22:57 14 Sierpień 2020
Świat
Krótki link
3410
Subskrybuj nas na

„Widzieć, jak ludzie w Syrii nie poddają się i nadal marzą o dawnym kwitnącym kraju, było największą lekcją, jaką dała mi Syria” - powiedział w wywiadzie dla Sputnika kubański korespondent Miguel Fernandez.

Przez prawie rok Kubańczyk Miguel Fernandez był jedynym dziennikarzem z półkuli zachodniej, który posiadał stałą akredytację w Damaszku. Pracując jako korespondent dla agencji Prensa Latina, reprezentowanej w Syrii od początku konfliktu w 2011 roku, poznał on tę wojnę od wewnątrz. Po powrocie do Hawany Miguel Fernandez podzielił się swoimi wrażeniami z radiem Sputnik.

„Pierwszą rzeczą, którą wzbudza wojna — to strach. Mimo tego, że na pierwszy rzut oka Damaszek żyje zwyczajnym życiem: jeżdżą tam autobusy, ludzie siedzą w kawiarni i chodzą na zakupy, dzieci ubrane w mundurki szkolne chodzą na zajęcia. I nagle, kiedy jechaliśmy taksówką, przed nami spadł pocisk, który trafił w grupę ludzi. Byli zabici i ranni… Dziwi mnie odporność Syryjczyków w obliczu przeciwności wojny” — powiedział Miguel Fernandez.

Jednym z jej największych wstrząsów w trakcie jego pobytu w Syrii kubański korespondent nazwał przejęcie Palmiry przez bojowników PI (grupy terrorystycznej zakazanej w Rosji i innych krajach) w maju 2015 roku.

„Palmira jest jednym z dziesięciu pomników światowego dziedzictwa UNESCO w Syrii, oazą wypełnioną mistyczną historią. To okropne wrażenie widzieć na nagranych przez bojowników PI kadrach, jak niszczony jest starożytny Łuk Triumfalny i inne zabytki. Straszna scena, której nigdy nie zapomnę — jak pod kierownictwem PI dzieci zabijają 50 klęczących jeńców żołnierzy syryjskich. Prawdopodobnie ten moment najbardziej utkwił mi w pamięci, ponieważ poczułem, że wojna nadchodzi nie tylko przeciwko Syrii, jest to wojna przeciwko całej ludzkości, przeciwko naszym wartościom, naszemu dziedzictwu” — wspomina Miguel Fernandez.

Według kubańskiego korespondenta zwykli Syryjczycy mają bardzo ciepłe podejście do Rosjan.

„Jestem blondynem i mam jasne oczy, dlatego byłem często brany za Rosjanina i ciepło przyjmowany. Syryjczycy wierzą w Rosję. Byłem tam, gdy Rosja przystąpiła do wojny we wrześniu 2015 roku, i widziałem, że Syryjczycy przyjęli to jako wsparcie, jako przejaw solidarności. Ponad rok wcześniej Stany Zjednoczone stanęły na czele międzynarodowej koalicji w walce z PI i nie było widać żadnych rezultatów. Zaś rosyjskie lotnictwo w ciągu pierwszych 30 dni bombardowań było w stanie zniszczyć 40% infrastruktury PI. Lotnictwo Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników nie było w stanie osiągnąć tego w ciągu roku. Ich naloty często dotykały syryjską infrastrukturę, szpitale, szkoły. Rosyjskie bombardowania były dokładne, ponieważ wszystkie działania były koordynowane z Syryjczykami, aby osiągnąć maksymalną efektywność i nie szkodzić ludności cywilnej. Konflikt syryjski stał się również idealnym poligonem do tego, aby Rosja zademonstrowała swoją broń i potęgę. Rosyjska obecność w Syrii zatrzymała zachodni zamiar wywołania rozpadu Bliskiego Wschodu” — uważa Miguel Fernandez.

Zobacz również:

Syria przed wyborami - „Najważniejsze to przywrócić zaufanie"
Asad: po wojnie Syria może wpływać na świat arabski i islamski
Syria: mieszkańcy Rakki zbuntowali się przeciwko dżihadystom z Państwa Islamskiego
Tagi:
Daesh (Państwo Islamskie), Kuba, Rosja, Syria, Palmira
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz