12:57 21 Wrzesień 2020
Świat
Krótki link
4451
Subskrybuj nas na

Jakie skutki prawne będzie miała decyzja rządu Węgier o przeprowadzeniu referendum na temat obowiązkowych limitów dla migrantów? Dlaczego państwa coraz częściej opowiadają się za referendum broniąc swojego stanowiska na szczeblu Unii Europejskiej?

Węgierski rząd zrealizował to, o co na razie bez powodzenia zabiegają były prezydent Czech Vaclav Klaus, który zebrał 100 tysięcy podpisów, popularny polski ruch Kukiz'15, oraz szereg słowackich polityków. Victor Orban ogłosił przeprowadzenie referendum w sprawie obowiązkowych limitów Unii Europejskiej na przyjęcie uchodźców. Odpowiedni wniosek został już skierowany do Centralnej Komisji Wyborczej w państwie. „Rząd reaguje na życzenia opinii publicznej. Uważamy, że wprowadzenie limitów bez uwzględnienia opinii obywateli to przestępstwo, nadużycie władzy”, powiedział premier. Termin referendum na razie nie został wyznaczony, za to wiadomo, jakie będzie na nim zadanie pytanie: czy obywatele są gotowi na przyjęcie cudzoziemców do swojego państwa bez zgody parlamentu? Węgierska inicjatywa znalazła nieoczekiwane poparcie u sekretarza stanu ds. bezpieczeństwa i sprawiedliwości Holandii Klaasa Dijkhoffa, tj. ze strony państwa, które w ciągu całej swojej historii tylko jeden raz przeprowadziło referendum, oraz które (co ważniejsze!) dziś przewodzi Unii Europejskiej. A jakie są reakcje w samych Węgrzech na nadchodzące głosowanie w sprawie limitów? Na to pytanie agencji Sputnik odpowiada były doradca premiera Węgier, profesor politologii László Kemény:

„Wielu polityków w Europie nie widzi innej możliwości obrony interesów narodowych, toteż uciekają się do „ciężkiej artylerii” – woli narodu, jako ostatniego argumentu w sporze z Brukselą. Victor Orban już otrzymał poparcie obywateli dla swojej polityki migracyjnej. Jego partia Fides zebrała półtora miliona podpisów pod petycją. A i parlament nie raz zatwierdzał politykę migracyjną premiera. To nic dziwnego. Węgry znalazły się wśród państw, na które bardzo mocno naciska fala migracyjna, dochodziło u nas do blokady pociągów z uchodźcami, a teraz zamierza się zbudować mur na granicy z Rumunią. Węgry złożyły skargę do Trybunału Europejskiego, ponieważ nie chciały przyjmować uchodźców według obowiązkowych limitów. A wszystko dlatego, że problem na szczeblu Unii Europejskiej znajduje się w zawieszeniu. Czy premier w tej sytuacji powinien zwracać się do ludności po utwierdzenie polityki migracyjnej? Nie wiem, wyniki nie będą mieć mocy prawnej na poziomie Unii Europejskiej. Z tego premier musi sobie zdawać sprawę. Zatem po co cała ta historia? Odpowiedź, paradoksalnie, leży wewnątrz samej węgierskiej sytuacji politycznej. Opozycja od dawna domaga się referendum w sprawie najważniejszych dla obywateli kwestii. Na przykład, aby sklepy były czynne w weekendy, aby nie niszczyć programów szkolnych, wstawiając, zamiast głównych przedmiotów wf, historię religii, czy śpiew. Wiadomo, że odpowiedź obywateli będzie na niekorzyść władz. Toteż władze postanowiły zaatakować pierwsze, ogłaszając referendum w sprawie, w której najprawdopodobniej większość poprze rząd. Przy czym Orbana trudno za to winić. Główny problem, którego Unia Europejska nie może nijak rozwiązać, nieuchronnie staje się kartą przetargową w grze politycznej, szczególnie przed wyborami. Tym wyjaśnia się również zaostrzenie retoryki w stosunku do migrantów, którą obserwujemy w chwili obecnej w ustach słowackiego premiera Roberta Fico. Na Słowacji, o ile wiem, wybory parlamentarne odbędą się już na początku marca. Węgrzy będą jeszcze dwa lata czekać, jeśli nie dojdzie oczywiście do jakiegoś nadzwyczajnego wydarzenia, jak było poprzednim razem…” 

Zobacz również:

„CyberBerkut” ogłosił plany Kijowa odnośnie zerwania referendum w Holandii
Soros dał pieniądze na referendum ws. Ukrainy w Holandii
Wielka Brytania przyjęła ustawę o przeprowadzeniu referendum ws. wystąpienia z UE
Tagi:
uchodźcy, referendum, Viktor Orban, Węgry
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz