16:27 20 Listopad 2017
Warszawa+ 3°C
Moskwa+ 2°C
Na żywo
    Zniszczona wioska Trudowskie w rejonie petrowskim obwodu donieckiego

    Kijów całkowicie przegrał południowy wschód

    © Sputnik. Dan Levy
    Świat
    Krótki link
    151268650

    Dwa lata temu Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy podjęła decyzję w sprawie rozpoczęcia operacji antyterrorystycznej na wschodzie państwa. W czasie konfliktu w Donbasie, według najnowszych danych, zginęło ponad 9 tys. osób, 21,44 tys. zostało rannych, około 30,2 tys. ucierpiało.

    W warunkach działań zbrojnych kilkaset tysięcy ludzi opuściło swoje domy i zostało uchodźcami. 

    Decyzję w sprawie rozpoczęcia operacji antyterrorystycznej zatwierdził Aleksander Turczynow, który wówczas pełnił obowiązki prezydenta. Ogłoszenie rozpoczęcia operacji antyterrorystycznej w gruncie rzeczy stało się końcowym etapem przewrotu państwowego i zniszczenia ustroju konstytucyjnego na Ukrainie. Armia wbrew zasadom konstytucji, została skierowana przeciwko ludności cywilnej. 

    Po referendach w obwodzie donieckim i ługańskich, na których większość mieszkańców tych regionów opowiedziała się za oddzieleniem się od Ukrainy, konfrontacja zbrojna stała się codziennością. 

    Petro Poroszenko, który odniósł zwycięstwo w nadzwyczajnych wyborach prezydenckich na Ukrainie opowiedział się za aktywizacją działań zbrojnych i obiecał zakończyć operację zbrojną w najkrótszym terminie. 

    W lutym 2015 roku w Mińsku odbyły się rozmowy w sprawie uregulowania konfliktu w „normandzkim formacie". Proces pokojowy ruszył, lecz Kijów nie spieszy się z wykonaniem osiągniętych porozumień, jak zwykle oskarżając Moskwę o ich naruszenie. 

    Politolog, wiceprzewodniczący Izby Publicznej Republiki Krymu, przewodniczący fundacji Instytut Badań Społeczno-Gospodarczych i Badań Politycznych w Krymskim Okręgu Federalnym Aleksander Formanczuk uważa, że Kijów całkowicie przegrał w walce przeciwko południowemu wschodowi.

    „Kijów osiągnął całkowicie odwrotny wynik niż zamierzony. Na fali strachu po odzyskaniu Krymu przez Rosję ukraińskie władze zdecydowały się na to, żeby się zrewanżować. Ta operacja była aktem rewanżu i zastraszenia. Jednak w praktyce całkowicie przegrały południowy wschód. Swoimi działaniami odwrotnie popchnęły ludzi do ściślejszej konsolidacji. Obecnie jest oczywiste, że DRL i ŁRL już nie da się postawić na kolana. Kijowskie władze nie będą już mogły pogłębiać konfliktu w odpowiednim kierunku. Co by nie robiły, jakby nie zasłaniały się europejskimi hasłami, niepowodzenie referendum w Holandii pokazało, że Europa coraz jaśniej sobie uświadamia, w jakim bagnie ugrzęzła Ukraina i czym to może się skończyć, w tym dla Europy" — powiedział Aleksander Formanczuk. 

    Zdaniem byłego ukraińskiego polityka Wadima Kolesniczenki, operację antyterrorystyczną można scharakteryzować jako operację zastraszenia i usunięcia inaczej myślących. Kijów w ogóle nie spieszył się z ostatecznym zakończeniem operacji antyterrorystycznej ani z realizacją mińskich porozumień. 

    „Kiedy władze są pytane, przeciwko komu walczą w Donbasie, twierdzą: przeciwko Rosjanom. Natomiast na pytanie, dlaczego zabijacie obywateli Ukrainy, odpowiedzi nie ma. W tym tkwi cała prawda o tak zwanej operacji antyterrorystycznej. Powstrzymanie tego w gruncie rzeczy bandyckiego ataku na cywilów jest niemożliwe — władze nie są na to przygotowane. Ponieważ gdy tylko zostaną powstrzymane działania zbrojne, około 40-50% budżetu państwowego zostanie w skarbie — a jest to ogromna kwota, która uzupełni kieszenie oligarchów, którzy troszczą się na wojnie o swój biznes. Poza tym władze będą musiały odpowiedzieć za zabójstwo 9 tys. osób, obywateli Ukrainy — kobiet, starszych osób i dzieci, którzy nie mają z wojną żadnego związku". Władze nie mogą odpowiedzieć jeszcze na jedno pytanie: po co została zniszczona infrastruktura na jednej czwartej terytorium Ukrainy? Oto dlaczego mińskie porozumienia są realizowane z takim trudem. Jednocześnie bardzo wygodnie jest oskarżać o wszystko Rosję. Jednak czemuś do tej pory nie odnotowano wsparcia wojskowego Donbasu ze strony Rosji. Gdy tylko władze w Kijowie uznają, że Rosja nie jest stroną konfliktu, to okaże się, że to oni rozpętali wojnę bratobójczą, co podlega trybunałowi wojskowemu. Dlatego nikt z nich oczywiście na to się nie zgodzi" — uważa Wadim Kolesniczenko. 

    Zobacz również:

    „Donbas łączy ludzi dobrej woli - i Polaków, i Finów i Szwajcarów"
    OBWE odnotowuje wzrost liczby naruszeń w Donbasie
    Szef DRL: wzrasta tendencja do siłowego rozwiązania konfliktu w Donbasie
    Tagi:
    działania zbrojne, Donbas, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz