01:50 21 Listopad 2017
Warszawa+ 2°C
Moskwa+ 1°C
Na żywo
    Maszyna do pisania z emotikonami

    Japończykom znudziły się emotikony. A w innych krajach?

    © flickr.com/ The All-Nite Images
    Świat
    Krótki link
    0 511110

    Jak zauważa The Independent, rok 2015 przeszedł pod znakiem rozkwitu emotikonów.

    Jak pisze dziennikarz Matt Alt, pewien walijski profesor określił je mianem „najszybciej wzbogacającego się języka" Wielkiej Brytanii; jedno z wydań The New York Times wykorzystało emotikon jako tytuł, a w toku dramatycznych procesów sądowych, adwokaci nie cofnęli się przez wykorzystaniem emotikonów jako poszlak. „Prezydent Obama publicznie rozchwalał emotikony, stojąc na trawniku przed Białym Domem, a rosyjscy urzędnicy zagrozili, że zabronią wykorzystywania emotikonów przedstawiających małżeństwa jednopłciowe" — pisze Inopressa.ru.

    Być może zachwyt nad emotikonami jest tylko bańką mydlaną, która wcześniej czy później pęknie?

    „Tutaj, w Japonii, bum na emotikony minął" — mówi Shigetaka Kurita, słynący z wynalezienia emotikonów, i dodaje: „Nadal są wykorzystywane, wszędzie ich pełno, ale wyszły już z mody".

    Szczyt Partnerstwa Wschodniego
    © REUTERS/ Guido Bergmann/Bundesregierung
    Publiczna wypowiedź Obamy o emotikonach musiała zdziwić większość Japończyków, bo reakcja Kurity była następująca: „To tam za oceanem emotikony są jeszcze modne?".

    W 1999 roku „prototyp emotikonu" był jedną z głównych atrakcji internetowego serwisu I-mode — pierwszej w Japonii próby podłączenia telefonów komórkowych do Internetu — pisze Inopressa.ru.

    Kurita kierował zespołem, który opracowywał emotikony. Z początku myślał, że obrazki pozwolą użytkownikom korzystać z grafiki przy spowolnionym łączu internetowym. Ale młode Japonki uznały, że emotikony są „kawaii", tzn. „urzekające" i zaczęły aktywnie wykorzystywać je w sms-ach. Manierę szybko przejęli młodzi Japończycy, i niebawem zaczął się bum na emotikony.

    W 2008 roku debiut iPhone'a w Japonii zakończył się prawie porażką, bo na urządzeniu nie można było zainstalować emotikonów. Apple pośpiesznie udostępniło aktualizację, która pozwoliła na ich instalację — czytamy na portalu Inopressa.ru.

    Ponadto, Apple i Google równocześnie podjęły udaną próbę konwersji emotikonów w różnych, nie dających się ze sobą pogodzić formatach wykorzystywanych w Japonii do standardowego formatu Unicode. Tym samym emotikony uzyskały przepustkę do innych krajów. Ale jak na ironię, wysiłki Apple i Google stały się początkiem końca popularności emotikonów na ich ojczyźnie — pisze Inopressa.ru.

    Jak mówi Kurita, większość Japończyków nie uważa po prostu emotikonów Apple za „kawaii", jeśli chodzi o ich wygląd. Sam Kurita pomyślał emotikony jako coś ikonograficznie bliższego znakom drogowym, niż zwierzątkom czy postaciom: „Emotikony były dla mnie czymś w rodzaju piktogramów i ikon: nie ozdobami, tylko środkami komunikacji, które miały być jednakowe dla wszystkich, którzy się nimi posługują".

    Po dziesięciu latach, licząc od momentu, gdy Google i Apple zaczęły przystosowywać emotikony do zachodnich urządzeń, pojawiła się potrzeba dokładniejszej grafiki i bardziej szczegółowych obrazków. „Zachodni designerzy zostali zmuszeni „wypełniać braki" własnymi interpretacjami, czasem ku przerażeniu japońskich specjalistów od emotikonów" — pisze Inopressa.ru.

    Według autora, w japońskiej kulturze masowej design daje duże pole do interpetacji: „Pikachu — co to za zwierzę? Co wyraża twarz Hello Kitty?". Wolność interpretacji zapewnia maksymalnie szerokie grono zainteresowanych. Kiedy design emotikonów stał się wyraźniejszy, przestrzeń dla interpretacji nieuchronnie uległa zawężeniu".

    W rezultacie japońscy użytkownicy Internetu wynaleźli nową modę — zauważa Inopressa.ru. Na daną chwilę w Japonii dużą popularnością cieszy się Messenger Line, gdzie główną atrakcją jest możliwość przesyłania sobie „stampów" (znaczków przedstawiających zwierzęta domowe i postaci z filmów animowanych). Dany komunikator także wykorzystuje emotikony, ale ich rola jest wspomagawcza — czytamy w artykule.

    Jest jeszcze jeden atut „stampów" w Line — ich komercjalizacja. Firma zarabia w szczególności na nowych „stampach", spośród których wiele opracowywanych jest we współpracy z korporacjami, służąc jako reklama ich produktów. System emotikonów nie może natomiast podlegać monetyzacji.

    Czy w krajach anglojęzycznych bum na emotikony również przejdzie? Poza granicami Japoniii emotikony cieszą się zainteresowaniem, jakiego nigdy nawet nie wzbudzały na swojej ojczystej ziemi. W krajach anglojęzycznych raczej nie pojawi się aplikacja, która zdominowałaby rynek tak, jak komunikator Line. Tam wykorzystanie emotikonów jest powszechne. O ich użyciu nie stanowi wiek, czy też płeć — pisze Inopressa.ru.

    Autor przypuszcza, że po bumie emotikonów najprawdopodobniej ich popularność stopniowo zacznie maleć do momentu, gdy to ich rola zostanie ograniczona do ekspresji uczuć w Internecie. I to w istocie było pierwotnym zamysłem ich twórcy Kurity.

    Zobacz również:

    Ukraina i NATO podpisały plan współpracy w sferze obrony
    Co robić z Partnerstwem Wschodnim?
    Putin: zamieszani w zabójstwo Niemcowa będą zdemaskowani i ukarani
    Tagi:
    emotikony, Japonia, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz