23:52 09 Lipiec 2020
Świat
Krótki link
23769
Subskrybuj nas na

Nowe szczegóły strzelaniny podczas Euromajdanu.

Plac Niepodległości w Kijowie
© Sputnik . Andrey Stenin
Dowódca batalionu ochotniczego „Zahid-2” Iwan Bubienczyk udzielił obszernego wywiadu czasopismu internetowemu „Bird in Flight”, w którym szczegółowo opowiedział o tragicznych wydarzeniach z 20 lutego 2014 roku na kijowskim Majdanie.

Bubienczyk przyznał się, że strzelał do funkcjonariuszy „Berkuta” najpierw z okna sąsiedniego budynku, a  następnie, chowając się za tarczami aktywistów, na ulicy Instytuckiej. Za swój główny cel wybrał „tych, którzy wydawali rozkazy”.

— Mówią, że strzelałem w tył głowy, i to prawda. Tak wyszło, że stali do mnie plecami. Nie mogłem czekać, aż się odwrócą. Jak Bóg pokierował, tak zostało zrobione – powiedział aktywista „Bird in Flight”.

Uczestnik wydarzeń na Majdanie poinformował, że do zamordowania dwóch dowódców „Berkuta” wystarczyły mu jedynie dwie kule. – Odległość była nieduża, dlatego na dwóch dowódców wystarczyły tylko dwie kule – powiedział. Reszty „nie trzeba było zabijać”, bo strzelał im w nogi.

— Strzelałem, tworząc wrażenie, jakbyśmy mieli 20-40 automatów. Prosiłem chłopaków, by zrobili mi niewielki otwór między tarczami. Ktoś może nie chcieć tego słuchać… Łzy płynęły im z radości. Rozumieli, że bez broni nie damy rady – opowiada Bubienczyk.

„Berkut” odpowiedział ogniem. Rosła liczba ofiar, a sytuacja wymknęła się spod kontroli.

Protesty na Majdanie
© Sputnik . Andrey Stenin
Protesty na Majdanie

— To były trudne chwile, bo rozumiałem, że mogłem powstrzymać śmierć chłopaków. Różni ludzie na Majdanie – nie powiem, kto konkretnie, ale byli to ludzie z określoną pozycją – obiecali mi, że będą naboje. Wierzyłem, biegałem z jednego miejsca na drugie… Mówią, że na Majdanie było dużo broni. Ale to nie prawda. W przeciwnym razie nikt nie pozwoliłby na to, by strzelano do naszych chłopców – zaznaczył Bubienczyk.

O swojej roli w lutowych wydarzeniach na Majdanie Iwan  Bubienczyk po raz pierwszy opowiedział w 2014 roku, ale wtedy jego historia nie trafiła do szerokiej publiczności.

Opowieści o tajemniczych snajperach, którzy strzelali do uczestników wydarzeń, wydawały się prawdą. Ukraińskie i zachodnie media jednogłośnie oskarżały milicję oraz ówczesnego prezydenta Wiktora Janukowycza, którzy rzekomo osobiście wydał „zbrodniczy rozkaz”.

Jednak później w internecie pojawiło się nagranie dźwiękowe, na którym minister spraw zagranicznych Estonii   Urmas Paet i Wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Catherine Ashton rozmawiali o związkach snajperów z Majdanu z liderami opozycji.

— Coraz wyraźniej widać, że za snajperami stał nie Janukowycz, a ktoś z nowej koalicji – powiedział Paet, który powoływał się na słowa lekarki Olgi Bogomolec, która pomagała rannym na Majdanie.

Mówiono również o „rosyjskim śladzie” w tych tragicznych wydarzeniach na Majdanie. Były szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy  Wałentyn Naływajczenko twierdził, że rzekomo pewien rosyjski urzędnik zimą 2014 roku przebywał w Kijowie i wydawał służbom bezpieczeństwa rozkazy, by strzelały do protestujących. Jednak i te głośne oświadczenia nie potwierdziły się.

— Poprosiłem Naływajczenkę o pokazanie nam jakiś dokumentów, które by to potwierdzały. Do tej pory ich nie ma. Dlatego teraz nie mam informacji o tym, że w śmierci „Niebiańskiej Sotni” istnieje rosyjski ślad. Z tych materiałów, które obecnie posiadamy, nie można wyciągnąć takiego wniosku. Nie dlatego, że nie możemy lub nie chcemy tego udowodnić, ale nie mamy dziś podstaw, by tak mówić – powiedział prokurator generalny Ukrainy Wiktor Szokin w wywiadzie dla ukraińskiej gazety „Viesti”.

Głównymi podejrzanymi w tej sprawie są obecnie funkcjonariusze „Berkuta” Dmitrij Sadownik, Siergiej Zinczenko i Paweł Abroskin. Ukraińskie władze oskarżają ich o śmierć 39 osób.  Głównym dowodem, na którym opierają swoje oskarżenia ukraińskich śledczych w sprawie Sadownika, jest fotografia, na której stoi on w masce i z bronią, trzymaną w obu rękach. W materiałach zaznaczono, że „jego palce są wyraźnie widoczne”.

Jednak Sadownik ma tylko jedną rękę: drugą stracił sześć lat temu w wyniku nieszczęśliwego wypadku, a mianowicie wybuchu granatu na ćwiczeniach. – W rzeczywistości nie może strzelać. Te oskarżenia są grą polityczną – powiedział RT adwokat oskarżonego Siergiej Wiłkow.

Nawet krewni ofiar na Majdanie mają wątpliwości co do tego, że śledztwo jest uczciwe. – Śledczy mają zbyt mało dowodów, by udowodnić winę tych trzech mężczyzn – powiedział Władimir Bondarczuk, syn jednej z ofiar z 20 lutego. Stworzył organizację jednoczącą 70 rodzin, która domaga się obiektywnego i uczciwego śledztwa.

Do funkcjonariuszy „Berkuta” strzelano z broni bojowej: w ich tarczach znaleziono otwory po kulach z karabinu kalibru 7,62 mm.

Według rezultatów różnych ekspertyz, większość kul, które doprowadziły do 49 ofiar śmiertelnych, wystrzelono z karabinu Kałasznikowa, które posiadał na swoim wyposażeniu „Berkut”. Jednak właśnie z tej broni, jak przyznał Iwan Bubienczyk, strzelał on do funkcjonariuszy.

W okresie od 30 listopada 2013 roku do 14 kwietnia 2014 roku w Kijowie zginęło w trakcie protestów 106 osób, które nazywa się „Niebiańską Sotnią”. Większość z nich poniosło śmierć 20 lutego w wyniku ostrzału snajperskiego na ulicy Instytuckiej.

Zobacz również:

Merkel: UE popiera tworzenie stref bezpieczeństwa dla Syryjczyków
Kreml skomentował apel Erdogana i Obamy o „zaprzestaniu rosyjskich nalotów w Syrii”
Turcja znowu ostrzelała pozycje Kurdów w Syrii
Tagi:
Niebiańska Sotnia, akcja protestacyjna, Berkut, Majdan, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz