Widgets Magazine
14:26 20 Wrzesień 2019
Maszyna do pisania z emotikonami

Japończykom znudziły się emotikony. A w innych krajach?

© flickr.com/ The All-Nite Images
Świat
Krótki link
0 110
Subskrybuj nas na

Jak zauważa The Independent, rok 2015 przeszedł pod znakiem rozkwitu emotikonów.

Jak pisze dziennikarz Matt Alt, pewien walijski profesor określił je mianem „najszybciej wzbogacającego się języka" Wielkiej Brytanii; jedno z wydań The New York Times wykorzystało emotikon jako tytuł, a w toku dramatycznych procesów sądowych, adwokaci nie cofnęli się przez wykorzystaniem emotikonów jako poszlak. „Prezydent Obama publicznie rozchwalał emotikony, stojąc na trawniku przed Białym Domem, a rosyjscy urzędnicy zagrozili, że zabronią wykorzystywania emotikonów przedstawiających małżeństwa jednopłciowe" — pisze Inopressa.ru.

Być może zachwyt nad emotikonami jest tylko bańką mydlaną, która wcześniej czy później pęknie?

„Tutaj, w Japonii, bum na emotikony minął" — mówi Shigetaka Kurita, słynący z wynalezienia emotikonów, i dodaje: „Nadal są wykorzystywane, wszędzie ich pełno, ale wyszły już z mody".

Szczyt Partnerstwa Wschodniego
© REUTERS / Guido Bergmann/Bundesregierung
Publiczna wypowiedź Obamy o emotikonach musiała zdziwić większość Japończyków, bo reakcja Kurity była następująca: „To tam za oceanem emotikony są jeszcze modne?".

W 1999 roku „prototyp emotikonu" był jedną z głównych atrakcji internetowego serwisu I-mode — pierwszej w Japonii próby podłączenia telefonów komórkowych do Internetu — pisze Inopressa.ru.

Kurita kierował zespołem, który opracowywał emotikony. Z początku myślał, że obrazki pozwolą użytkownikom korzystać z grafiki przy spowolnionym łączu internetowym. Ale młode Japonki uznały, że emotikony są „kawaii", tzn. „urzekające" i zaczęły aktywnie wykorzystywać je w sms-ach. Manierę szybko przejęli młodzi Japończycy, i niebawem zaczął się bum na emotikony.

W 2008 roku debiut iPhone'a w Japonii zakończył się prawie porażką, bo na urządzeniu nie można było zainstalować emotikonów. Apple pośpiesznie udostępniło aktualizację, która pozwoliła na ich instalację — czytamy na portalu Inopressa.ru.

Ponadto, Apple i Google równocześnie podjęły udaną próbę konwersji emotikonów w różnych, nie dających się ze sobą pogodzić formatach wykorzystywanych w Japonii do standardowego formatu Unicode. Tym samym emotikony uzyskały przepustkę do innych krajów. Ale jak na ironię, wysiłki Apple i Google stały się początkiem końca popularności emotikonów na ich ojczyźnie — pisze Inopressa.ru.

Jak mówi Kurita, większość Japończyków nie uważa po prostu emotikonów Apple za „kawaii", jeśli chodzi o ich wygląd. Sam Kurita pomyślał emotikony jako coś ikonograficznie bliższego znakom drogowym, niż zwierzątkom czy postaciom: „Emotikony były dla mnie czymś w rodzaju piktogramów i ikon: nie ozdobami, tylko środkami komunikacji, które miały być jednakowe dla wszystkich, którzy się nimi posługują".

Po dziesięciu latach, licząc od momentu, gdy Google i Apple zaczęły przystosowywać emotikony do zachodnich urządzeń, pojawiła się potrzeba dokładniejszej grafiki i bardziej szczegółowych obrazków. „Zachodni designerzy zostali zmuszeni „wypełniać braki" własnymi interpretacjami, czasem ku przerażeniu japońskich specjalistów od emotikonów" — pisze Inopressa.ru.

Według autora, w japońskiej kulturze masowej design daje duże pole do interpetacji: „Pikachu — co to za zwierzę? Co wyraża twarz Hello Kitty?". Wolność interpretacji zapewnia maksymalnie szerokie grono zainteresowanych. Kiedy design emotikonów stał się wyraźniejszy, przestrzeń dla interpretacji nieuchronnie uległa zawężeniu".

W rezultacie japońscy użytkownicy Internetu wynaleźli nową modę — zauważa Inopressa.ru. Na daną chwilę w Japonii dużą popularnością cieszy się Messenger Line, gdzie główną atrakcją jest możliwość przesyłania sobie „stampów" (znaczków przedstawiających zwierzęta domowe i postaci z filmów animowanych). Dany komunikator także wykorzystuje emotikony, ale ich rola jest wspomagawcza — czytamy w artykule.

Jest jeszcze jeden atut „stampów" w Line — ich komercjalizacja. Firma zarabia w szczególności na nowych „stampach", spośród których wiele opracowywanych jest we współpracy z korporacjami, służąc jako reklama ich produktów. System emotikonów nie może natomiast podlegać monetyzacji.

Czy w krajach anglojęzycznych bum na emotikony również przejdzie? Poza granicami Japoniii emotikony cieszą się zainteresowaniem, jakiego nigdy nawet nie wzbudzały na swojej ojczystej ziemi. W krajach anglojęzycznych raczej nie pojawi się aplikacja, która zdominowałaby rynek tak, jak komunikator Line. Tam wykorzystanie emotikonów jest powszechne. O ich użyciu nie stanowi wiek, czy też płeć — pisze Inopressa.ru.

Autor przypuszcza, że po bumie emotikonów najprawdopodobniej ich popularność stopniowo zacznie maleć do momentu, gdy to ich rola zostanie ograniczona do ekspresji uczuć w Internecie. I to w istocie było pierwotnym zamysłem ich twórcy Kurity.

Zobacz również:

Ukraina i NATO podpisały plan współpracy w sferze obrony
Co robić z Partnerstwem Wschodnim?
Putin: zamieszani w zabójstwo Niemcowa będą zdemaskowani i ukarani
Tagi:
emotikony, Japonia, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz