09:00 21 Kwiecień 2019
Migranci

Po wydarzeniach w Kolonii Europa już nie będzie taka sama

© REUTERS / Darrin Zammit Lupi
Świat
Krótki link
Mario Sommossa
2470

Pierwsze telewizyjne informacje o noworocznych wydarzeniach w Kolonii pojawiły się na antenie dopiero wieczorem 4 stycznia na kanale ZDF.

To była wiadomość trwająca kilka sekund, a następnego dnia pojawił się specjalny reportaż z czterema komentatorami, spośród których trzej byli „dobrzy”, a tylko jeden grał rolę „złego” i oskarżał migrantów oraz tzw. politykę gościnności. Tego dnia meria woskiego Mediolanu postanowiła co miesiąc przekazywać 400 euro tym rodzinom, które gotowe są przyjąć u siebie choćby jednego „uchodźcę”.

Oczywiście, to ma być cudzoziemiec, Arab-muzułmanin, a jeszcze lepiej – czarnoskóry. I na odwrót, nic nie przewidziano dla tych Włochów i Włoszek, którzy mają trudny los, dla rozbitych rodzin, dla tych, kto z powodu rozwodu stracił dach nad głową i kto mieszka w baraku albo zamarza na śmierć w samochodzie. 

Zdaje się, że świat stanął na głowie, ale to jest rzeczywistość, do jakiej doprowadzili Europę politycy, pozbawieni umiejętności, ślepi albo po prostu nie mający elementarnej wiedzy socjologicznej. „Dobrych” pełno jest wszędzie: każdy w cywilizowanej Europie może oskarżyć tych, którzy próbują dać realną analizę perspektyw europejskiego społeczeństwa w obliczu tego napływu, nazywając ich rasistami, ksenofobami i nawet antyislamistami. 

Z drugiej strony, zdaje się, że Europa zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, co to znaczy otrzymać w krótkim czasie taką koncentrację cudzoziemców w swoich miastach. Po murze, jaki powstał na Węgrzech, to samo zrobiła Bułgaria, Macedonia, a wreszcie nawet Szwecja i Dania zdecydowały się ochronić swoje granice na przekór porozumieniu z Schengen. Słowacy w ogóle zabronili wjazdu do państwa muzułmanom. 

Rzeczywistość jest taka, że zwykły zdrowy rozsądek i elementarne prawa psychologii społecznej mówią jasno: zawsze i wszędzie znaczna ilość „innych” wlewających się do danego społeczeństwa w ciągu ograniczonego czasu i w ograniczonym miejscu nie zintegrują się wcześniej niż za setki lat. Przeciwnie, stworzą „swoją” społeczność, spróbują narzucić swoje wartości i staną się źródłem konfliktów i dezintegracji autochtonicznej kultury. 

Niemcy w ciągu kilku miesięcy przyjęły milion sto tysięcy migrantów z Syrii, Afganistanu, Iraku, Albanii, Afryki Północnej i innych miejsc. Włochy, nie licząc nielegalnych migrantów przybyłych innymi sposobami, „uratowały” na morzu tylko w ostatnich miesiącach ponad 200 tysięcy uchodźców z Libii. 

Ich „inność” polega nie tylko na religii, ale i na ich stylu życia, przyzwyczajeniach, zachowaniu, na fakcie, że większość migrantów to samotni młodzi ludzie z wysokimi potrzebami seksualnymi. Często to ludzie, którym Europa jawi się jako kraina cudów, miejsce, gdzie łatwiej jest żyć i gdzie wszystko jest zapewnione. Jeśli ich się utrzymuje i podejmuje na rok albo półtora, co konieczne jest dla sprawdzenia ich i podjęcia decyzji o azylu politycznym, to można sobie wyobrazić, co się w tym czasie będzie działo. Że migranci nie będą spokojnie siedzieć w ośrodkach. Że nie będą starali się jak najszybcej nauczyć się języka, naszych obyczajów, praw, aby jak najszybciej stać się wzorcowymi obywatelami. Albo że nie będą liczyć na realizację, szybką i nietrudną, swoich marzeń, które pchnęły ich do migracji. Ilu z nich będzie chciało przyswoić sobie obowiązki obywatela zamiast pretendować do praw? 

Europa potrzebuje konkretnego ucięcia nowego napływu uchodźców i zaprzestania gwarantowania obcokrajowcom tych samych praw, co naszym współobywatelom. 

Dlaczego, jeśli handlarz we Włoszech nie da kupującemu czeku, to zostanie nałożona na niego kara, a nawet istnieje ryzyko, że straci on licencję, podczas gdy nielegalni imigranci handlują spokojnie na ulicach we Włoszech lub Francji? Dlaczego uchodźcom gwarantowana jest bezpłatna pomoc dentysty, a Europejczycy muszą za nią słono płacić? 

Jeśli Europa rzeczywiście nie chce wzrostu nastrojów rasistowskich, i jeśli chce mieć bezpieczne i spokojne społeczeństwo, to potrzeba, aby inteligencja i politycy wzięli na siebie śmiałość zapanowania nad sytuacją. Nielegalnych imigrantów nie można dłużej tolerować. Prawa, teraz nazbyt tolerancyjne, powinny zostać natychmiast zrewidowane, a ci, którzy grają w „dobrych” powinni zostać poddani ostracyzmowi. 

Na nic się nie zdało, że rząd Niemiec, aby nie pogarszać nastrojów społecznych, wezwał policję do nieujawniania lekkich przestępstw dokonanych przez obcokrajowców. Z powodu tej cenzury i przemilczenia doszło do wydarzeń w noc sylwestrową. A te wydarzenia mogą tylko zwiększyć rosnącą przepaść między codziennymi życiowymi potrzebami ludności i politykami. 

Jeśli nie położy się kresu temu zdecydowanie, ze zdrowym rozsądkiem i bez „dobroci”, to ryzyko wyginięcia zagrozi nie tylko Europie, ale i samemu istnieniu europejskich wartości.

Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie zawsze zgadzają się ze zdaniem redakcji

Zobacz również:

Niemcy: policjanci zostali poinstruowani, by nie afiszowali przestępstw migrantów
Niemieckie sieci społecznościowe mają teraz 24 godz. na usunięcie obelg w stronę migrantów
Około tysiąca migrantów szturmowało Eurotunel we Francji
Tagi:
kryzys, migranci, Mario Sommossa, Włochy, Europa
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz