23:20 16 Grudzień 2017
Warszawa+ 1°C
Moskwa+ 7°C
Na żywo
    Promenada Anglików po zamachu terrorystycznym w Nicei

    Zamach w Nicei: Rozwarły sie wrota piekieł

    © REUTERS/ Eric Gaillard
    Świat
    Krótki link
    1111

    Koszmar w kulminacyjnym momencie imprez związanych ze świętem 14 lipca, rocznicą zdobycia Bastylii. Rozpędzona ciężarówka wjeżdża w tłum ludzi, zabijając 84 osoby. Relacje świadków.

    Aleksander Archangielski. Dziennikarz telewizyjny

    „Nie chciałem zostawać do końca pokazu sztucznych ogni i zacząłem torować sobie drogę wśród gęstego tłumu ludzi. Parę minut później usłyszałem strzały i krzyki. Ludzie rzucili się w różnych kierunkach, niektórzy w stronę morza. Widziałem na własne oczy kobietę rozciągniętą na ziemi. Wyły syreny, ochotnicy zatrzymywali samochody, żeby przepuścić karetki i policję. Wszyscy biegli w jakimś kierunku. Przerażeni i ze łzami w oczach."

    Grace-Anne Morow

    „Na ulicy było mnóstwo osób, które przyszły świętować dzień zdobycia Bastylii. Nagle, bez żadnego uprzedzenia, ludzi ogarnęła panika. Wszyscy uciekali od strony Negresco, gdzie trwał festiwal jazzu. Straciłam z pola widzenia ciocię i wujka. Szukałam ich, nikt nie wiedział, co się dzieje. Panował totalny chaos. Ludzie krzyczeli, dzieci płakały, służby bezpieczeństwa komunikowały się przez radio. Bardzo kiepsko znam francuski, słyszałam jednak, jak ludzie wokół powtarzają "suici", "suici", czyli suicide (zamach — red.). Pomyślałam wtedy: „O mój Boże. Co się dzieje?". Panował kompletny zamęt. A przecież ja i moi bliscy byliśmy przy hotelu Negresco zaledwie 20 minut wcześniej… I wszystko to zdarzyło się w tak piękny wieczór. To jakiś paradoks. To takie okropne!"

    Richard Goutillard. Dziennikarz

    „Przyjechałem do Nicei na weekend, żeby odpocząć i po raz pierwszy zobaczyć narodowe święto Francuzów (…) Byłem na balkonie hotelowym. Pokaz sztucznych ogni dobiegał końca. Nagle na ulicę wjechała biała ciężarówka. To było dość dziwne, zważywszy, że droga została wyłączona z ruchu. Ciężarówka posuwała się, a ludzie dookoła krzyczeli. Wszystko to wydało mi się dziwne i scenę zacząłem filmować telefonem. Do ciężarówki podjechał motocyklista i otworzył drzwi kabiny. Wszystko wyglądało jak w filmie. Na skrzyżowaniu policjanci otworzyli ogień, kierowca przyspieszył i zaczął taranować ludzi. Nie wydaje mi się, aby uczynił to w reakcji na oddane w niego strzały. Chodzi raczej o czyn dokonany z premedytacją."

    John Curtis

    „Przyszliśmy podziwiać sztuczne ognie. Już pod koniec zobaczyliśmy białą rozpędzoną ciężarówkę, która jechała zygzakiem. Od razu zrozumiałem, że chce zmiażdżyć ludzi. Ludzie zaczęli rozbiegać się w różne strony. Nigdy w życiu nie widziałem takiej paniki."

    Ismail Khalidi. Pisarz

    „Nagle zobaczyliśmy ludzi biegnących w różne strony na Promenadzie Anglików. Setki ludzi rozbiegały się w różne strony. Nigdy nie widziałem takiego chaosu, takiej histerii, takiego strachu i takiej niewiedzy, co się dookoła dzieje."

    Dominik Molina. Z hotelowego balkonu

    „Objęłam mojego syna, nie chcąc, by to wszystko widział. Był naprawdę zdruzgotany. Czegoś takiego nie powinny widzieć ludzkie oczy (…) Kilka minut po wystrzałach zapanowała grobowa cisza i słyszeliśmy już tylko jęki, krzyki i płacz."

    Roy Kelly. Korespondent BBC

    „Żeby określić to, co się stało, należałoby powiedzieć, że rozwarły się wrota piekieł. Podziwiałem pokaz sztucznych ogni na Promenadzie Anglików. Wszyscy zdawali się tacy uszczęśliwieni i radośni, gdy wtem, od strony hotelu, usłyszałem eksplozję, krzyki ludzi. Potem usłyszałem strzały, ale co było potem, tego już nie jestem pewien…"

    Zobacz również:

    Le Pen: Wojna z fundamentalizmem jeszcze się nie zaczęła
    Putin wystąpił z przemówieniem do Hollande’a i narodu francuskiego
    Zamach w Nicei: François Hollande przedłuża stan wyjątkowy o trzy miesiące
    Tagi:
    świadkowie, zamach, Nicea, Francja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz