20:58 20 Październik 2020
Świat
Krótki link
Autor
2191
Subskrybuj nas na

Jednym z najbardziej wyrazistych obrazów dziewiątego festiwalu polskiego kina w Moskwie stał się dramat Krzysztofa Łukaszewicza pod tytułem „Karbala". Nakręcony na podstawie prawdziwych wydarzeń film otrzymał już wiele nominacji na międzynarodowych i polskich festiwalach filmowych. Teraz czas na zawojowanie rosyjskiej publiki.

Organizatorzy planowali, żeby w dzień premiery został zaprezentowany przez samego reżysera, ale z prozaicznej przyczyny — kradzieży samochodu, wraz z paszportem — Krzysztof Łukaszewicz nie mógł uczestniczyć w pokazie. Sam bardzo żałował, że nie spotka się nie tylko z widzami, lecz również ze swoimi rosyjskimi kolegami. Udało się nam porozmawiać z reżyserem przez telefon:

— Czy śledzi Pan na bieżąco nowości kina rosyjskiego?

Małgorzata Skulska
© Zdjęcie : Małgorzata Skulska
Kino rosyjskie jest obecnie w Polsce chyba znacznie bardziej popularne niż kino polskie w Rosji. I uważam, że jest to kino na takim poziomie, że możemy tylko pozazdrościć środków, jako filmowcy, naszym rosyjskim kolegom. Uważam, że kino rosyjskie jest obecnie na najlepszym poziomie, w kręgu europejskiego kina, i śmiało może konkurować na przykład z dorobkiem amerykańskim.

— Czy mógłby Pan wymienić swoich ulubionych rosyjskich współczesnych twórców?

No przede wszystkim Bondarczuk. Jego filmy ogląda się z zapartym tchem, są to duże produkcje, odpowiedniej skali. Bardzo mi się podoba na przykład film „Specyfika narodowego wędkarstwa", wywołał on na mnie duże wrażenie. W pewnym momencie zastanawialiśmy się z kolegami, czy nie warto po prostu w taki żartobliwy sposób „rozprawić się" z naszymi polskimi wadami przez tego typu film. Tak więc generalnie rzecz biorąc, wszyscy, jako filmowcy, obecnie pozostajemy pod wrażeniem rosyjskiego kina. Jeśli chodzi o Karbalę, to też w jakiś sposób chcieliśmy wzorować się na filmie „9 kompania", chociażby nawiązać do stylistyki tego filmu.

Kino Pięć gwiazd na Pawieleckiej.
© Zdjęcie : Wiktoria Danilova
Kino "Pięć gwiazd na Pawieleckiej".

—  Poczynając od lat 90., wielu rosyjskich aktorów zaprasza się do współpracy z polskimi reżyserami, obecnie obserwujemy podobną tendencję: polscy aktorzy grają w kinie rosyjskim. Przykładami mogą być: Daniel Olbrychski, Michalina Olszańska, Paweł Deląg, Karolina Gruszka… Jest to pozytywny fakt, biorąc pod uwagę obecną sytuację polityczną. Czy widzi Pan w tym jakieś korzyści?

Ja myślę, że powinniśmy oddzielać to wszystko i jako filmowcy kontaktować się ze sobą i wspólnie wymieniać się doświadczeniami. Tak więc uważam, że polscy aktorzy powinni grać w rosyjskich filmach, jak i rosyjscy aktorzy powinni grać w polskich produkcjach. Wydaje mi się, że to jest bardzo cenne, że niezależnie od polityki my, filmowcy, możemy się ponad tymi podziałami dogadywać, i każde takie doświadczenie łączy się właśnie z festiwalem filmów polskich w Moskwie, a także festiwalem Sputnik nad Polską w Warszawie. To są bardzo cenne inicjatywy i na tym można budować jakieś porozumienie pokrewnych narodów.

— Gdyby był Pan w Moskwie, odczułby Pan, że rosyjscy widzowie są bardzo zainteresowani nowościami ze świata kina polskiego. Nie pomylę się, jeśli powiem, że pański film „Karbala" w pewnym sensie wyróżnia się na tle pozostałych filmów uczestniczących w festiwalu. Dlaczego wybrał Pan właśnie taki temat?

Może dlatego, że przez lata w Polsce nie było porządnego filmu o tematyce wojennej. W związku z czym uznałem, że warto podjąć taką próbę, zwłaszcza w kontekście tego, co się dzieje teraz w najnowszej historii polskiej, czyli obecności polskich wojsk w konfliktach w Iraku czy też Afganistanie. Wydaje mi się, że podjęcie tego tematu, realizowanie wątku polskich żołnierzy służących na Bliskim Wschodzie, było czymś nowym, odkrywczym, w jakiś sposób ukazywało widzom przede wszystkim historię, której nie znano, bo sama sprawa bitwy o Karbalę, w której brali udział polscy żołnierze, była przez lata skrywana. Potem, jak żołnierze o tym opowiadali, mówili: „Ech, przesadzacie". A tymczasem właśnie tak to wyglądało. W taki sposób film ukazuje sumę wszystkich strachów, jakich doświadczyli polscy żołnierze w Iraku. Suma walki z własnymi słabościami. I także z poczuciem etykiety okupanta, z którą Polakom nigdy nie było łatwo. Zawsze łatwiej nam było walczyć za wolność naszą i waszą, niż w poczuciu tego, że część społeczeństwa irackiego uważa wojska stabilizacyjne za okupantów.

Widzowie zbierają się w holu kina.
© Zdjęcie : Wiktoria Danilova
Widzowie zbierają się w holu kina.

Wydaje mi się, że raczej bardziej interesowała nas nie sama batalistyka, nie efektowność scen czy rozmach, nie to, żeby pokazać obraz w sposób epicki, ale raczej żeby być z kamerą jak najbliżej bohaterów i pokazywać na pierwszym planie to, co oni czują, w ramach tego, jak się rozwija sytuacja wokół nich.

Premiery pierwszego konkursowego dnia.
© Zdjęcie : Wiktoria Danilova
Premiery pierwszego konkursowego dnia.

—  Jednym z wątków scenariusza miała być praca polskiej misji archeologicznej, która miała na celu ochronę światowych zabytków w starożytnym Babilonie. Odnoszę wrażenie, że historia zatoczyła koło, patrząc na obecną tragedię Palmiry…

To się zgadza. To, co się teraz dzieje na obszarze Syrii i Iraku zajętym przez ISIS — sami widzimy po prostu, w jaki sposób oni traktują te zabytki, i praktycznie są to straty nie do odrobienia w sensie dorobku ludzkości. Ale nic, niestety, nie możemy zrobić.

—  Czy ważna jest dla Pana reakcja widzów?

Dla mnie reakcja widzów jest najważniejsza, ponieważ film robi się dla widza, nie dla krytyki albo festiwali. W związku z czym jeżeli widz jest poruszony i czuje, że warto było pójść na ten film do kina, i coś w nim zostaje po obejrzeniu tego filmu — no to znaczy, że film osiągnął swój cel.

Zaledwie chwilę po premierze wiadomo było, że „Karbala" stanęła na wysokości zadania. Sala bardzo ciepło zareagowała na ten obraz. Jedna z uczestniczek pokazu podzieliła się z nami swoimi wrażeniami.

Film tak mną wstrząsnął, że obejrzałam go na jednym wdechu. Często „poza kadrem" w życiu pozostaje wiele rzeczy, o których prości ludzie (w odróżnieniu od polityków, reżyserów i wojskowych) nie wiedzą do momentu, gdy historia ta przechodzi na ekrany kinowe. Jestem bardzo wdzięczna ekipie „Karbali", która przepięknie oddała atmosferę wydarzeń, a także pozwoliła zanurzyć się w historii toczącej się w jednym z gorących punktów naszej planety. Dzięki ich pracy widownia może jeszcze raz upewnić się, jak ważne jest ludzkie życie i pokój na świecie.

Sale filmowe Festiwalu.
© Zdjęcie : Wiktoria Danilova
Sale filmowe Festiwalu.

 

Szkoda, że pan Łukaszewicz sam nie usłyszał tej pochwały, jednak z ręką na sercu obiecał nam, że następnym razem będzie bardziej uważał na swój paszport i z chęcią przyjedzie do Moskwy z nowym filmem.

Zawsze chętne do udzielenia pomocy.
© Zdjęcie : Wiktoria Danilova
Zawsze chętne do udzielenia pomocy.
Wolontariuszki Wisły witają gości Festiwalu.
© Zdjęcie : Wiktoria Danilova
Wolontariuszki Wisły witają gości Festiwalu.

Zobacz również:

„Wisła" znów w Moskwie
Polskie kino jest na szczycie popularności w Rosji
Czy jest szansa, że polski widz zobaczy film „Ukraina: maski rewolucji"?
„Prezydent”. Rosyjska telewizja wyemituje film o Putinie
Tagi:
film, kino, Festiwal filmowy "Sputnik nad Polską", Rosja, Moskwa
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz