12:34 23 Wrzesień 2020
Świat
Krótki link
10352
Subskrybuj nas na

Konflikt między FBI i Apple, który wyszedł już poza granice Ameryki, coraz bardziej przypomina wygodny powód, aby skończyć z prawem Amerykanów do prywatności. To mogłoby pozostać wewnętrzną sprawą Ameryki, jeśli z amerykańskich gadżetów nie korzystaliby ludzie na całym świecie – pisze gazeta „Wzgliad”.

Hillary Clinton i Donald Trump
© REUTERS / Craig Lassig/Jay LaPrete
Formalną przyczyną konfliktu pomiędzy FBI i Apple był  iPhone Saida Faruka, członka zakazanej w Rosji i wielu innych państwach organizacji Państwo Islamskie, który 2 grudnia zeszłego roku zabił 16 i ranił 24 osoby w kalifornijskim mieście Saint-Bernardino. W ramach śledztwa w sprawie tego zamachu agenci musieli sprawdzić telefon komórkowy zabójcy. Z nakazem sądowym w ręku śledczy udali się do Apple, aby firma udzieliła im odpowiedniego wsparcia technicznego. 

Do Apple już nieraz przychodzono z podobnym nakazem, toteż prawnicy odpowiedzieli rutynowo, że gotowi są do współpracy, ale jest problem – szyfrowanie dla produkcji Apple stworzone zostało w taki sposób, że otrzymać dostęp do zakazanych danych bez klucza jest praktycznie niemożliwe. 

Agentów taka odpowiedź nie zadowoliła, a echo medialne sprawy śledczej pozwoliło FBI nacisnąć na Apple z całą mocą. W chwili obecnej FBI chce, aby Apple opracowała nową wersję swojego systemu operacyjnego, z wmontowaną „bramką”, pozwalającą obejść szyfrowanie. Ten system ma być zainstalowany na iPhone terrorysty, w wyniku czego FBI otrzyma dostęp do wszystkich danych. Z kolei FBI obiecuje, że nie będzie się tą bramką więcej posługiwać i bez decyzji sądu nie będzie ona instalowana w  innych telefonach. 

16 lutego sąd okręgowy Los Angeles stanął po stronie organów porządkowych i zobowiązał kompanię Apple do wypełnienia żądania FBI w ciągu tygodnia. 

Bombowiec B-1B Lancer
© AFP 2020 / Ciara Wymbs/ US Air Force
Od razu po pierwszym werdykcie sądu szef Apple Tim Cook opublikował na stronie firmy list otwarty do użytkowników.  Jego treść można przekazać w dwóch punktach. Po pierwsze, w FBI pracują dobrzy chłopcy z uczciwymi zamiarem, jednak trudno uwierzyć, że otrzymawszy nie poddający się kontroli „uniwersalny klucz, który może otworzyć setki milionów zamków” FBI skorzysta z niego tylko raz. Po drugie, sam fakt istnienia tego typu oprogramowania tworzy ryzyko, że wpadnie on w niepowołane ręce i będzie wykorzystany w przestępczych celach do dostępu do telefonów komórkowych ludzi na całym świecie. 

Jest jeszcze trzeci punkt,  o którym Cook nie napisał: stworzenie tego typu oprogramowania i publiczne przekazanie go do FBI będzie czarnym PR dla Apple i pewna część użytkowników odejdzie do konkurencji. 

Na chwilę obecną Apple kategorycznie odmawia spełnienia żądań FBI i zamierza procesować się z nimi aż do najwyższych instancji, a póki co próbuje ściągnąć na swoją stronę opinię publiczną. 

Osiem-dziesięć lat temu jedną z głównych przyczyn krytyki administracji Georga Busha juniora był „akt patriotyczny”, czyli ustawa dająca służbom specjalnym nadzwyczajne pełnomocnictwa w zakresie śledzenia obywateli. Odpowiedzią społeczeństwa na te działania władz było wzmocnienie protokołów szyfrowania. Po dwóch kadencjach prezydenta-demokraty widać, że w tej kwestii Obama okazał się nie „prezydentem-nadzieją”, ale kontynuatorem polityki Busha. 

Zresztą widać to było już wtedy, kiedy laureat Pokojowej Nagrody Nobla odmówił amnestii dla Edwarda Snowdena. 

Zobacz również:

Bronisław Komorowski: Wałęsa to wielka i dobra marka Polski na świecie
Analityk: USA mogą wypchnąć Rosję z rynku ropy naftowej w Ameryce Łacińskiej
Asad obiecał opozycji amnestię, jeśli złoży broń
Tagi:
Apple, FBI, Barack Obama, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz