Widgets Magazine
05:33 21 Sierpień 2019
Miekszańcy Okinawy protestują przeciwko amerykańskiej bazy

Mieszkańcy Okinawy protestują przed bazą USA w związku z zabójstwem Japonki

Photo : EPA
Świat
Krótki link
13456

Przed bazą Kadena w Okinawie trwa akcja protestacyjna związana z zabójstwem Japonki, o które znów oskarżany jest obywatel Stanów Zjednoczonych.

„Dopóki będą tutaj bazy, dopóty podobne incydenty będą się powtarzały" — powiedział w rozmowie z japońskim nadawcą NHK jeden z uczestników akcji protestu. Informacja o zdarzeniu i proteście pojawiła się m.in. w gazecie "The Guardian".

32-letni obywatel Stanów Zjednoczonych Kenneth Franklin Shinzato został oskarżony o próbę skrycia zwłok 20-letniej Riny Shimabukuro. Media podają, że Amerykanin przyznał się już do winy, a w jego samochodzie znaleziono ślady krwi.  

Kobieta została uznana za zaginioną 28 kwietnia, po tym, jak w przeddzień wieczorem wyszła z domu na spacer, o czym napisała w sieci społecznościowej swojemu narzeczonemu. Następnego dnia rano mężczyzna zgłosił się na policję.

Organy porządkowe określiły miejsce, w którym jej telefon przestał wysyłać sygnał GPS, i ustaliły, że jednym z samochodów, który przejeżdżał przez rejon w dzień zaginięcia Japonki, był samochód Amerykanina Kennetha Franklina Shinzato.

W Japonii już wcześniej dochodziło do przestępstw popełnianych przez amerykańskich wojskowych lub pracowników baz. Jednym z najbardziej skandalicznych przestępstw, do którego doszło w Okinawie, był gwałt na młodej Japonce dokonany przez dwóch żołnierzy piechoty morskiej. Wojskowi byli przypisani do bazy lotniczej Fort Worth w Teksasie i w momencie popełnienia przestępstwa byli w Okinawie na krótkim wyjeździe służbowym. W nocy przed powrotem do USA napadli na młodą kobietę. Incydent odbił się szerokim echem i wywołał masowe protesty.

Dyrektor Instytutu Planowania Strategicznego i Prognozowania, doktor nauk politycznych, profesor Aleksander Gusiew uważa, że zbrodnie popełniane przez amerykańskich wojskowych w Japonii można już nazwać tendencją.

„Przecież to się powtarza z roku na rok — albo gwałty, albo zabójstwa. Przez ostatnie 20 lat do takich incydentów dochodziło dość często. Na przykład w marcu tego roku miał miejsce oburzający przypadek, kiedy to amerykański wojskowy zgwałcił młodą dziewczynę dosłownie na oczach Japończyków, na przystanku autobusowym. Kiedy na oczach zwyczajnych obywateli dochodzi do gwałtu, trudno to opisać słowami. Nic dziwnego, że protesty rosną. Ale Amerykanie będą trzymać się kurczowo Okinawy" — powiedział Gusiew na antenie radia Sputnik.

Jego zdaniem, do zbrodni popycha amerykańskich wojskowych poczucie bezkarności.

„Jeśli zebrać wszystkie amerykańskie bazy wojskowe, a ich w sumie 94, i wszystkich odbywających tam służbę wojskowych, których jest 50 tys., to zrozumiemy, że to prawdziwe państwo w państwie. Tam nie panuje w zasadzie żadne prawo. Amerykanie, którzy się tam znajdują to ludzie dość młodzi, o niskim poziomie wykształcenia, żyjący ponadto w poczuciu bezkarności, który popycha ich do popełniania takich czynów, za które, nota bene, nie otrzymują ciężkiej kary. Popełniają zbrodnie, wykorzystując to, że nikt nie będzie ich sądzić. Zwyczajnie wracają do swoich miast, do których są przypisani, posiedzą tam parę dni, jak to się mówi, na odwachu, i na tym się sprawa zakończy" — powiedział Aleksander Gusiew.

Zobacz również:

Zumwalt epatuje technologią, ale nic poza tym
Soczi przekształciło się w stolicę biznesową Azji Południowo-Wschodniej
Obama: „Tylko USA powinny dyktować reguły światowego handlu"
Tagi:
protest, zabójstwo, baza lotnicza, baza wojskowa, Stany Zjednoczone, Okinawa
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz