, bawełnęą, czy nawet ludźmi".

    Wczoraj też na konferencji Narodów Zjednoczonych ws. klimatu prezydent Władimir Putin oświadczył, że dysponuje dodatkowymi dowodami na to, że ropa z pól naftowych znajdujących się pod kontrolą terrorystów w ogromnych rozmiarach dostarczana jest Turcji.

    Wszystko zatem wskazuje na to, że Erdogan popełnił dużą nieostrożność, wyrażając swą gotowość do dymisji.

    Zobacz również:

    Państwo Islamskie umieszcza bomby w lalkach
    Hollande: za zamachami w Paryżu stoi Państwo Islamskie
    Zastrzelono znanego przeciwnika prezydenta Erdogana
    Erdogan zgodzi się na dymisję w przypadku potwierdzenia kontaktów z Daesh
    Senator: słowa Erdogana świadczą o tym, że pod nim „zachwiał się stołek”
    Tagi:
    ropa naftowa, Daesh (Państwo Islamskie), Recep Tayyip Erdogan, Turcja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz