14:23 20 Październik 2017
Warszawa+ 13°C
Moskwa+ 6°C
Na żywo
    Radio

    75 lat temu Moskiewskie Radio przemówiło w języku polskim

    © flickr.com/ Polish Ministry of Foreign Affairs
    Świat
    Krótki link
    Grażyna Garboś, Natalia Sierżantowa
    2652311

    Moskiewskie Radio, Głos Rosji i radio Sputnik - nazwy organizacji zmieniały się w ciągu 75 lat istnienia rozgłośni nadającej audycje w języku polskim z Moskwy. Z okazji jubileuszu przygotowaliśmy specjalny program. Zapraszamy do wysłuchania go na antenie, a póki co, publikujemy jego fragmenty.

    Galina: 22 czerwca 1941 roku Moskiewskie Radio po raz pierwszy przemówiło do swoich słuchaczy w języku polskim. Stało się to w dniu, który był początkiem wielkiej tragedii wojennej naszego kraju. Nasi starsi koledzy opowiadali o tym, w jakim niesamowitym emocjonalnym napięciu pracowali w latach wojny, zwłaszcza w czasie bombardowań. Na antenie nadawano komunikaty Radzieckiego Biura Informacyjnego, czyli Sowinmformbiuro, przeglądy prasy, czytano oficjalne rządowe dokumenty. Przed mikrofonem występowali politycy i dowódcy wojskowi. Z audycji Moskiewskiego Radia słuchacze dowiadywali się o przebiegu walk, o tym jak na terenie Związku Radzieckiego tworzono oddziały Wojska Polskiego. Nasi korespondenci wyjeżdżali do Sielc pod Riazaniem, gdzie przygotowywano do pierwszej walki pod Lenino polskich żołnierzy w konfederatkach. Później ramię w ramię z wojskami Armii Czerwonej zdobyli oni Berlin, a wcześniej wyzwolili Warszawę. Jesteśmy dumni, że komunikat o wyzwoleniu polskiej stolicy jako pierwszy przeczytał na antenie lektor polskiej redakcji Leonid Sigan. Później wieloletni szef naszego zespołu i jeden z koryfeuszy rosyjskiego dziennikarstwa międzynarodowego.

    Najważniejsze wydarzenia polityczne i kulturalne w kraju i na świecie, w tym także w Polsce, były i nadal pozostają głównymi tematami na naszej antenie. I nawet ludzie niezbyt nam sympatyzujący podkreślali, że Moskiewskie radio zawsze trzymało rękę na pulsie, wyróżniało się operatywnością i dawało absolutnie sprawdzoną i prawdziwą informację.

    Grażyna: Zgodzą się państwo, że jubileuszowe daty są zawsze okazją do wspomnień o przeszłości i refleksji nad dniem dzisiejszym. Wydostałam z szuflady opasłe teczki z notatkami z minionych lat, aby ułatwić sobie zanurzenie się w tej właśnie przeszłości. Znalazłam w nich zapisy o wszystkich pracownikach i byłych i obecnych, ich zdjęcia, wycinki z gazet polskich z różnych lat, piszących o naszych audycjach, dyplomy, listy gratulacyjne i tak dalej. Godzinami można byłoby je czytać. Największe wrażenie wywarł na mnie duży album ze zdjęciami naszych słuchaczy. Tak, proszę sobie wyobrazić, że słuchacze w latach 60, 70 i 80 wysyłali do nas swoje zdjęcia, fotografie dzieci, wnuków. Pisali do nas bardzo dużo listów, na które odpowiadało kilka osób z redakcji. I nie będę ukrywać, że jestem dumna, iż udało mi się skontaktować telefonicznie z niektórymi z nich.

    Posłuchajmy wspomnień pierwszego z nich, pana Mariusza z Warszawy.

    Słuchacz Mariusz: Nie pamiętam dokładnie, w której to klasie było… trzeciej czy czwartej szkoły podstawowej, koniec lat osiemdziesiątych. Mój kolega z ławki przyniósł pewnego dnia ładne widokówki z nieznanego mi miasta. Powiedział, że to Moskwa i że przysłano mu je absolutnie bezpłatnie! z redakcji Radia Moskiewskiego. Podał mi adres: Związek Radziecki, Moskwa, Radio i proszę sobie wyobrazić moją radość, gdy po jakimś czasie też otrzymałem widokówki i jeszcze znaczki pocztowe, które wtedy kolekcjonowałem! Z załączonego listu dowiedziałem się o audycji „O dzieciach dla dzieci" nadawanej w czwartym programie Polskiego Radia. Do dziś pamiętam imiona prowadzących — Joasia i Jarek!

    Grażyna: A potem, Panie Mariuszu, czy słuchał Pan jeszcze naszych audycji?

    Słuchacz: Później była przerwa. Liceum, studia, praca, rodzina. I byłem wielce zaskoczony, że kilka lat temu, mieszkając na Białołęce, nagle na falach legionowskiej rozgłośni Hobby usłyszałem audycję radia „Głos Rosji". Były to Rozmaitości, spodobały mi się — ciekawe informacje, podane w takiej luźnej atmosferze, przyjemna muzyka.

    Grażyna: Kim byli Joasia i Jarek oraz o programie Rozmaitości opowie moja koleżanka pani Natalia, która już wiele lat jest związana z naszą redakcją.

    Natasza: Chciałabym przede wszystkim podkreślić, że koniec lat osiemdziesiątych, kiedy zaczęliśmy nadawać audycję „O dzieciach dzieciom" był dla naszego zespołu okresem twórczego wzlotu, tak bym to nazwała. Nowe idee dosłownie unosiły się w powietrzu, wymyślaliśmy nowe programy, które byłyby interesujące dla młodzieży. Na ile to było wówczas możliwe w państwowym radiu, staraliśmy się zmienić styl prowadzenia audycji, podawania słuchaczom poruszanych tematów. I jedną z takich „nowinek" był właśnie program dla dzieci. Nie pamiętam już, kto zaproponował zaangażować Joasię i Jarka — dzieci naszych polskich kolegów, lektorów. Potem, gdy już dorośli, jeszcze długo dostawaliśmy adresowane do nich listy.

    Z kolei tematy przedstawiane w programie „Rozmaitości" w stu procentach odpowiadają tej nazwie. To przegląd rozmaitych ciekawostek — poczynając od sensacyjnych odkryć naukowych, poprzez podróże po tajemniczych zakątkach naszego kraju, festiwale gastronomiczne i na przykład modne porady rosyjskich projektantów. Myślą przewodnią Rozmaitości jest spojrzenie na świat bez polityki, bo życie to o wiele więcej niż polityka. I okazuje się, że słuchacze podzielają nasz pogląd, co nas bardzo cieszy…

    Grażyna: Z kolei wspomnienia pani Iwony z Olsztyna są związane z jej pierwszymi krokami w zawodzie nauczycielki.

    Prezydent Rosji Władimir Putin
    © Sputnik. Michael Klimentyev
    Słuchaczka Iwona: Byłam świeżo upieczoną nauczycielką języka rosyjskiego. Często słuchałam czwartego programu Polskiego Radia, który był wówczas programem oświatowym. Pewnego dnia natrafiłam na audycję Radia Moskiewskiego „Klub podróży", w którym opowiadano o miastach i zabytkach, o pięknych zakątkach przyrody. Byłam nią zachwycona, bo mogłam ją potem wykorzystać na lekcjach. W tej też audycji usłyszałam zaproszenie do udziału w konkursie rysunku dziecięcego. Tematem była piosenka Lory Kwint „Witaj świecie, witaj przyjacielu". Przetłumaczyłam moim uczniom słowa tej kompozycji opowiadającej o dzieciach, ich przyjaźni, szczęściu, radości, o beztroskim źrebaku biegającym po zielonej łące… Dzieciaki były zachwycone. To była cała akcja logistyczna — przygotować na czas prace, zebrać je zapakować i przesłać do Moskwy…

    Grażyna: No i jak były nagrody? 

    Słuchaczka Iwona: Nie pamiętam dokładnie, ile dostaliśmy nagród, ale przypominam sobie, że na pewno był album o Kraju Rad, upominkowe matrioszki, komplety widokówek. Bardzo się na spodobały.

    Grażyna: Były to wspomnienia pani Iwony z Olsztyna. Nataszo, czy pamiętasz, w którym roku był ten konkurs?

    Natasza: Oczywiście pamiętam! W tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym ósmym. To był niezwykły konkurs! W myśl naszej koncepcji trzeba było znaleźć taką piosenkę, której muzyka i słowa byłyby w stanie rozbudzić wyobraźnię naszych młodych słuchaczy i zachęcić ich do utrwalenia tych fantazji na papierze. I taką kompozycję znaleźliśmy. Pani Iwona dobrze pamięta, że była to piosenka „Witaj świecie, witaj przyjacielu". Jej autorzy — kompozytor Lora Kwint i poeta Władimir Kostrow byli obecni na wernisażu poświęconym wynikom konkursu. W salach Instytutu Kultury Polskiej udało się nam rozmieścić prawie wszystkie prace, a ogółem było ich ponad czterysta.

    Grażyna: Wielu naszych wiernych słuchaczy dosłownie z łezką w oku wspomina koncert życzeń „ Moskwa z melodią i piosenką słuchaczom polskim". Z nim też są związane wspomnienia pana Józefa z Tarnobrzega.

    Słuchacz Józef: To było w latach siedemdziesiątych. Myślałem o tym, jaką zrobić niespodziankę żonie z okazji rocznicy ślubu. Jestem typowym skowronkiem — zawsze budzę się wcześnie i dlatego przypadkowo w niedzielę rano usłyszałem w pierwszym programie Polskiego Radia koncert życzeń z Moskwy. Od razu napisałem, ale okazało się, że jest tylu chętnych, że ze swoją niespodzianką zdążyłem dopiero na imieniny żony… To było niesamowite! Żona usłyszała swoje nazwisko w radiu, moje życzenia, a co najważniejsze usłyszało je wielu znajomych. To była przecież bardzo popularna audycja. Niestety nie pamiętam już piosenki, która była jej dedykowana. Później dosyć regularnie słuchaliśmy niedzielnych koncertów. Uczestniczyliśmy nawet w plebiscycie na najlepszą piosenkę roku. O ile dobrze pamiętam najpierw prowadziła audycję pani Iwetta a potem Natalia…Pamiętam jeszcze imię Galina, ale to chyba była inna audycja…

    Natasza: Pan Józef ma rację, Galina była pomysłodawcą wspomnianych już przeze mnie Rozmaitości i dotychczas jest ich prowadzącą. Niewykluczone, że nasz słuchacz ma na myśli też magazyn kulturalny „Słowo i muzyka".

    Grażyna: Nataszo, pan Józef wspomniał też o plebiscycie.

    Natasza: O, to w ogóle była rewelacja! Co roku ogłaszaliśmy konkurs na najlepszą piosenkę roku, przy czym za każdym razem tematyka była inna. Na przykład, „Piosenka w żołnierskim mundurze", albo „Moja piosenka dla Zielonej Góry". Słuchacze nie tylko typowali ulubione kompozycje, lecz przy okazji wspominali o pierwszym spotkaniu z tymi melodiami. Były też inne konkursy —trzeba było zgadnąć wykonawcę lub tytuł piosenki, rozwiązać krzyżówkę i tak dalej. W dniach podsumowania wyników plebiscytów redakcja przekształcała się w mały oddział pocztowy — proszę sobie wyobrazić otrzymywaliśmy do dwudziestu tysięcy listów!!! Co więcej, na każdy list odpowiadaliśmy widokówką ze słowami wdzięczności. Przyznam się, że do tej pory przechowuję niektóre z listów…

    Grażyna: I tak mogłybyśmy kontynuować w nieskończoność… Pora sobie powiedzieć: dość. W jednej audycji i tak nie ogarniemy całych 75-ciu lat i wszystkich programów na naszej antenie.

    Galina: A nie wspomniałyśmy jeszcze o dniu dzisiejszym naszego radia, które obecnie nazywa się Sputnik. "Mówimy o tym, o czym inni milczą" — to nasza dewiza i słuchacze doceniają nasze znaczenie na globalnym rynku medialnym. O czym świadczą między innymi życzenia pana Waldemara z Krakowa, który złożył nam gratulacje w przeddzień jubileuszu:

    Słuchacz Waldemar: „Od ładnych paru lat jestem wiernym słuchaczem Waszej rozgłośni radiowej Sputnik i użytkownikiem portalu internetowego o tej samej nazwie. Pozdrawiam cały zespół w przededniu jubileuszu 75-lecia Waszej działalności. Mówiąc krótko, chciałem wyrazić szacunek dla Waszej służby prawdzie, prawdzie, która na każdym kroku demaskuje kłamstwa Ameryki i jej sojuszników, zarówno zachodnich, jak polskich. Dzięki kolejnym, że się tak wyrażę, paranoikom u władzy w ciągu ostatnich dwudziestu paru lat, Polska stała się amerykańskim satelitą, między innymi z właściwą sobie cenzurą. Z tego powodu odbiór polskojęzycznej audycji radia Sputnik przez Polaków jest jak najbardziej wskazany. Jeszcze raz pozdrawiam i życzę całemu zespołowi wytrwałości co najmniej przez kolejne 75 lat w służbie przekazywania prawdy polskiemu społeczeństwu, demaskowania tendencyjnej informacji i kłamstw polskich, ale również i zachodnich proamerykańskich mediów".

    Galina: Dziękujemy Panu Waldemarowi z Krakowa za życzenia i pełną aprobaty ocenę naszych audycji. Jak wiadomo, w twórczej pracy można nieskończenie dążyć do doskonałości i chyba, dlatego często mówimy sobie: nasza najlepsza audycja jest jeszcze przed nami!

    Zobacz również:

    Sputnik został międzynarodowym partnerem forum ekonomicznego w Petersburgu
    Putinowi pokazano, jak pracuje radio Sputnik (WIDEO)
    Nocne Wilki nie poddają się. Sputnik towarzyszy im na bieżąco
    Tagi:
    rocznica, Sputnik, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz