05:20 14 Grudzień 2017
Warszawa-1°C
Moskwa+ 0°C
Na żywo
    Warzywa w sklepie

    Głodny i biedny złodziej to nie przestępca?

    © AP Photo/ Alexander Zemlianichenko
    Świat
    Krótki link
    9610

    Kradzież jedzenia z głodu i braku możliwości kupienia go nie jest przestępstwem?

    W 2011 roku 36-letni bezrobotny obywatel Ukrainy Roman Ostriakow ukradł w supermarkecie w Genui dwa kawałki sera i opakowanie kiełbasek na sumę 4,07 euro. Na kasie Ukrainiec zamierzał opłacić tylko suchary. Oskarżono go o kradzież i skazano na 6 miesięcy więzienia i grzywnę w wysokości 100 euro, poinformowały włoskie media. 

    Najwyższy Sąd ostatniej instancji uchylił wyrok: to przestępstwo nie jest karalne. Mężczyzna postąpił tak, ponieważ nie miał za co kupić jedzenia. 

    Sputnik Italia porozmawiał z Fabrizio, kierownikiem jednego z oddziałów dużego rzymskiego supermarketu. 

    - Sąd kasacyjny uznał bezdomnego Ukraińca za niewinnego, kradzież w supermarkecie nie została uznana przez ostatnią instancję za karalne przestępstwo. Co Pan sądzi na ten temat?

    — Kradzież towaru w każdym wypadku jest karalna. Według istniejących zasad, jeśli suma kradzieży jest poniżej pewnej kwoty, to problem nie powinien być rozwiązywany sądownie. 

    Ten przypadek jest szczególny, mowa tu o głodnym bezdomnym człowieku. Zgodnie z zasadami, teoretycznie, jeśli do supermarketu zwraca się bezdomny z prośbą o pomoc, to supermarket powinien mu coś dać. Ten człowiek powinien otwarcie powiedzieć o swojej potrzebie. To dotyczy również restauracji. W tej sytuacji decydujący jest czynnik głodu. 

    - Czy Pana zdaniem bezdomny Ukrainiec w Genui dokonał przestępstwa czy nie? 

    - To jest przestępswo, ale on nie został ukarany. Moim zdaniem, ten człowiek dokonał przestępstwa, ukradł produkty ze sklepu. 

    - Jeśli do takiej sytuacji doszłoby w Pana sklepie, jak by Pan zareagował?

    — W razie, jeśli człowiek może opłacić dane towary, to powinien za nie zapłcić. Ten człowiek chciał zapłacić za część towarów, prawda? W takiej sytuacji na pewno nie pociągałbym go do odpowiedzialności. A jeśli ktoś nabrałby cały plecak drogiego sera Parmigiano Regiano to moim zdaniem należałoby go bezzwłocznie aresztować. 

    -Czy w Pana sklepie zdarzało się, aby bezdomni kradli towary?

    — Tak, tutaj wszystko zależy od sumienia każdego z nas. Decyduje ten pracownik sklepu, który w danej chwili znajduje się na miejscu zdarzenia. Jeśli widzisz, że przed tobą biedny, głodny człowiek, to puszczasz go. Jeśli człowiek mógłby zapłacić, to pownien to zrobić. Sąd we Włoszech za takie małe sumy nawet nie zaczyna procesu. W przypadku kradzieży w supermarkecie w Genui mowa o zaledwie 4 euro. 

    -W Pana supermarkecie dochodziło do takich zdarzeń?

    — Tak, wiele osób w ten sposób stara się wyżyć. 

    - I często to się zdarza?

    — Codziennie. Nieważne, kto to zrobił, to może być imigrant, Włoch albo emeryt. Jeśli ktoś ukradnie opakowanie parówek, to można na to przymknąć oko. Ale kiedy ktoś nabiera produktów spożywczych na drogą kolację, na przykład kradnie rybę, krewetki czy coś w tym rodzaju, to już zupełnie inna historia. 

    Zobacz również:

    Media: ukraińskie sklepy wypełni tania żywność z UE
    W Kijowie głodny mężczyzna grożąc nożem zażądał w sklepie chleba
    Nieznani uzbrojeni sprawcy zajęli sklep pod Paryżem
    Tagi:
    głód, kradzież, supermarket, Roman Ostriakow, Włochy, Genua
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz