22:48 15 Styczeń 2021
Świat
Krótki link
15502
Subskrybuj nas na

Kijów wstrzymał próby czołgu „Azowiec". Powód: nieprofesjonalna optyka celownicza. Na samochodzie pancernym zamiast specjalnej kamery zamontowano "oczko" wideodomofonu.

Jak pisze ukraiński portal whoswhos.org, cytowany przez RG, przetarg na dostawę optycznego i elektronicznego oprzyrządowania dla pojazdu pancernego wygrała firma Awikos. Cena kontraktu — 1,5 mln hrywien (60 tys. dol.).

Wykonawca nie wywiązał się ze zobowiązań, ani w zakresie terminu dostawy, ani nomenklatury, ani jakości — czytamy w oświadczeniu grupy inżynieryjnej przeprowadzającej próby czołgu. Urządzenia dostarczone przez grupę Awikos nie odpowiadają wymaganym normom, które musi spełniać aparatura z grupy 10 GOST В20.39.304-85. Dostawca wykonał je z tanich elementów chińskiej produkcji codziennego użytku.

„Obwodów elektrycznych nie pokryto specjalnym lakierem dla protekcji lutowanych złączy. W optyce celowniczej wykorzystano elementy codziennego użytku wykorzystywane w wizjerach czy też wideodomofonach. W charakterze węzła mocującego telewizyjnej matrycy i obiektywu użyto nasadkę z tworzywa sztucznego, która nie wytrzyma wstrząsów, na jakie narażony jest pojazd" — wyliczają inżynierowie. Prokuratura Wojskowa i służba bezpieczeństwa Ukrainy już zajęły się sprawą.

Przypomnijmy: próby gąsienicowego wozu „Azowiec" ruszyły w marcu. Jak powiedział jeden z twórców, członek pułku specjalnego przeznaczenia „Azow", ich „dziecko" przedstawia sobą czołg miejski, któremu za wzór posłużył przekształcony w buldożer czołg T-64. Stary pojazd został przywrócony do stanu gotowości bojowej po tym, jak „odziano" go w nowy kadłub wyposażony w osłony dynamiczne. Na dachu pojazdu umocowano moduły bojowe ze sprzężonymi działkami kalibru 30-mm, karabinami maszynowymi PKT i pociskami przeciwpancernymi Stugna. Według zamysłu konstruktorów załoga czołgu widzi otoczenie wyłącznie przez telekamery, choć dla dowódcy przewidziano panoramiczny celownik z termowizorem, a do jego budowy wystarcza kamera niedrogiego smartfonu i termometr.

Ukraiński czołg stał się przedmiotem wielu dowcipów i ironicznych komentarzy. Wicepremier rosyjskiego rządy Dmitrij Rogozin przezwał go na przykład „śmieciowym czołgiem", snując domysły, że „Azowiec" zlutowano z pojemników dla odpadów. Abstrahując od całej innowacyjności pojazdu, „Azowiec" konstrukcją i wyglądem przypomina pojazd pancerny M2 Bradley pierwszej wersji, z 1981 roku. Na konstrukcję wozu wydano 5 mln dolarów, zebranych wśród ukraińskich obywateli i postronnych organizacji.

Zobacz również:

Kreml: Rosja nie stwarza dla nikogo zagrożenia
Media: wystrzelony z kosmodromu Wostocznyj studencki satelita nie nawiązał łączności
Rosyjska soja i pszenica w Japonii
Tagi:
czołg, "Azowiec", Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz